Koronawirus. Indie na skraju katastrofy humanitarnej. Rząd zmobilizował samoloty wojskowe i pociągi

Brak łóżek, tlenu i leków w szpitalach, setki tysięcy nowych zakażonych dziennie i tysiące zmarłych - tak wygląda sytuacja epidemiczna w Indiach. "Jeśli chory przeżyje to z powodu cudu, a nie leczenia" - mówią mieszkańcy kraju. Eksperci alarmują, że Indie są na skraju katastrofy humanitarnej. USA zapowiadają pomoc.

Masz pytanie o szczepienia przeciwko COVID-19? Wyślij je na adres news_gazetapl@agora.pl. My zapytamy w Twoim imieniu. We wtorek 27.04 o godzinie 8:30 gościem programu specjalnego Gazeta.pl będzie prof. Andrzej Fal, prezes Polskiego Towarzystwa Zdrowia Publicznego.

Czwarty dzień z rzędu w Indiach odnotowano bardzo wysoką liczbę dziennych zakażeń. W ciągu ostatniej doby potwierdzono 349 691 przypadków zachorowań, a 2767 osób zmarło. Rzeczywiste liczby mogą być jeszcze wyższe, ponieważ nie wszyscy są testowani - laboratoria są przeładowane.

Zobacz wideo Czy antybiotykoterapia przeszkodzi w szczepieniu? Dr Sutkowski odpowiada na pytania widzów

Dramatyczna sytuacja w Indiach

Stolica, Delhi, jest jednym z obszarów najbardziej dotkniętych pandemią. Portal BBC donosi, że szpitale są przepełnione, pracownicy ochrony zdrowia są wyczerpani, a obywatele zdesperowani. Zagraniczne media podają, że dla pacjentów brakuje nie tylko łóżek, ale i tlenu. Indyjski rząd wysyła już nawet samoloty wojskowe i pociągi, aby realizowały dostawy gazu do lecznic w stolicy, także z zagranicy, np. Singapuru. Brytyjski serwis podkreśla, że ludzie jeżdżą od szpitala do szpitala w poszukiwaniu miejsca. Niektóre placówki godzą się przyjąć chorego na oddział ratunkowy jedynie na "kilka godzin". W międzyczasie trzeba szukać miejsca gdzie indziej. Zakażeni koronawirusem z wysoką gorączką, zamiast leżeć w domach, poszukują łóżek dla bliskich, którzy mają problemy z oddychaniem.

W sobotę dwa szpitale w Delhi poleciły rodzinom zabrać swoich bliskich, właśnie z powodu kończącego się tlenu. W kraju brakuje również karetek z tlenem, więc nawet jeśli znajdzie się łóżko, co obecnie jest prawie niemożliwe, rodzinom trudno jest przewieźć pacjenta. BBC podkreśla, że niektórzy decydują się zabrać bliskich chorych do szpitali oddalonych o 300-500 km. Wyruszają więc z nimi w niebezpieczną podróż z nadzieją, że w innym mieście znajdzie się łóżko i tlen dla zakażonego koronawirusem. Brakuje leków, dostawcom zabrakło zapasów, nie działają infolinie.

Tak obecnie funkcjonuje stolica Indii. Media społecznościowe są pełne desperackich próśb o pomoc. "Rodzina wie, że jeśli chory przeżyje to z powodu cudu, a nie leczenia" - podaje BBC, cytując jedną z mieszkanek Indii. Podobna sytuacja jest także w innych miastach. Lekarze podkreślają, że niewiele mogą zrobić, jeśli brakuje tlenu.

Koronawirus w IndiachNajwyższa liczba nowych zakażeń na świecie od początku pandemii

Indie na skraju katastrofy humanitarnej

W sobotę rzeczniczka Białego Domu przekazała agencji Reutera, że Stany Zjednoczone są zaniepokojone sytuacją epidemiczną w Indiach. - Jesteśmy w trakcie rozmów na wysokich szczeblach i planujemy szybko dostarczyć dodatkowe wsparcie dla rządu Indii i indyjskich pracowników służby zdrowia, którzy walczą z tą poważną falą epidemii - powiedziała.

Ashish Jha, dziekan Szkoły Zdrowia Publicznego na Uniwersytecie Browna w Providence w USA, w artykule na łamach "Washington Post" ostrzegł, że Indie są na skraju katastrofy humanitarnej. Przekazał, że, według oficjalnych danych, dziennie umiera około 2 tys. osób, jednak większość ekspertów szacuje, że prawdziwa liczba jest pięć, a nawet dziesięć razy większa.

Premier Indii w niedzielę wezwał wszystkich obywateli do przyjęcia szczepionek przeciwko COVID-19 i zachowania ostrożności. - Nasze nastroje były bardzo dobre po pomyślnym poradzeniu sobie z pierwszą falą. Ale ta burza wstrząsnęła narodem - powiedział szef rządu.

Więcej o: