Realia pogrzebów podczas COVID-19. "Miasteczko pod Warszawą. Dom po domu odbierano stamtąd zwłoki"

Pogrzeby w dobie pandemii koronawirusa odbywają się w reżimie sanitarnym, ciało jest umieszczane w ochronnym worku i zamykane w trumnie. Bliscy nie mogą go zobaczyć, a otworzenie trumny może skutkować kolejną tragedią. - Raz popełniłem ten błąd. Pozwoliłem jednej z klientek zobaczyć zwłoki swojego ojca zmarłego na COVID - mówił w rozmowie z Wprost jeden z przedstawicieli branży pogrzebowej.

Pracownicy branży pogrzebowej w rozmowie z Wprost.pl opowiadają, jak wyglądają realia pochówków osób chorujących na COVID-19. - Co najbardziej mnie zszokowało? Rodzinne pogrzeby. Jak chowano matkę z córką. Obie zmarły na COVID. Jak chowano męża z żoną. Też COVID - powiedział Robert Czyżak, szef Polskiej Izby Branży Pogrzebowej.

Pod Warszawą jest małe miasteczko. A tam jedna pechowa ulica. Pamiętam jak dom po domu odbierano stamtąd zwłoki. Zmarł jeden sąsiad, potem kolejny, po nim kolejny. Też na COVID. Nie będę mówić co to za miasto, żeby nie siać paniki

- dodał.

Zobacz wideo Na cmentarzach może wkrótce zabraknąć miejsca

Pogrzeby w dobie koronawirusa. "Pod żadnym pozorem nie otwierać trumny"

Inny pracownik branży pogrzebowej, który chce zachować anonimowość, opowiedział w rozmowie z portalem, że raz "popełnił błąd" otworzył dla córki zmarłego mężczyzny trumnę i rozciął worki, w którym znajdowało się ciało jej ojca. - Otworzyliśmy trumnę, rozcięliśmy dwa plastikowe worki i pokazaliśmy jego twarz. Przytuliła się, pocałowała w czoło, pociekły łzy. Siedem dni później córka dostała pozytywny wynik. trzy dni potem zmarła - powiedział w rozmowie z dziennikarzami Wprost.pl.

Z kolei Robert Czyżak, szef Polskiej Izby Branży Pogrzebowej, w rozmowie z wp.pl dodaje: - Zdarza się, że pracownicy zakładów pogrzebowych, odbierając ciało zmarłego ze szpitala, mijają się z ratownikami, którzy mają w karetce chorego. Ten pacjent czeka na zwolnienie miejsca w szpitalu po śmierci innej osoby. Trudno jest to zaakceptować. 

Sąd Okręgowy w ŚwidnicySędzia zmarła, sąd ogniskiem koronawirusa, a na rozprawach po 50 osób

Wspomniał też, że zarażają się od siebie sąsiedzi. Przywołał jako przykład miasteczko w okolicach Warszawy, w którym na jednej ulicy zmarło na COVID-19 kilka osób pod rząd.

Pogrzeb w reżimie sanitarnym. "Pod żadnym pozorem nie można otwierać trumien"

Na stronie www.gov.pl opublikowano zalecenia Państwowego Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego dotyczące pochówków osób zmarłych na COVID-19. Zwłoki zaraz po tym, jak zostanie stwierdzony zgon, wkłada się kolejno do dwóch worków, które następnie należy obmyć płynem dezynfekcyjnym. Tak przygotowane ciało umieszcza się w trumnie, którą należy szczelnie zamknąć i również obmyć z zewnątrz płynem dezynfekcyjnym. Trumny nie można otwierać, a rodziny nie mają już możliwości, aby zobaczyć bliskich, którzy często proszą, aby choć na chwilę otworzyć trumnę i dać im szansę pożegnać się ze zmarłą osobą.

Pod żadnym pozorem nie można tego jednak robić. To może doprowadzić do kolejnych tragedii

- mówił przedstawiciel branży pogrzebowej w rozmowie z Wprost. W samej ceremonii pogrzebowej można uczestniczyć przy zachowaniu zasad reżimu sanitarnego.

DLOWRProf. Simon o weselach i komuniach: Niech połączą to z pogrzebami

Nie tylko system ochrony zdrowia jest przeciążony w dobie epidemii, podobnie wygląda to w przypadku branży pogrzebowej. Pochówków jest coraz więcej, do tego na rynku jest ograniczona dostępność trumien. Niektóre firmy ograniczyły produkcję ze względu na deficyt pracowników wysyłanych na kwarantannę, inne borykają się z problemami finansowymi - tłumaczył Robert Czyżak. W chłodniach zakładów pogrzebowych wciąż jest natomiast rezerwa miejsc. W przeciwieństwie do jesiennej fali pandemii, kiedy na 20 miejsc momentami wolne było na przykład tylko jedno.

* * *

Masz pytanie o szczepienia przeciwko COVID-19? Wyślij je na adres news_gazetapl@agora.pl. My zapytamy w Twoim imieniu. We wtorek 20.04 o godzinie 8:30 gościem programu specjalnego Gazeta.pl będzie dr Paweł Grzesiowski.