DJ ujawnił miejsca nielegalnych "koronaimprez", teraz dostaje pogróżki. "Obyś zaraził się HIV"

- Od momentu wprowadzenia obostrzeń odbywa się o wiele mniej imprez klubowych niż wcześniej, niemniej część z nich nadal funkcjonuje, ale w ukryciu, gdzieś na marginesie - powiedział Kajetan Łukomski, który w marcu opisał na swoim Facebooku, gdzie i na jakich zasadach odbywają się tak zwane koronaimprezy.

Kajetan Łukomski, który występuje pod pseudonimem Avtomat, jest muzykiem, didżejem i grafikiem audiowizualnym. 26 marca ujawnił na swoim Facebooku, jak podczas epidemii funkcjonuje scena klubowa. "Na sam najbliższy weekend w Warszawie zaplanowanych jest co najmniej osiem nielegalnych imprez w zamkniętych przestrzeniach, tajnych willach, itp." - pisał wówczas Łukomski. W wywiadzie z serwisem Noizz muzyk postanowił opowiedzieć między innymi o ostracyzmie, jaki spotkał go ze strony środowiska po tym wyznaniu. 

Zobacz wideo Brazylijski wariant wirusa. Czy dojdzie do czwartej fali?

Muzyk opowiedział o "koronaimprezach": Organizatorzy narażali społeczeństwo 

W rozmowie z portalem Noizz muzyk opowiedział, jak wygląda organizacja mniejszych i większych imprez podczas epidemii. W przypadku tych pierwszych organizatorzy, jak mówi Łukomski, "nie owijają w bawełnę" i szczerze opisują, jak wyglądać będzie impreza, ponieważ dbają, by dowiedzieli się o niej jedynie nieliczni. Inaczej jest natomiast z wydarzeniami dla dużej liczby osób.

- Większe imprezy, które trudno ukryć, tworzone są na podstawie dokumentów o planach zdjęciowych. To jednak tylko pozory. Te wydarzenia nie mają nic wspólnego z filmem czy fotografią - wyjaśnił. - Najobrzydliwszym sposobem na obejście przepisów, jaki widziałem, było zorganizowanie imprezy w eksterytorialnym budynku ambasady Korei Północnej w Warszawie. To podwójnie niemoralne: nie dość, że organizatorzy narażali społeczeństwo na rozprzestrzenianie wirusa, to w dodatku łożyli pieniądze na reżim, który zabija i torturuje swoich obywateli. Wszystko to odbywało się w imię dobrej zabawy - dodał. 

Francja. 500 osób na nielegalnej imprezie w Marsylii (zdjęcie ilustracyjne)Francja. 500 osób na tajnej imprezie w Marsylii. Uczestnicy ukarani grzywną

Didżej opowiedział o tajnych imprezach, teraz dostaje groźby: Obyś zaraził się HIV

Łukomski opowiedział o odzewie, jaki nastąpił po publikacji postu. - Wiem, że podczas pierwszego weekendu po publikacji odwołano (lub przesunięto) co najmniej trzy imprezy. Krótkoterminowa korzyść była wymierna, natomiast nie wiem, jak to będzie wyglądało dalej - powiedział. Przyznał także, że odzew środowiska, z którym spotkał się po ujawnieniu procederu, nie był dla niego łatwy. Jak mówił, początkowe reakcje w postaci prześmiewczych komentarzy i memów na jego temat "raczej go bawiły". Później jednak zaczęły się pogróżki. 

- Jedna osób napisała: „obyś zaraził się wirusem HIV”, podniosła też łeb istniejąca nadal na tej scenie homofobia. W środowisku część osób próbuje mnie zdyskredytować, twierdząc, że rzekomo z zazdrości próbuję zniszczyć komuś karierę, że wysyłam e-maile do zagranicznych promotorów. Pojawiają się plotki, jakobym sam organizował takie imprezy. Ktoś spreparował nawet plakat wydarzenia z moim pseudonimem - wyznał.

Piła. Zorganizował imprezę pomimo zakazówPiła. Zorganizował dyskotekę mimo epidemii. Grozi mu 8 lat więzienia

Muzyk podkreślił, że rozumie "potrzebę rozrywki" ludzi, dlatego swój post skierował do organizatorów i wykonawców, nie publiczności. - Najbardziej przeraża mnie jednak fakt, że organizatorzy i DJ-e totalnie nie czują odpowiedzialności za to, że potencjalnie przyczyniają się do śmierci. Sam czułbym się fatalnie z myślą, że gram w zamkniętej niewentylowanej przestrzeni, dla spoconych ludzi, którzy nieświadomie sieją wokół wirusem, próbując przekrzyczeć muzykę - powiedział. 

Więcej o: