Dr Grzegorz Dziekan: Na każde miejsce w szpitalu czeka kilku "chętnych". Przed nami ciężkie tygodnie

Doktor Grzegorz Dziekan przyznał, że na oddziale covidowym w szpitalu w Przysusze (Mazowieckie) od trzech tygodni nie ma ani jednego wolnego miejsca dla pacjenta zakażonego koronawirusem. A po zwolnieniu się miejsca od razu do szpitala wysyłane są karetki z chorymi z Otwocka, Warszawy czy Żyrardowa.

Doktor Grzegorz Dziekan w rozmowie w Polsat News stwierdził, że lekarze ostatnią chwilę wytchnienia mieli miesiąc temu. - Wówczas na moim oddziale mieliśmy trzy wolne łóżka. Przyjmowaliśmy pacjentów z innych okolicznych szpitali. Teraz na każde łóżko, które się zwolni, czeka kilku "chętnych". Po zgłoszeniu, że mamy miejsce, karetki - niekiedy w środku nocy - przywożą chorych z Otwocka, Warszawy, Żyrardowa czy Góry Kalwarii - dodał ordynator oddziału covidowego w Przysusze w województwie mazowieckim.

Zobacz wideo Co z majówką? "Program szczepień nie zapewni nam jeszcze zabezpieczenia"

Doktor Dziekan: System funkcjonuje dzięki ludziom pracującym od dłuższego czasu ponad swoje siły 

Lekarz stwierdził, że system ochrony zdrowia w Polsce musi mierzyć się z dwoma problemami - gdzie leczyć pacjentów chorych na COVID-19 oraz jak walczyć z postępującym paraliżem normalnych szpitali, które zamieniane są na placówki covidowe. Według niego niebawem może dojść do sytuacji, w której pacjenci po udarach czy zawałach, potrzebujący pilnej pomocy, nie będą mieli gdzie trafić, ponieważ wszystkie szpitale będą walczyły z epidemią.

Szczepienia przeciwko COVID-19Kiedy rejestracja dla 30-latków? Po 25 kwietnia kolejne tury zapisów

Według doktora Dziekana system działa tylko dlatego, że medycy "poświęcają się do granic możliwości".

- System funkcjonuje dzięki ludziom pracującym od dłuższego czasu ponad swoje siły. Kilkukrotnie przeżyłem coś najbardziej tragicznego: badanie pacjenta, z którym rozmawiam, lecz jego stan się pogarsza, a po wykonaniu tomografii okazuje się, że on w ciągu dwóch dni umrze - powiedział. Doktor Dziekan podkreślił, że czeka nas jeszcze co najmniej kilka ciężkich tygodni.

- Jednak jestem optymistą. Myślę, że za trzy, cztery miesiące będziemy mówić o pandemii jako zjawisku ustępującym, chyba że pojawi się nowa, agresywna mutacja wirusa. Wówczas zaczniemy osiągać odporność grupową - podkreślił. Doktor dodał, że bez akcji szczepień w trzeciej fali epidemii odnotowana zostałaby ogromna liczba ofiar wśród osób po 70. roku życia.  

Sala sądowa. Zdj. ilustracyjnePracownicy sądów już są szczepieni, choć Rada Medyczna mówi "nie"

Więcej o: