Koronawirus w Polsce. Lekarka o 60-godzinnym dyżurze: Dyrektor pozwolił nam nie przestrzegać BHP

Dr Agnieszka Szarowska opowiedziała na temat pracy medyków podczas trwającej już ponad rok epidemii koronawirusa. Kobieta kończyła właśnie trwający 60 godzin dyżur, przyznała też, że nie jest to wyjątkowa sytuacja. - Niektóre (osoby) pracują dużo więcej niż ja, niektóre pracują porównywalnie do mnie. Jest epidemia, jest wojna, nikt nie mówi o tym, żeby mieć wolne weekendy - powiedziała.
Zobacz wideo Heroiczna walka medyków. Psychiatra: To gigantyczny stres. Grozi im wypalenie

Dr Agnieszka Szarowska, lekarka zakaźnik i pełnomocniczka dyrektora Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA ds. COVID-19, rozmawiała w RMF FM na temat obecnej sytuacji epidemicznej. W środę 7 kwietnia w Polsce resort zdrowia podał, że w związku z koronawirusem zmarło 638 osób - najwięcej od początku roku. Rząd zdecydował o przedłużeniu obecnie panujących obostrzeń do co najmniej 18 kwietnia.

Krystyna Ptok, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i PołożnychBędzie strajk. "Przy 100 łóżkach mamy 0,5 pielęgniarki"

Lekarka połączyła się z radiem jeszcze ze szpitala tymczasowego na Stadionie Narodowym. Jak przyznała, w pracy przebywała bez przerwy od Niedzieli Wielkanocnej, zmieniając jedynie oddziały. - Najpierw szpitalny oddział ratunkowy w szpitalu CSK. Potem mój własny ukochany oddział Hepatologii w tymże szpitalu, 24 godziny, i po 24 godzinach na oddziale, 24 w centrum koordynacji tutaj na stadionie - powiedziała. Okazuje się, że jedyną przerwę od niedzieli lekarce udało się znaleźć w poniedziałek rano. - Dr Kamińska, którą serdecznie pozdrawiam, mogła zostać na chwilę dłużej po swoim dyżurze, a ja miałam czas, żeby podjechać do moich kotów, wyczyścić im kuwetę, nakarmić, wygłaskać i przyjechać do pracy - dodała.

Prof. Andrzej Matyja i minister Adam NiedzielskiProf. Matyja: Czy 19 złotych brutto nie jest propozycją uwłaczającą?

Lekarka o 60-godzinnym dyżurze: Dużo osób tak pracuje

Redaktor Robert Mazurek zapytał swojego gościa, czy wiele osób pracuje równie intensywnie. - Dużo osób tak pracuje. Niektóre pracują dużo więcej niż ja, niektóre pracują porównywalnie do mnie. Jest epidemia, jest wojna, nikt nie mówi o tym, żeby mieć wolne weekendy, jeździć na urlopy i odpoczywać. To nie jest ten czas, żebyśmy mogli odpuścić - wyjaśniła lekarka. - Już po roku naprawdę wstyd by było, gdybyśmy odpuścili, powiedzieli, że będziemy pracować na jednym etacie w jednym miejscu i popołudniami odpoczywać. Wszystkie ręce na pokład. Od samego początku epidemii tak mówiliśmy i tak robimy - zapewniła.

Dziennikarz dopytywał o to, jak to jest niemożliwe, żeby ktoś pozwolił pracować lekarzowi czy pielęgniarce od niedzieli do środy włącznie. Lekarka uspokoiła go twierdząc , że "środę ma wolną, więc wszystko jest ok". - Wygląda to w ten sposób, że jeżeli zmienia się miejsca pracy, zmienia się szpitale, to te przepisy nie są w żaden sposób regulowane - wyjaśniła doktor Szarowska.

- Lekarze kontraktowi od wielu lat pracują właśnie w ten sposób. Kilka lat temu była propozycja w czasie strajku lekarzy rezydentów, którzy namawiali wszystkich lekarzy do tego, żebyśmy przeszli na pracę na jednym etacie, żeby pokazać całemu społeczeństwu, jakie są niedobory w służbie zdrowia, ale wtedy nikt się na to nie zdecydował, bo porzucenie pozostałych pacjentów, porzucenie miejsc pracy innych w innych lokalizacjach jest nieetyczne - dodała.

Pacjent w szpitalu. Zdj. ilustracyjneKoronawirus. Bardzo trudna sytuacja w Małopolsce. Wojewoda: Możliwa relokacja

Dr Szarowska o sposobie na przetrwanie wielogodzinnego dyżuru: drzemki regeneracyjne

Dr Szarowska podkreśliła, że lekarzom zależy, by pomóc "jak największej ilości osób". - Jeżeli chodzi o mój szpital, tutaj dyrektor pozwolił nam w czasie epidemii nie przestrzegać BHP. Napisał, że jeżeli mamy siłę, małe możliwości, to mamy po prostu możliwość w naszym szpitalu pracy tak, żeby wykazać się jak największą siłą i zwalczać tę epidemię, jak tylko możemy - dodała. 

Lekarka wyjawiła także, jak radzi sobie z brakiem snu. Wyjaśniła, że dzięki wprawie jest w stanie momentalnie usnąć, robiąc sobie krótkie drzemki. - To jest cudowna zdolność usypiania na 15 minut, między jednym telefonem a drugim. To jest moja zaleta wyćwiczona przez wiele lat pracy, gdzie wystarczy po prostu oprzeć głowę na fotelu i człowiek zasypia, gdzie takie krótkie drzemki regeneracyjne doprowadzają do tego, że kolejne doby można wypocząć - powiedziała dr Szarowska.