Szczepienia w Rzeszowie. Prof. Parczewski: To nie jest fair. Niezaszczepione osoby będą umierać

- Wcinanie się w system szczepień przez 20-, 30-latków nie jest fair. Jeżeli będziemy do tego dopuszczać, doprowadzi to do sytuacji, że niektóre niezaszczepione osoby będą umierać - mówił prof. Miłosz Parczewski, odnosząc się do akcji szczepień w Rzeszowie. Podczas świąt, w kilku rzeszowskich placówkach medycznych możliwe były szczepienia dla osób bez skierowania.

Poseł Koalicji Obywatelskiej Dariusz Jończyk opublikował w sobotę na Twitterze wpis, z którego wynika, że w Rzeszowie mógł się zaszczepić każdy, kto był chętny - także osoby, które nie miały skierowania. O sytuacji informowało wiele mediów. Pojawiły się także pogłoski, że wzrost w Rzeszowie liczby szczepień przeciwko koronawirusowi, także wśród 20- i 30-latków, ma związek ze zbliżającymi wyborami na prezydenta Rzeszowa (mają się odbyć w maju).

Prof. Parczewski: "Wcinanie się" w system szczepień 20- czy 30-latków nie jest fair

Członek Rady Medycznej przy premierze, prof. Miłosz Parczewski odniósł się, podczas rozmowy w "Gościu Wydarzeń" w Telewizji Polsat, do sytuacji w Rzeszowie:

- Wcinanie się w system jest na tyle nie fair, że ktoś inny umrze. Osoba starsza, 65-, 75-letnia, która nie dostanie szczepionki, ma 10-procentowe ryzyko zgonu. Osoba młodsza 0,1-procentowe ryzyko zgonu. Jeżeli będziemy do tego dopuszczać, to doprowadzi to do tego, że niektóre osoby, będą umierać z powodu braku szczepienia - powiedział lekarz.

Prof. Parczewski poruszył kwestię powikłań występujących po przebytym COVID-19. Coraz częściej pacjenci, którzy zostali wyleczeni z koronawirusa, wracają do szpitala. W opinii profesora takie przypadki "zdarzają się i będą się zdarzać".

Z czego wynikają powikłania po zakażeniu koronawirusem? - COVID powoduje uszkodzenie organizmu nie tylko poprzez stałą replikację wirusową, ale często mówimy o tzw. burzy cytokinowej, czyli pobudzeniu układu immunologicznego. To pobudzenie wiążę się z prozakrzepowym działaniem wirusa. Wiele osób ma mikrozatory, zatory, zakrzepy, które mogą pojawiać się odlegle po przebyciu zakażenia SARS-CoV-2. Niestety, powikłania zatorowo-zakrzepowe obserwujemy coraz częściej - mówił prof. Parczewski. 

Szczepienia przeciwko COVID-19 dla 20- i 30-latków w Rzeszowie

W świąteczny weekend w mediach społecznościowych pojawiły się informacje, że w Rzeszowie szczepienia mogli przyjmować nawet 20-latkowie. Te doniesienia potwierdził dyrektor placówki, dr Stanisław Mazur z rzeszowskiego centrum medycznego, w którym w ostatnich dniach odbywały się masowe szczepienia. - Przed świętami chcieliśmy zużyć wszystkie szczepionki rozmrożone i w Rzeszowie zaszczepiliśmy 100 tysięcy osób. My nie powinniśmy się tłumaczyć - stwierdził w rozmowie z TVN24 

- Podjąłem decyzję, aby jeszcze przed świętami wykorzystać wszystkie szczepionki, jakimi dysponowaliśmy. W Wielki Piątek dostaliśmy 2000 dawek Pfizera i również postanowiliśmy je zużyć. Dlatego byliśmy w stanie zaszczepić jednego dnia 4080 osób - powiedział dr Mazur.

Lekarz uznał, że przypadki szczepienia młodych osób były "incydentalne" i nie miały również nic wspólnego ze zbliżającymi się wyborami prezydenckimi. 20- i 30-latkowie według dr. Mazura otrzymali szczepienie przeciwko koronawirusowi tylko z uwagi na wykonywany zawód.

- Nikt mi nie będzie mówił, jak było. Sam stałem przy drzwiach i sprawdzałem, czy wchodzące osoby mają w telefonach SMS-y z potwierdzeniem szczepienia. Sprawdzałem także legitymacje służbowe czy blachy policjantów - zapewnił lekarz.

Rządowy błąd umożliwił zapisy na szczepienie dla 40- i 50-latków

W czwartek 1 kwietnia pojawiły się informacje, że możliwa jest rejestracja na szczepienia przeciwko COVID-19 także dla osób, które miały być objęte programem później. 

Zobacz wideo Czy szczepienia zarejestrowanych 40-latków zostaną odwołane?

-  Uruchomiliśmy w nocy e-skierowania dla osób w wieku od 40 do 59 lat. Łącznie było ich 680 tysięcy. Sami 40-latkowie stanowią 350 tys. osób z tej grupy. Grupa 40-latków miała otrzymać propozycję na drugą połowę maja. Z powodu błędy systemu, osoby te mogły zapisać się także w kwietniu - wyjaśniał podczas konferencji prasowej w czwartek szef KPRM, Michał Dworczyk.

- Doszło do błędu, który tak naprawdę nie był nawet błędem systemu, tylko błędem polegającym na tym, że została podjęta decyzja, która nie została skonsultowana i która nie została zakomunikowana, więc od tego zaczęła się cała lawina tych zdarzeń - podsumował czwartkowym chaos związany ze szczepieniami przeciwko COVID-19 szef resortu zdrowia Adam Niedzielski. 

Więcej o: