Eksperci apelują o "siedzenie w domach". Immunolog: To, co robimy, to udawanie lockdownu

- Musimy siedzieć w domach. To, co teraz się dzieje, jest nie do wyobrażenia, a za dwa tygodnie będziemy płakać - powiedział w Polsat News dyrektor bolesławieckiego szpitala Kamil Barczyk. W środę liczba zakażeń ogłoszona przez Ministerstwo Zdrowia po raz kolejny przekroczyła 30 tys.

- Obojętność w stosunku do obostrzeń jest olbrzymia. Nauczyliśmy się żyć w obostrzeniach, są one dla nas naturalne - to jest bardzo złe. W ogóle nie boimy się już koronawirusa. To, co było w marcu i w kwietniu zeszłego roku nie ma przełożenia na to, co się dzieje teraz. To jest przerażające - stwierdził w rozmowie z Polsat News dyrektor szpitala w Bolesławcu Kamil Barczyk.

 - Musimy siedzieć w domach. To, co teraz się dzieje, jest nie do wyobrażenia, a za dwa tygodnie będziemy płakać - dodał.

Immunolog dr Paweł Grzesiowski ocenił z kolei, że jeśli ktoś "chce zobaczyć, jak wygląda prawdziwy lockdown, powinien pojechać do Wielkiej Brytanii, porozmawiać z ludźmi, którzy żyją w Irlandii albo Azji". - To, co my robimy, to udawanie lockdownu, to jakaś taka fasada. Zachęca się do zostawania w domu, ale robi się mnóstwo rzeczy, żeby w tych domach nie być. Wirus to szalejący zabójca na ulicach. Mam nadzieję, że kiedyś przyjdzie czas na rozliczenie tych decyzji -  skomentował. 

Zobacz wideo Zamknięte przedszkola i żłobki z pewnymi wyjątkami. Czy rząd planuje do tych wyjątków dodać dzieci pracowników handlu?

Koronawirus. Sytuacja w Polsce

Ministerstwo Zdrowia poinformowało w środę przed południem o 32 874 nowych zakażeniach koronawirusem. Najwięcej przypadków potwierdzono w województwie śląskim - ponad 6 tysięcy, oraz w mazowieckim i wielkopolskim.

Do tej pory w Polsce zakażenie potwierdzono u 2,3 mln osób. Zmarło 53 045 zakażonych.

Koronawirus w PolscePolska w czołówce Europy pod względem średniej liczby zakażeń

Od soboty obowiązują dodatkowe zasady bezpieczeństwa. Wielkopowierzchniowe, detaliczne sklepy meblowe i budowlane o powierzchni powyżej 2 tysięcy metrów kwadratowych są zamknięte. W pozostałych placówkach handlowych wprowadzona została zasada zmniejszonej dopuszczalnej liczby klientów na każde 100 metrów kwadratowych -  1 osoba na każde 20 m2 w sklepach powyżej 100 m2 i 1 osoba na każde 15 m2 w sklepach mniejszych.

W kościołach może przebywać 1 wierny na 20 m2 powierzchni świątyni. Wciąż aktualny jest obowiązek zakrywania ust i nosa oraz zachowywanie 1,5 m odległości od innych osób.

Joanna Scheuring-Wielgus: Kościoły powinny być zamknięteJoanna Scheuring-Wielgus: PiS staje po stronie siewców śmierci

Zamknięte pozostają centra i galerie handlowe z wyjątkiem sklepów spożywczych, aptek i drogerii, salonów prasowych i księgarni. Do 9 kwietnia zamknięte będą zakłady fryzjerskie i salony kosmetyczne. Zamknięte są również przedszkola i żłobki. Działają tylko w zakresie opieki nad dziećmi personelu medycznego i porządkowego.

Więcej o: