Punkt szczepień: Seniorzy potrafią przyjść nawet trzy godziny wcześniej. To powoduje kolejki

- Niestety seniorzy nie dopilnowują wyznaczonych im godzin i potrafią przyjść na szczepienie nawet trzy godziny wcześniej, przez co robią się kolejki - powiedziała PAP dr Gabriela Sujkowska z Narodowego Instytutu Geriatrii, Reumatologii i Rehabilitacji w Warszawie, gdzie mieści się punkt szczepień przeciw COVID-19.

W Narodowym Instytucie Geriatrii, Reumatologii i Rehabilitacji w Warszawie przy ul. Spartańskiej, gdzie mieści się jeden z punktów szczepień przeciw COVID-19, odbywają się szczepienia zarówno seniorów, kombatantów wojennych i powstańców warszawskich, jak i pacjentów z grupy zero.

Zobacz wideo Nowe obostrzenia od 27.03. Zamknięte zostaną żłobki, przedszkola, a także salony fryzjerskie

- Mamy sporo pacjentów, ponieważ jesteśmy jednocześnie szpitalem węzłowym i punktem populacyjnym -  wyjaśniła dr Gabriela Sujkowska, dyrektor ds. ekonomiczno-finansowych szpitala.

"Seniorzy potrafią przyjść na szczepienie dwie, a nawet trzy godziny wcześniej"

Placówka zdecydowała się rozwinąć duży punkt szczepień i z uwagi na to, zawnioskowała o wsparcie żołnierzy WOT. W szczytowym momencie dostaw szczepionek, na Spartańskiej szczepiono nawet 600 osób dziennie. - To była intensywna praca od godz. 8 do 23 - zaznaczyła dr Sujkowska. W chwili obecnej placówka szczepi około 200 osób dziennie. - Ostatniego dnia otrzymaliśmy więcej szczepionek, więc łącznie odbyło się 240 szczepień, przy czym około 20 zapisanych osób nie pojawiło się na wyznaczony termin - wyliczyła.

Szczepienia są planowane z wyprzedzeniem. Placówka potwierdza telefonicznie termin iniekcji. - Jeżeli chodzi o szczepienia grupy zero, to dzwonią żołnierze WOT, w przypadku szczepień populacyjnych, system wysyła automatycznie SMS-y z potwierdzenie dni i godziny szczepienia - zaznaczyła dr Sujkowska.

Dopytywana, skąd w takim razie biorą się kolejki, wyjaśnia, że mimo iż pacjenci otrzymują informacje, na którą godzinę mają się stawić, często przychodzą dużo wcześniej. - Szczególnie seniorzy potrafią przyjść dwie, a nawet trzy godziny wcześniej - wyjaśniła. "Być może boją się, że zabraknie szczepionek. Niemniej jednak, efekt jest taki, że przez to robią się korki, tłok w poczekalniach, kolejki przed punktem szczepień" – przyznała.

KoronawirusMZ: 31 757 nowych zakażeń koronawirusem i 448 ofiar śmiertelnych

Zapewniła przy tym, że placówka na bieżąco stara się rozwiązywać takie problemy. - Jeśli w danym dniu otrzymamy więcej szczepionek i mamy więcej zapisanych pacjentów, ściągamy dodatkowych lekarzy i uruchamiamy dodatkowe stanowiska szczepień - zapewniła dr Sujkowska.

- Wiemy też odpowiednio wcześniej, ile szczepionek dostaniemy, więc jeśli ma ich przyjść mniej niż zaplanowano, informujemy pacjentów, że przesuwamy ich terminy - dodała.

Dyrektorka szpitala: Mamy dużo odmów. Pacjenci rezygnują i nie chcą szczepić się preparatami AstraZeneca

Zgodnie w wytycznymi ministerstwa zdrowia, placówka stosuje odpowiednie preparaty do szczepienia wyznaczonej grupy pacjentów. Seniorzy 70+ oraz pacjenci z gr. 1b szczepieni są preparatami firm Moderna i Pfizer. Pacjenci z grupy zero, w tym farmaceuci czy rehabilitanci, których szczepienia nadal trwają, szczepieni są AstrąZeneką. - I tu zaczynają się problemy, bo mamy dużo odmów, pacjenci rezygnują i nie chcą szczepić się preparatami AstraZeneca - przyznaje dr Sujkowska. Pytana, jak dużo jest tych odmów, wyjaśnia, że ok. 30 procent pacjentów zapisanych na listę szczepień w placówce przy Spartańskiej, odmawia przyjęcia tej szczepionki.

Dr Sujkowska zapewniła, że dla placówki nie stanowi to większego problemu, jeśli te odmowy zgłaszane są z wyprzedzeniem, ponieważ wówczas żołnierze WOT wydzwaniają kolejne osoby z listy zapisanych na szczepienie i zapraszają na wcześniejszy termin. - Natomiast dużo gorsza dla nas sytuacja stwarza się wówczas, gdy pacjent potwierdza wizytę, zapewnia, że przyjdzie, a ostatecznie nie przychodzi" – podkreśla. - Takie sytuacje niestety zdarzają się często -  dodała. - To spora nieodpowiedzialność, bo musimy wtedy wydzwaniać inne osoby z grupy zero, żeby w ciągu godziny bądź dwóch przyjechały się do nas zaszczepić - zaznaczyła.

Szef kancelarii premiera, minister Michał Dworczyk podczas konferencji prasowej przed budynkiem KPRM. Warszawa, 23 marca 2021Szczepienia w aptekach i punktach drive-thru? Dworczyk: Mamy plan

Przyznała, że szczęśliwie szczepionki AstryZeneki mają dłuższy termin ważności, jednak przypomniała, że w chwili, gdy fiolki zostaną otwarte, trzeba je zużyć. Dopytywana, ile dawek szczepionki marnuje się w ten sposób, dr Sujkowska zapewnia, że żadna. - Nie utylizujemy żadnych szczepionek, ponieważ mamy ogromne wsparcie żołnierzy WOT, którzy dzwonią do pacjentów - podkreśliła. - Szczepimy również kombatantów wojennych, których żołnierze przywożą na miejsce szczepień, jeśli zajdzie taka potrzeba" - powiedziała.

"Aby wyznaczyć łóżka covidowe, musieliśmy zamknąć pięć oddziałów"

W placówce poza punktem szczepień nadal działa szpital. W porównaniu z pozostałymi warszawskimi placówkami, nie jest duży. Jest w nim 250 łóżek. Decyzją wojewody od ostatniego piątku 84 z nich to teraz łóżka covidowe. W chwili obecnej większość jest już zajęta przez pacjentów zakażonych COVID-19.

- Aby wyznaczyć łóżka covidowe, musieliśmy zamknąć pięć oddziałów: geriatrię, rehabilitację, rehabilitację kardiologiczną, ortopedię i neuroortopedię - poinformowała dr Sujkowska. - Ponadto z trzech oddziałów reumatologicznych (klinika reumatologii, klinka tkanki łącznej i reumatologia dziecięca), musieliśmy zrobić jeden, gdzie przyjmujemy pacjentów najciężej chorych i wymagających - dodała.

PAP, autorzy: Daria Kania/dka/jann/

Koronawirus: wszystkie aktualne informacje i zalecenia na gov.pl

Więcej o: