Nowe obostrzenia. Tomasz Terlikowski: Zamknięcie kościołów dla wiernych uderzyłoby w elektorat PiS

- Rząd stał przed trudną decyzją, bo o ile pozostałe ograniczenia uderzają po równo we wszystkich, o tyle ograniczenie dotyczące możliwości uczestniczenia w nabożeństwach uderza najbardziej w tę część elektoratu, która częściej głosuje na obecną władzę. Politycznie to było trudniejsze - mówił Tomasz Terlikowski w rozmowie z "Wprost" o czwartkowej decyzji dot. niezamykania kościołów.

Na czwartkowej konferencji prasowej ogłoszono nowe obostrzenia, które będą obowiązywać od soboty do 9 kwietnia. Zamknięto między innymi przedszkola i żłobki, centra handlowe, czy sklepy meblowe. Kościoły jednak wciąż będą otwarte, co zdaniem publicysty Tomasza Terlikowskiego jest decyzją polityczną.

Zobacz wideo Zaostrzenie standardów bezpieczeństwa w kościołach. "Głównym wyzwaniem jest przestrzeganie tych obostrzeń"

Terlikowski: Pewna część liderów katolickich już rozpoczynała akcję pod hasłem "rząd chce nam zakazać świąt"

Publicysta zwrócił uwagę na to, że decyzja dotycząca kościołów mogła być spowodowana między innymi staraniami katolickich aktywistów.

Prawie 850 tys. zakażonych od początku 2021 roku. Chorują coraz młodsi PolacyPrawie 850 tys. zakażonych w 2021 roku. Chorują coraz młodsi Polacy

Co więcej, pewna część liderów katolickich, nie mówię o biskupach, bo oni milczeli, ale świeckich działaczach katolickich, Kai Godek, czy Stowarzyszeniu Kultury Chrześcijańskiej im. Piotra Skargi, już rozpoczynała akcję pod hasłem 'rząd chce nam zakazać świąt'

- dodał Terlikowski w rozmowie z "Wprost".

Nowe obostrzenia. W kościołach limit wiernych

W kościołach do tej pory mogła przebywać jedna osoba na 15 metrów kwadratowych, ponadto obowiązywał obowiązek zakrywania ust i nosa, a także zachowanie min. 1,5-metrowego dystansu między wiernymi. Zgodnie z nowymi restrykcjami, teraz na jedną osobę w miejscu kultu religijnego przypada 20 metrów kwadratowych, pozostałe zalecenia bez zmian. Wciąż więc wierni mogą gromadzić się w święta, bo nie ustalono też systemu, który kontrolowałby limit osób przebywających w kościołach.

Koronawirus w Polsce"Myśleliśmy, że najgorzej było jesienią, ale to teraz przechodzimy piekło"

Każda mobilność rodzi ryzyko, każde zmniejszenie mobilności prowadzi do zmniejszenia wskaźnika transmisji wirusa

- mówił premier Mateusz Morawiecki podczas konferencji prasowej, jednak nie wpłynęło to na zamknięcie świątyni, co doradzali rządowi eksperci i wirusolodzy.

Więcej o: