Fala zakażeń w przedszkolu. "Zakażone nauczycielka, kucharka... Grupy dzieci się 'mieszają'" [LIST]

Czytelnik Gazeta.pl opisał w liście, jak wygląda przestrzeganie obostrzeń sanitarnych w przedszkolu jego dwójki dzieci (każde z nich chodzi do innej grupy). "Jedno dziecko objęte kwarantanną. Drugie może śmiało chodzić do drugiego budynku! Sytuacja powtarza się kilka razy, gdzie przez ostatnie 30 dni u dwójki dzieci w sumie zajęcia były odwołane około 40 razy" - pisze czytelnik. Dodaje, że w przedszkolu jego dzieci doszło do fali zakażeń, a częśc dzieci nadal do niego uczęszczała.

Jeden z czytelników opisał w liście do redakcji Gazeta.pl, w jaki sposób przepisy związane z pandemią koronawirusa są egzekwowane w przedszkolu jego dzieci. W teorii obostrzenia miały zapobiec rozprzestrzenianiu się wirusa na kolejne osoby, w praktyce - jak wskazuje autor listu - bywa jednak inaczej.

Zobacz wideo Morawiecki: Musimy wyciągnąć do dzieci i młodzieży jak najczulszą, jak najbardziej przyjazną dłoń

Szczepienia przeciw COVID-19 (zdjęcie ilustracyjne)Ile osób zaszczepi się w Polsce do końca czerwca? Jest unijna prognoza

Fala zakażeń w przedszkolu. "Nauczycielka, kucharka i wiele dzieci maja potwierdzone zakażenie"

Czytelnik na początku listu opisuje, że mieszka wspólnie z żoną i dwójką dzieci - rodzina stosuje się do "narodowej zasady DDM" i minimalizuje ryzyko zakażenia oraz przestrzega zasad sanitarnych "dla siebie i innych, bo nie każdy ze znajomych przeżył poprzedni rok". 

Niestety nie wszystko uda się zorganizować samemu i w całości oderwać od państwa

- tłumaczy, dodając, że w przedszkolu jego dzieci doszło do fali zakażeń.

Dwójka dzieci w tym samym przedszkolu (dwa różne budynki i grupy). Dzieci nie mogą zostawić swojego rowerka pod przedszkolem bo taka procedura. Nie mogą przynieść swoje zabawki bo taka procedura. W grupie w przedszkolu wykrywają KILKA przypadków koronawirusa (nie są to grupy naszych dzieci). Zamykają na kilka dni grupy gdzie te przypadki były. Nasze dzieci profilaktycznie nie chodzą, choć mogą
Wydaje się to bardzie rozsądne, bo niektórym umyka sytuacja, że dzieci pod koniec dnia są mieszane i wspólnie spędzają czas bez względu na grupę. Oczywiście na wejściu i wyjściu sprawdzana jest codziennie temperatura dzieciom. Szkoda ze nie dorosłym, którzy przed wejściem kaszlą z kilka minut…

- wskazuje. Zaznacza też, że skala zakażeń "z biegiem czasu się rozrasta".

Nauczycielka, kucharka i wiele dzieci maja potwierdzone zakażenie. Zostaje zamknięte przedszkole tylko w jednym budynku!!! Jedno dziecko objęte kwarantanna. Drugie może śmiało chodzi do drugiego budynku! Sytuacja powtarza się kilka razy, przez ostatnie 30 dni u dwójki dzieci w sumie zajęcia zostają odwołane z 40 razy

 - opisuje, wskazując, że jego rodzina również zakaziła się koronawirusem.

My jako rodzina również złapaliśmy zakażenie i jako bezobjawowi najpewniej zaraziliśmy wiele osób, które już tak lekko nie miały. A wszystko przez brak wyobraźni do tego, jak organizować życie przez osoby, które nie mają do tego kompetencji

- komentuje czytelnik.

Więcej o: