Ratownik medyczny: Czasami spędzamy z jednym pacjentem kilkanaście godzin. "Wysiłek jest nadzwyczajny"

- Generalnie nasze dyżury trwają koło 24 godzin (...). Teraz jest taka sytuacja, że te dyżury bywają przedłużane, to nie jest dla nas coś nadzwyczajnego. Natomiast obecnie natężenie, ilość pracy i wysiłek, który musimy włożyć w tę pracę, jest nadzwyczajny - mówił gość porannej rozmowy RMF FM, ratownik medyczny Paweł Wnuk.

Paweł Wnuk opowiadał w RMF FM, że zdarza się jeździć do szpitali oddalonych o 150 km od Warszawy. Nazwał tę sytuację precedensem. Ratownicy przez cały czas mają na sobie kombinezony ochronne, w których zwyczajne, fizjologiczne sprawy są utrudnione.

Zobacz wideo Ratownik medyczny: Cały czas doświadczamy strachu o swoje życie

Nierzadko karetki jeżdżą do szpitali w odległych miejscowościach, bo dostają informację, że są tam wolne łóżka. Jednak, jak mówił ratownik, zdarza się, że zanim dojadą do placówki, tego miejsca już nie ma.

I już nie kilka godzin, a czasami kilkanaście potrafimy spędzić z jednym pacjentem. Co powoduje również, niedostępność tych  karetek dla innych pacjentów, też potrzebujących naszej pomocy

- mówił Paweł Wnuk. 

Andrzej Sośnierz poseł Prawa i Sprawiedliwości.Sośnierz: Trzeba będzie wprowadzić zakaz podróżowania i godzinę policyjną

Koronawirus. Pacjenci są coraz młodsi

Wnuk podkreślił też, że zmieniła się średnia wieku pacjentów covidowych. - Niestety ta forma, ta mutacja wirusa, atakuje młodych. 30-latków, 35-latków i troszkę starszych. I jest bezwzględna. Ona po 10 dniach od pojawienia się infekcji w niektórych przypadkach po prostu postępuje galopująco i bardzo ciężko jest tych chorych uratować - powiedział.

(...) Często jest tak, że pacjent, którego my przewozimy w dobrym stanie, np. z lekką dusznością do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego, po kilku godzinach już jest pacjentem zaintubowanym, na respiratorze, wymagającym tlenoterapii i łóżka respiratorowego. Więc to jest warte przemyślenia

- mówił ratownik.

Ratownicy medyczniRatownik: Do szpitala zabieram osoby w wieku 30 lat

Ile zarabia ratownik medyczny podczas pandemii?

- Generalnie nasze dyżury trwają koło 24 godzin. Czasami zdarza się, że dłużej, ale średnio 24 godziny. Teraz jest taka sytuacja, że te dyżury bywają przedłużane - mówił gość radia RMF FM i podkreślił, że tak długie dyżury nie są nową sytuacją dla ratowników. - Natomiast obecnie natężenie tej pracy, ilość pracy i wysiłek, który musimy włożyć w tę pracę, jest nadzwyczajny - wyjaśnił.

Średnia pensja w warszawskim pogotowiu to około 40 zł za godzinę. Obecnie obowiązuje 100 proc. covidowego dodatku, co daje 80 zł za godzinę pracy. Dalej już wszystko zależy od ilości wypracowanych godzin. 

Mnie zdarza się koło 200 godzin w miesiącu, plus jeszcze etat, który też muszę wyrobić w pogotowiu ratunkowym w Warszawie, więc ponad dwa etaty mniej więcej

- mówił Paweł Wnuk, który za tę liczbę wypracowanych godzin zarobi około 10-12 tysięcy brutto.

Więcej o: