Świętokrzyskie. Apel ratowników do lekarzy POZ: Przyjmujcie zakażonych pacjentów, nie odsyłajcie ich

Załogi karetek pogotowia od początku epidemii koronawirusa są na pierwszej linii frontu. Także teraz, podczas trzeciej fali COVID-19. Szefowa Świętokrzyskiego Centrum Ratownictwa Medycznego i Transportu Sanitarnego Marta Solnica wystąpiła z apelem do lekarzy rodzinnych, aby przyjmowali zakażonych i nie odsyłali wszystkich na pogotowie, które nie nadąża z wyjazdami do chorych.

Dwanaście godzin w pełnym rynsztunku - maseczki, rękawiczki, sterylne kombinezony. Tak wygląda codzienność załogi pogotowia ratunkowego w dobie pandemii. W województwie świętokrzyskim, dyrektor tamtejszego Centrum Ratownictwa Medycznego i Transportu Sanitarnego przyznaje, że jest wiele wyjazdów do pacjentów, którzy nie mają groźnych schorzeń.

Zobacz wideo Konieczny o trzeciej fali wirusa: Sytuacja jest bardzo niestabilna

"Zgłoszeń na pogotowie byłoby znacznie mniej, gdyby POZ-y zaczęły 'w miarę normalnie' leczyć chorych"

- Lekarze Podstawowej Opieki Zdrowotnej absolutnie nie chcą przyjmować ani leczyć pacjentów zakażonych koronawirusem. Często zdarza się, że dyspozytor po rozmowie z pacjentem stwierdza, że nie kwalifikuje się on do szpitala, odsyła go do lekarza podstawowej opieki zdrowotnej, po czym ten sam pacjent jeszcze raz dzwoni na pogotowie i wyjaśnia, że zalecono mu to w przychodni - mówi Marta Solnica w wypowiedzi udzielonej portalowi echodnia.eu.

Szefowa CRMiTS podkreśla, że bardzo dużo lekarzy POZ ogranicza się wyłącznie do teleporad, a w przypadku podejrzenia koronawirusa, od razu każą wzywać pogotowie. Tymczasem jest wiele wyjazdów do pacjentów, zgłaszających wyłącznie lekko podwyższoną temperaturę czy gorsze samopoczucie. Jednocześnie nie są to objawy, w jakich powinno się zgłaszać do pogotowia. To spore utrudnienie, bo jak tłumaczy Marta Solnica, zgłoszeń na pogotowie byłoby znacznie mniej, gdyby POZ-y wróciły do "w miarę normalnego" leczenia chorych.

- Praca załogi pogotowia ratunkowego obecnie jest naprawdę bardzo ciężka, dlatego że zgłoszeń, szczególnie do pacjentów covidowych, jest bardzo dużo. Zespoły jeżdżą praktycznie cały czas, a w międzyczasie trzeba zdezynfekować karetkę, co jest czasochłonne i dosyć trudne - dodaje Marta Solnica.

- Na szczęście sytuacja jest w miarę stabilna. Miejsca w szpitalach, oczywiście, że one są. Jest ich mało, ale generalnie nie ma tak, żebyśmy nie mieli, gdzie pacjenta przekazać - przekazuje Dyrektor Świętokrzyskiego Centrum Ratownictwa Medycznego i Transportu Sanitarnego. Jednocześnie informuje, że w województwie świętokrzyskim uruchomiono kolejne miejsca dla chorych na COVID-19 w kilku szpitalach powiatowych.

Więcej o: