Testy z supermarketów. Dr Tomasz Dzieciątkowski: Wydajcie te pieniądze na warzywa i owoce

- To jest świetny pomysł na zarabianie pieniędzy. (...) Natomiast, jeśli chodzi o jakąkolwiek wiarygodną diagnostykę, to jest to pomysł absolutnie wyssany z palca. I to bardzo brudnego - stwierdził dr Tomasz Dzieciątkowski poproszony o opinię na temat przydatności domowych testów na koronawirusa.

Od połowy marca w niektórych sklepach w Polsce można kupić testy na przeciwciała COVID-19 - jeden kosztuje ok. 50 zł. Przy ich sprzedaży wprowadzono ograniczenia dotyczące liczby sztuk, które może nabyć jedna osoba, a mimo to wykupiono je już w pierwszych godzinach po wprowadzeniu do obrotu. Dr hab. Tomasz Dzieciątkowski, wirusolog i mikrobiolog, ekspert diagnostyki mikrobiologicznej skomentował w rozmowie z Interią przydatność takich domowych testów na koronawirusa.

Zobacz wideo dr hab. Tomasz Dzieciątkowski był gościem Porannej rozmowy Gazeta.pl (23.02)

Dr Tomasz Dzieciątkowski: Ciekawość to pierwszy stopień do piekła

Wirusolog Tomasz Dzieciątkowski już na początku rozmowy podkreślił, że testy diagnostyczne, zgodnie z przepisami Unii Europejskiej, powinny mieć oznaczenie IVD (In Vitro Diagnostics). Za taki certyfikat należy zapłacić 30-50 tys. euro, tyle kosztują odpowiednie badania, które mogą potwierdzić jakość testów.

Zdaniem Dzieciątkowskiego, ludźmi kupującymi te preparaty kieruje ciekawość, "a ciekawość to pierwszy stopień do piekła". Dodał też, że z punktu widzenia badacza dają one niemiarodajne wyniki

Żeby było zabawniej, jeżeli wyjdzie nam wynik potencjalnie dodatni - co o niczym nie świadczy - pójdziemy z takim wynikiem do lekarza. I tak czy inaczej trzeba będzie wykonać kolejne badanie. Więc kupowanie tego typu testu to idealny sposób na wydanie 50 złotych

- zauważył.

Zdjęcie ilustracyjneNaukowcy przyjrzeli się ponownym zakażeniom. Najbardziej podatni seniorzy

"Wydajcie te pieniądze na coś innego. Na przykład na warzywa i owoce"

Według eksperta testy domowe mogą reagować też na wykrywanie przeciwciał przeciwko innym koronawirusom, np. tym przeziębieniowym. W związku z tym mogą wprowadzać w błąd i powodować niepotrzebne sytuacje stresowe. Mimo to, testy szybko się wyprzedają, a inne sklepy zaczynają wprowadzać je do swojej oferty.

To będzie efekt kuli śniegowej. Jeżeli jedna firma już zaczęła, to wszystkie inne będą chciały też na tym zarabiać. A to, że z punktu widzenia naukowego i medycznego wartość tego typu testów jest znikoma, to już sprzedających stosunkowo mało obchodzi 

- stwierdził Dzieciątkowski podkreślając, że jest 100-procentowym sceptykiem i przeciwnikiem takich testów. Według niego ludzie, którzy otrzymają - być może bezzasadnie - wynik pozytywny, będą zestresowani i zaniepokojeni, być może zaczną szturmować gabinety lekarskie. Pojawi się dodatkowa, niepotrzebna frustracja.

Wydajcie te pieniądze na coś innego. Na przykład na zdrowe jedzenie, na warzywa i owoce, bo to daleko lepiej wpłynie na wasz stan zdrowia niż wykonanie sobie tego typu testów

- zaapelował.

Prof. Andrzej HorbanProf. Horban: Jesteśmy bliscy, by zamknąć Polskę

Więcej o: