Cofnęliśmy się do początku listopada i znów stoimy na skraju pandemicznej przepaści [WYKRES DNIA]

Łukasz Rogojsz
Jesteśmy w przededniu szczytu trzeciej fali pandemii koronawirusa. Nie tylko w Polsce, ale również w Europie i na świecie. W naszym kraju dobowe dane dotyczące zakażeń i zgonów są najgorsze w 2021 roku. Sytuacja do złudzenia przypomina tę z przełomu października i listopada ubiegłego roku. Nic dziwnego, że rząd coraz poważniej myśli o wprowadzeniu tzw. twardego lockdownu.

25 998 - to zaraportowana przez Ministerstwo Zdrowia na 19 marca liczba nowych dobowych zakażeń koronawirusem w Polsce. To piąty najwyższy wynik od początku pandemii i drugi najwyższy w 2021 roku. 19 marca resort zdrowia poinformował również o 419 osobach, które straciły życie z powodu COVID-19. W przypadku zgonów szczęśliwie do najwyższych odnotowanych w trakcie trwania pandemii wyników jest jeszcze daleko, chociaż należy pamiętać, że najwyższe wskaźniki śmiertelności na COVID-19 odnotowywane są mniej więcej dwa, trzy tygodnie po szczycie zakażeń.

Jeśli chodzi o polski scenariusz, to można podsumować go jednym zdaniem, skierowanym do rządzących: nie mówcie, że was nie ostrzegano

- oceniła w niedawnym wywiadzie dla Gazeta.pl epidemiolożka prof. Maria Gańczak. Dopytywana o to, kto konkretnie ostrzegał rząd, przyznała, że "epidemiolodzy, wirusolodzy, zakaźnicy, eksperci od modelowania epidemiologicznego".

Już w lutym były sporządzone modele epidemiologiczne, które mówiły, że trzecia fala będzie nieunikniona

- dodała nasza rozmówczyni.

Zobacz wideo Trzecia fala pandemii koronawirusa dotyka w znacznie większym stopniu niż poprzednie osób młodych

Wraca "miękki" lockdown całego kraju

Czarne prognozy sprawdziły się w trzecim tygodniu marca. Nic dziwnego, że już we wtorek 16 marca minister zdrowia Adam Niedzielski przyznał w Sejmie:

Od dwóch dni mamy bardzo negatywny sygnał w postaci skokowego przyrostu dynamiki zachorowań między kolejnymi tygodniami. Dynamika niedzielna przekroczyła wartość 75 proc., a dzisiejsze dane, które dotyczą dnia wczorajszego pokazują, że ta dynamika wynosi 44 proc.
embed

W czasie tego samego wystąpienia szef resortu zdrowia zapowiedział, że "kolejne dni, a nawet najbliższe tygodnie będą bardzo ciężkie dla polskiego systemu opieki zdrowotnej".

Czeka nas trudny miesiąc, podczas którego system polskiej opieki zdrowotnej znowu będzie testował swoją wydolność, znowu będzie testował, jak dużo pacjentów może przyjąć, jak dużo pacjentów może obsłużyć i w trybie normalnych hospitalizacji, ale również w trybie ciężkich hospitalizacji związanych z respiratorem

- ocenił polityk.

embed

Już dzień później minister Niedzielski ogłosił, że od soboty 20 marca rząd przywraca lockdown na terenie całego kraju.

Główną przyczyną przyspieszenia pandemii jest brytyjska mutacja koronawirusa. Osiągnęła poziom 52 proc.

- zapowiedział szef resortu zdrowia. Wśród nowych-starych obostrzeń znalazły się m.in. zamknięcie instytucji kultury i sztuki oraz obiektów sportowych, ograniczenie funkcjonowania galerii handlowych czy powrót do nauki zdalnej w klasach 1-3 szkoły podstawowej.

embed

Szczepienia dają efekt

Decyzji Ministerstwa Zdrowia trudno się dziwić, bo sytuacja w Polsce jest dramatyczna. Zresztą podobnie jak w innych krajach europejskich czy również na innych kontynentach. Trzecia fala pandemii nie oszczędza nikogo, a nowe warianty koronawirusa boleśnie testują wydolność kolejnych systemów ochrony zdrowia i efektywność krajowych programów szczepień.

Według różnych opracowań transmisyjność wariantu B.1.1.7 jest nawet o 40-70 proc. wyższa od krążącego dotychczas D614G

- tak dominujący w Polsce brytyjski wariant koronawirusa scharakteryzowała w rozmowie z Gazeta.pl prof. Maria Gańczak. Jak dodała, brytyjski wariant jest znacznie bardziej zakaźny od swoich poprzedników.

Średnio o 62 proc. względem wariantu, który dominował do tej pory. To odbija się na liczbie zgonów, które raportujemy obecnie w Polsce i na świecie

- tłumaczyła prof. Gańczak.

Jej słowa szybko znalazły potwierdzenie w rzeczywistości. Tylko w czwartek 18 marca - to ostatni dzień, za który dysponujemy pełnymi danymi z całego świata - Polska pod względem liczby nowych zdiagnozowanych zakażeń wirusem SARS-CoV-2 była na drugim miejscu w Europie i piątym na świecie. U nas zaraportowano wówczas aż 27 276 nowych przypadków. To drugi najwyższy wynik od początku pandemii w Polsce. Na Starym Kontynencie tego dnia więcej nowych zakażonych było jedynie we Francji - 34 998. W skali świata przed Polską uplasowały się, poza Francją, także Indie (39 643 przypadki), Brazylia (62 629) i Stany Zjednoczone (87 169).

embed

Za plecami Polski znalazły się m.in. Włochy (24 935 nowych przypadków), Wielka Brytania (6303) czy Hiszpania (6216), które były wyjątkowo ciężko doświadczone zarówno podczas pierwszej, jak i drugiej fali pandemii.

Na uwagę zwraca zwłaszcza wynik Brytyjczyków, którzy bardzo sprawnie realizują swój krajowy program szczepień - rozdysponowano już 27,61 mln dawek szczepionek przeciwko koronawirusowi. To najlepszy wynik w Europie. Dla porównania, w całej Unii Europejskiej to 54,67 mln dawek. Równie dobre wyniki w walce z pandemią osiąga Izrael - inne z państw będących w absolutnej czołówce jeśli chodzi o tempo i skalę szczepień. 18 marca w Izraelu odnotowano tylko 1384 nowe przypadki zakażeń i 12 zgonów spowodowanych COVID-19. Trudno nie powiązać tego z sukcesem programu szczepień. W Izraelu rozdysponowano już 9,63 mln dawek szczepionki. To więcej niż liczy populacja tego państwa - 9,33 mln ludzi (nie oznacza to jednak, że zaszczepieni zostali wszyscy obywatele, bowiem większość szczepionek jest dwudawkowa - przyp. red.).

embed

Niestety także w przypadku zgonów spowodowanych COVID-19 Polska 18 marca była na samym szczycie zarówno państw europejskich, jak i w skali świata. W Europie więcej zgonów zaraportowały jedynie Rosja (460) i Włochy (423), natomiast w skali globu również Meksyk (789), Stany Zjednoczone (1705) i Brazylia (2659). Także w tym przypadku wyniki Wielkiej Brytanii i Izraela są zdecydowanie niższe od reszty stawki i wynoszą odpowiednio 95 i 12 zgonów.

Europa się zamyka

Wobec tego, że trzecia fala pandemii wyraźnie przybiera na sile, nie może dziwić, że kolejne europejskie kraje decydują się na zaostrzenie środków zapobiegawczych. W Niemczech lockdown przedłużono do 28 marca. Zamknięte pozostają restauracje, placówki kultury i obiekty sportowe na terenie całego kraju. Dozwolone są spotkania towarzyskie do pięciu osób z dwóch różnych gospodarstw domowych (nie dotyczy to dzieci poniżej czternastego roku życia). W sklepach i środkach komunikacji publicznej obowiązkowe jest noszenie maseczek chirurgicznych albo masek z filtrem (FFP2 lub FFP3).

W Czechach miejsce zamieszkania można opuszczać jedynie z uzasadnionych powodów (dojazd i powrót z pracy albo pomoc członkom rodziny). Od 21:00 wieczorem do 5:00 rano obowiązuje godzina policyjna, w trakcie której nie wolno opuszczać miejsca zamieszkania. Nie działają miejsca rozrywki, obiekty sportowe oraz placówki kultury, a usługi świadczą jedynie sklepy z najpotrzebniejszym asortymentem.

Podobnie sytuacja wygląda u innego z naszych sąsiadów - na Słowacji. Tam również miejsce zamieszkania można opuszczać jedynie z wyraźnie uzasadnionych powodów (najpotrzebniejsze zakupy, wizyta u lekarza albo w aptece, test na COVID-19 albo konieczność pomocy najbliższym). Jeśli ktoś chce wyjść do pracy albo uprawiać sport na świeżym powietrzu, musi mieć ze sobą aktualny i negatywny wynik testu na obecność koronawirusa. Słowacki rząd zapowiedział również ograniczenie możliwości opuszczania kraju w celach turystycznych.

Podobne obostrzenia, co na Słowacji - zakaz opuszczania miejsca zamieszkania, konieczność posiadania zaświadczenia o wyniku testu na COVID-19 - obowiązują we Włoszech. W Italii funkcjonują jedynie sklepy z podstawowym asortymentem, w domach nie wolno przyjmować gości, a nauka na wszystkich szczeblach edukacji odbywa się zdalnie. Godzina policyjna na terenie całego kraju obowiązuje od 22:00 wieczorem do 5:00 rano.

Godzinę policyjną wprowadzili u siebie również Węgrzy - od 20:00 wieczorem do 5:00 rano. Przynajmniej do 22 marca zamknięte są wszystkie sklepy za wyjątkiem spożywczych i aptek, natomiast aż do 7 kwietnia zamknięto przedszkola i szkoły podstawowe (nauka w szkołach średnich i na uczelniach już wcześniej odbywała się w trybie zdalnym).

We Francji, gdzie sytuacja epidemiologiczna wydaje się obecnie najtrudniejsza na Starym Kontynencie, obowiązuje najdłuższa godzina policyjna - od 18:00 po południu do 6:00 rano (od 20 marca zostanie skrócona o godzinę i będzie rozpoczynać się o godz. 19:00 każdego dnia). Zamknięta pozostaje cała gastronomia, instytucje kultury i sztuki oraz obiekty sportowe.

Niewykluczone, że podobne obrazki już niedługo będziemy obserwować również w Polsce. Jeśli ogłoszone przez ministra Niedzielskiego 17 marca restrykcje nie przyniosą skutku, najpewniej czeka nas tzw. twardy lockdown podobny do tego z wiosny ubiegłego roku.

Będziemy poszukiwali większego stopnia obostrzeń, ale na razie jest to sytuacja hipotetyczna. Na razie jeszcze te obostrzenia, o których mówiłem wczoraj, nie zaczęły obowiązywać, więc trudno mówić o braku ich skuteczności

- zapowiedział na antenie Polsat News szef resortu zdrowia.

Więcej o: