Epidemiolog: Brazylia jest zagrożeniem dla ludzkości. System ochrony zdrowia na granicy wydolności

Systemy opieki zdrowotnej w większości największych miast Brazylii są bliskie załamania z powodu przypadków COVID-19 - alarmują eksperci z Fiocruz, jednego z wiodących instytutów zdrowia. Jak wskazują, obłożenie oddziałów intensywnej terapii w stolicach niemal wszystkich brazylijskich stanów przekracza 80 proc., a w części z nich ten wskaźnik wynosi nawet 90 proc.

Według cytowanych przez BBC ekspertów instytutu naukowego Fiocruz, co najmniej 80-procentowe obłożenie łóżek covidowych występuje na oddziałach intensywnej terapii w stolicach 25 z 27 stanów Brazylii.

Koronawirus. System ochrony zdrowia w Brazylii jest na granicy wydolności. Łóżka zajęte nawet w 90 proc.

Fiocruz alarmuje też, że w 15 stolicach oddziały intensywnej terapii obłożone są już nawet w ponad 90 proc. Dotyczy to choćby Rio de Janeiro, Brasilii i Sao Paulo. W Porto Alegre i Campo Grande OIOM-y osiągnęły już maksymalny limit pacjentów. 

Eksperci ostrzegają też, że wysoce zakaźny brazylijski wariant koronawirusa może wywołać efekt domina nie tylko w regionie, ale i daleko od granic państwa. - Brazylia jest zagrożeniem dla ludzkości - powiedział agencji prasowej AFP Jesem Orellana, epidemiolog związany z Fiocruz.

- W 2020 r. walka z koronawirusem została przegrana i nie ma najmniejszej szansy na odwrócenie tej tragicznej sytuacji w pierwszej połowie 2021 r. Najlepsze, co możemy zrobić, to mieć nadzieję na cud związany z masowymi szczepieniami lub radykalną zmianę w zarządzaniu pandemią. Niestety, w tym drugim przypadku regułą stała się bezkarność - dodał Orellana. Natomiast dyrektor generalny Światowej Organizacji Zdrowia Tedros Adhanom Ghebreyesus określił sytuację w Brazylii jako "bardzo niepokojącą".

Zobacz wideo Po epidemii SARS miał powstać system zapobiegania wybuchom pandemii. Dlaczego zawiódł?

We wtorek w Brazylii zmarło 1972 zakażonych pacjentów. Najwięcej od początku epidemii w tym kraju

Od początku epidemii w Brazylii odnotowano ponad 11 milionów przypadków zakażenia koronawirusem i 268 tys. zgonów. Więcej zgonów potwierdzono jedynie w Stanach Zjednoczonych (527 tys.). We wtorek zmarły w Brazylii 1972 osoby zakażone wirusem SARS-COV-2 (najwięcej od wybuchu epidemii), a dobowa liczba zakażeń sięgnęła 70 tys. (to o 38 proc. więcej niż w ubiegłym tygodniu). Część ekspertów wiąże wzrost liczby przypadków z bardziej zakaźną odmianą o koronawirusa o nazwie P.1, która, jak się przypuszcza, może pochodzić z amazońskiego miasta Manaus.

Wstępne dane zebrane przez naukowców z Uniwersytetu Sao Paulo, Imperial College London i Uniwersytetu Oksfordzkiego sugerują, że wariant P.1 może rozprzestrzeniać się nawet dwukrotnie szybciej niż "oryginalna" wersja wirusa. 

Szczepionka J&JReuters: J&J może mieć kłopoty z wywiązaniem się z dostaw

Jak przypomina BBC, pomimo tak dramatycznych wskaźników prezydent Jair Bolsonaro konsekwentnie ignorował rady epidemiologów i sprzeciwiał się wprowadzeniu kwarantanny. Krytykował też przedstawicieli lokalnych władz, którzy próbowali na własną rękę zahamować rozwój epidemii.

Brazylia zamówiła ponad 200 milionów dawek szczepionki AstraZeneca i CoronaVac. Jednak jak dotąd pierwszą dawkę otrzymało jedynie osiem milionów ludzi, czyli zaledwie cztery procent populacji. 

Naukowcy i producenci - w tym Pfizer, z którym brazylijski rząd wciąż toczy negocjacje ws. zakupu preparatu - uspokajają, że szczepionki są skuteczne również w przypadku brazylijskiego wariantu SARS-CoV-2. 

Więcej o: