Jak pandemia zmieniła Polaków? Rodzinie w kwestii zdrowia ufamy znacznie bardziej niż lekarzom [SONDAŻ]

Łukasz Rogojsz
Nie wierzymy komunikatom rządu ws. koronawirusa, boimy się chorób zakaźnych i kolejnych pandemii, a rodzinie w kwestiach zdrowia i życia ufamy znacznie bardziej niż lekarzom - wynika z badania "Ryzyko, zaufanie, choroby zakaźne. Polki i Polacy o pandemii", zrealizowanego w Instytucie Socjologii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

W rok po zdiagnozowaniu pierwszego przypadku koronawirusa dobrze widać, jak mocno pandemia SARS-CoV-2 odcisnęła piętno na milionach Polaków. Kolejnej pandemii choroby zakaźnej boi się aż 54 proc. społeczeństwa. To drugi wynik wśród zagrożeń dla naszego kraju. Pierwsze miejsce zajął - także związany bardzo mocno z pandemią koronawirusa - kryzys gospodarczy. Wskazało na niego ponad dwie trzecie badanych (68 proc.). Dla porównania, wojny czy zamachu terrorystycznego boi się odpowiednio ledwie 31 i 21 proc. naszych rodaków.

Zobacz wideo Co było najtrudniejsze podczas roku walki z epidemią? O swoich doświadczeniach opowiada ratownik medyczny

Także wśród zagrożeń, których boimy się, myśląc o sobie, widzimy ślad rocznych zmagań z COVID-19. Odpowiedź "choroba zakaźna" była drugą najczęściej wskazywaną przez respondentów. Udzieliło jej 43 proc. badanych, mniej tylko od choroby nowotworowej, którą wymieniło 46 proc. Polaków. O tym, jak wysokie to wyniki niech świadczy fakt, że utraty pracy boi się ledwie co czwarty z nas, a przemocy fizycznej co piąty.

embed
embed

Aż 45 proc. Polaków jest przekonanych o tym, że choroby zakaźne są groźniejsze niż jeszcze dwie dekady temu. Przeciwnego zdania jest niespełna jedna piąta badanych. Jednocześnie nieco optymizmu w nasze serca powinien wlać fakt, że zdaniem połowy Polaków nasze państwo jest lepiej przygotowane do walki z epidemiami chorób zakaźnych niż na początku XXI wieku.

Badanie pracowników Instytutu Socjologii UMK pokazuje też, że rok z pandemią zacieśnił nasze więzi rodzinne i umocnił pozycję rodziny jako głównego punktu odniesienia Polaków. I to nawet w kwestiach zdrowia i życia. Aż 81 proc. respondentów wskazało, że w sprawach zdrowotnych najbardziej ufa rodzinie. To znacząco więcej niż profesjonalistom z tej dziedziny - pielęgniarkom (63 proc.) i lekarzom (58). Zaskakująco wysoki (58 proc.) jest też wynik grupy przyjaciół i znajomych.

To pokazuje, że w kontekście poważnego zagrożenia zdrowia i życia właśnie rodzina, a nie profesjonaliści czy eksperci, staje się dla nas kluczowym punktem odniesienia

- tłumaczy fenomen wyniku rodziny w wywiadzie dla Gazeta.pl jeden ze współautorów badania, prof. Michał Wróblewski z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. I dodaje:

Ponownie pokazuje to też, że Polacy nie ufają tzw. systemom eksperckim, tylko polegają na bardziej tradycyjnych źródłach informacji, które nie zawsze muszą być prawidłowe
embed

Więcej wiary niż w lekarzy i pielęgniarki Polacy mają w naukowców. To oni zajmują pierwsze miejsce, jeśli chodzi o grupę zawodową, którą oceniamy najlepiej w kontekście walki z epidemią koronawirusa. Otrzymali 61 proc. wskazań. Za plecami naukowców znalazła się ochrona zdrowia (47 proc.) i policja (39). Stawkę zamykają natomiast rząd (21) i Kościół katolicki (19).

Wynik rządzących nie powinien dziwić, gdy spojrzymy na opinie Polaków o publikowanych przez władze danych, dotyczących epidemii. 23 proc. badanych uważa, że statystyki zgonów na COVID-19 były bardzo zaniżone lub zaniżone. W przypadku liczby zakażeń podobnie uważa aż 35 proc. z nas. Liczbę zgonów za zawyżoną uważa z kolei aż 45 proc., a liczbę zakażeń - 37. Zaskakująco mało pytanych uważa, że statystki w jednym i drugim przypadku są adekwatne - 27 proc. jeśli chodzi o zgony i 23 w przypadku zakażeń.

Polacy uważają, że nie mogą ufać komunikatom rządu na temat sytuacji epidemicznej. Wiele z tych komunikatów stawiają na równi z klasycznymi fake newsami

- przyznał w rozmowie z Gazeta.pl prof. Michał Wróblewski z UMK.

embed
To upadek wiarygodności państwa. Nasze badanie pokazało też, jak negatywnie jesteśmy nastawieni do przedstawianych przez rząd statystyk, dotyczących epidemii. Albo oceniamy je jako sfałszowane, albo, jeśli już uznajemy je za prawdziwe, uważamy, że państwo kompletnie nie radzi sobie ze zliczaniem i pilnowaniem liczby zakażeń czy zgonów

- uważa socjolog.

Jeśli chodzi o klasyczne fake newsy i teorie spiskowe, to zaskakujący jest jeden wynik. Ponad jedna trzecia Polaków jest przekonana, że koronawirus powstał w chińskim laboratorium. Na szczęście tylko co dziesiąty z nas żyje w przekonaniu, że za epidemię COVID-19 odpowiada technologia 5G. Z kolei nieco ponad jedna czwarta Polaków obawia się działania szczepionki przeciwko SARS-CoV-2. 

embed

Na karb państwa idzie też fakt, że Polacy kiepsko oceniają stopień przygotowania polskiego systemu ochrony zdrowia do walki z epidemią koronawirusa w porównaniu do opieki zdrowotnej w innych krajach europejskich. Aż 44 proc. z nas uważa, że nasz system był przygotowany gorzej od swoich zagranicznych odpowiedników, a zaledwie 14 - że lepiej. Niemal co czwarty Polak uważa, że w przypadku kolejnej pandemii nasza opieka zdrowotna będzie przygotowana gorzej niż do walki z koronawirusem. 30 proc. jest odmiennego zdania, a 44 twierdzi, że nie będzie odczuwalnej różnicy.

embed

Jeśli chodzi o obostrzenia epidemiczne, które były przedmiotem wielu gorących dyskusji w przestrzeni publicznej, a także jednym z głównych tematów rozmów milionów Polaków, to najwięcej sensu dostrzegamy w ograniczeniu podróży międzynarodowych. Taką odpowiedź wskazało 59 proc. rodaków. Na dwóch dalszych miejscach znalazły się noszenie maseczek na ulicach (57) oraz zamknięcie szkół podstawowych i średnich (51).

*****

Badania zrealizowano w Instytucie Socjologii UMK w Toruniu i sfinansowano ze środków programu Inicjatywa Doskonałości Uczelnia Badawcza (program "CRUSH - badania nad pandemią COVID-19"). Partnerami projektu byli Instytut Dyskursu i Dialogu oraz Instytut Rozwoju Miast i Regionów. Badanie bazowało na wcześniej realizowanym projekcie Wyłaniające się i powracające choroby zakaźne w Polsce w perspektywie humanistycznej.

Badanie zrealizowano w dniach 3-20 listopada 2020 roku za pomocą techniki CATI (Computer Assisted Telephone Interview) na reprezentatywnej ze względu na wiek, płeć i miejsce zamieszkania próbie 1000 respondentów.

Więcej o: