Rok temu dowiedział się, że jest "pacjentem zero". "Planowałem swój pogrzeb i stypę"

Dokładnie rok temu, 3 marca 2020 roku 66-letni Mieczysław Opałka dowiedział się, że jest pierwszą osobą chorą na COVID-19 w Polsce. Został on nazwany "pacjentem zero", jednak pierwszy oficjalny przypadek zakażenia w naszym kraju potwierdzono 4 marca.

Mężczyzna wracał do domu od mieszkających w Niemczech córek. Po powrocie zaczął gorączkować i kaszleć, wskutek czego trafił do szpitala. 66-latek w rozmowie z "Super Expressem" opowiedział o myślach, które towarzyszyły mu po otrzymaniu diagnozy i długotrwałych skutkach choroby.

Epidemia koronawirusa - zdjęcia z USADwie trzecie hospitalizacji na COVID-19 ma związek z czterema chorobami

"Pacjent zero" planował swój pogrzeb

Choć polski "pacjent zero" ma już chorobę dawno za sobą, wciąż pamięta tamten okres. Mieszkaniec Cybinki w województwie lubuskim wspominał, że bardzo dobrze pamięta każdy dzień pobytu w szpitalu, jakby to było wczoraj.

Mężczyzna zdradził, że gdy otrzymał trzeci pozytywny wynik testu na obecność koronawirusa, załamał się. - Planowałem swój pogrzeb i stypę. O pomoc w organizacji poprosiłem mojego brata Andrzeja - powiedział w rozmowie z "SE".

Pan Mieczysław "docenia spotkania z rodziną"

Po trzech tygodniach od wykrycia zakażenia Opałka opuścił szpitalne mury. Nie oznaczało to jednak, że choroba jest już dla niego przeszłością. - Wszystkie osoby zmagające się z koronawirusem, w tym ja, mają problemy oddechowe i ruchowe, dlatego pojechałem do Szpitala Specjalistycznego MSWiA w Głuchołazach na rehabilitację po przebytej chorobie - mówił. 66-latek spotkał tam wiele osób, które borykały się z podobnymi następstwami choroby, m.in. problemami z koncentracją czy szybkim męczeniem się.

Koronawirus. Dane o liczbie osób zakażonychKoronawirus. Pacjentów w szpitalach coraz więcej. W Radomiu zabrakło miejsc

Pomimo długotrwałych skutków ubocznych, mężczyzna stara się cieszyć z życia. - Nie wiem, jak długo to potrwa, ale nie chcę, żeby ostatnie dni mijały mi w smutku - dodał. Pan Mieczysław jest emerytem, ma wielu przyjaciół i mocno docenia spotkania z rodziną. - Chciałbym wszystkim serdecznie podziękować za pomoc i serce mi okazane. To dla mnie bardzo dużo znaczy - wyznał.

Zobacz wideo Po epidemii SARS miał powstać system zapobiegania wybuchom pandemii. Dlaczego zawiódł?