Po zakażeniu koronawirusem pogłębiła mu się wada serca. Konieczny był przeszczep

Pan Paweł urodził się z wadą serca. Po przejściu COVID-19 okazało się, że mężczyzna potrzebuje przeszczepu, ponieważ wada się pogłębiła. Zabieg wykonano w czwartek.

Pan Paweł ze Śląska, jak można usłyszeć w materiale TVN24, poinformował, że wszystko zaczęło się w listopadzie. - Miałem straszne duszności, lekarz przez tydzień leczył mnie na astmę pocovidową. Gdy poszedłem do pracy, zaczęły się takie duszności, że nie mogłem przejść stu metrów - podkreślił 25-latek.

Kardiolog i transplantolog z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu prof. Michał Zakliczyński wyjaśnił, że pan Paweł miał wadę wrodzoną serca, a wskutek zakażenia koronawirusem doszło do zaburzeń w jego pracy. Jak dodał, nie wiadomo, co stałoby się z narządem, gdyby nie przebyty COVID-19. - Może musiałby przejść przeszczep za dwa tygodnie, może za 10 lat, a może wcale - zaznaczył.

"To dar od losu"

25 lutego panu Pawłowi przeszczepiono serce. - To dar od losu, nie wiadomo co powiedzieć. To dla mnie jak trafienie szóstki. Lekarze przedłużyli mi życie, nie wiadomo o ile, ale mam je przedłużone - powiedział, jak cytuje TVN24. Dodał, że prawdopodobnie wróci do domu na święta i będą to najlepsze święta w jego życiu. Zapowiedział, że po powrocie zagra w piłkę z synami.

Jak podaje TVN24, przeszczep serca u 25-latka był pierwszym przeprowadzonym w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu - na początku lutego Ministerstwo Zdrowia wydało zgodę na przeprowadzanie transplantacji w placówce.

Policyjni piloci dostarczyli serce śmigłowcem

W transporcie serca dla drugiej pacjentki pomogła policja. "Tylko drogą lotniczą można było na czas dostarczyć serce do przeszczepu dla młodej osoby, która od kilku dni oczekiwała na ten bezcenny dar. (...) Gdy w grę wchodzi serce, liczy się każda minuta. Chirurdzy od momentu pobrania serca aż do jego wszczepienia mają jedynie 4 godziny, dlatego szybki transport jest tutaj szczególnie istotny. W tym czasie muszą wyjąć serce dawcy i wszczepić je biorcy, więc na transport pozostaje maksymalnie 2,5 godziny. Policyjni piloci wykonali to zadanie dokładnie w 2 godziny i 25 minut" - czytamy w komunikacie na stronie policji.

Policyjny śmigłowiec dostarczył serce na czas - mieli tylko 4 godzPolicyjni piloci dostarczyli serce śmigłowcem. Mieli naprawdę mało czasu

Zobacz wideo Z Ostrołęki do Wrocławia. Policyjny śmigłowiec Bell 407 w 2 godziny i 25 minut przetransportował serce do przeszczepu
Więcej o: