Koronawirus u norek w powiecie kartuskim. Nakazano ubój prawie sześciu tysięcy zwierząt

Po raz pierwszy w Polsce nakazano ubój norek z powodu wykrycia u zwierząt koronawirusa SARS-Cov-2. Obecność wirusa stwierdzono w czterech próbkach z 20 pobranych od zwierząt z hodowli w powiecie kartuskim. Zabitych zostanie prawie 6 tys. norek. W niektórych krajach z powodu zagrożenia wirusem wybijano nawet miliony zwierząt.
Zobacz wideo Czy kolejna pandemia zostanie podana na talerzu? Odpowiada prezeska CIWF Polska

W niedzielę Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi poinformowało o pierwszym zarejestrowanym w Polsce przypadku zakażenia SARS-CoV-2 u norek.  Wirus został zdiagnozowany na fermie w woj. pomorskim na terenie powiatu kartuskiego.

Ferma norek - zdjęćie ilustracyjneEkspert: Norki mogą stać się fabrykami mutantów SARS-CoV-2

W poniedziałek Wojewódzki Inspektorat Weterynarii w Gdańsku wydał komunikat w tej sprawie. Powiatowy Lekarz Weterynarii w Kartuzach przeprowadził kontrolę 27 stycznia. Pobrano wtedy próbki od 20 zwierząt. W sobotę po południu przyszły wyniki z laboratorium. W czterech próbkach wynik był dodatni. W związku z tym wszczęto dochodzenie epizootyczne i nakazano ubój zwierząt. Ponadto prowadzone jest dochodzenie epidemiologiczne dot. osób, które zajmują się hodowlą zwierząt. 

 "W dochodzeniu epizootycznym ustalono, że w ognisku choroby znajdowało się 5 845 szt. norek" - czytamy w komunikacie. Procedura ma być przeprowadzona na podstawie przyjętego w połowie grudnia rozporządzenia w sprawie zwalczania zakażenia SARS-CoV-2 u norek. 

Obawy w związku z koronawirusem w hodowlach

W "najbliższym czasie" mają być znane wyniki wysokospecjalistycznych badań materiału genetycznego SARS-CoV-2 stwierdzonego u norek. Pojawianie się wirusa u zwierząt budzi szczególne obawy, gdyż w ten sposób może dochodzić do nowych mutacji patogenu. Wiadomo, że niektóre nowe odmiany wirusa są bardziej zakaźne. Na razie producenci szczepionek zapewniają, że ich preparaty działają np. na "brytyjską" odmianę koronawirusa, jednak dalsze mutacje mogą postawić ich skuteczność pod znakiem zapytania. 

Wcześniej koronawirusa wykrywano na farmach norek m.in. w Danii, Hiszpanii czy USA. Kończyło się to kwarantanną i wybijaniem nawet milionów zwierząt. Polska przez długi czas nie prowadziła badań na obecność koronawirusa u norek. 

Stowarzyszenie Otwarte Klatki już od kwietnia ubiegłego roku zabiegało u Głównego Inspektoratu Weterynarii o wykonanie kontroli na polskich fermach futrzarskich.

"Biorąc pod uwagę sytuację w innych krajach europejskich oraz fakt, że każdego roku w Polsce hoduje się ponad 5 milionów norek (na największej fermie, znajdującej się w Góreczkach, w woj. wielkopolskim, przebywa ok. 500 tysięcy zwierząt), należy przypuszczać, że problem zakażenia koronawirusem występuje także na polskich fermach" - pisała organizacja w listopadzie. 

Więcej o: