Niedzielski: Wisi nad nami ryzyko trzeciej fali epidemii. Może się nałożyć na szczyt zachorowań grypowych

- W ostatnim czasie pojawiło się wiele sygnałów, które wskazywały na zasadność tworzenia szpitali tymczasowych, zwłaszcza w momencie, gdy epidemia wyhamowuje. Ale my ciągle podkreślamy, że takie placówki są ostatnią linią obrony, którą wykorzystamy w razie pojawienia się ryzyka trzeciej fali. Trzeba to sobie otwarcie powiedzieć, że takie ryzyko nad nami wisi. Może się ona nałożyć na szczyt zachorowań grypowych, czyli przełom lutego i marca - powiedział podczas konferencji prasowej minister zdrowia Adam Niedzielski.

Na początku konferencji minister zdrowia zauważył, że w tym tygodniu mieliśmy do czynienia z mniejszą liczbą dobowych przyrostów zakażeń. We wtorek było to 10 tys. zachorowań, a środę 15 tys. 

Rzeczywiście mamy do czynienia ze zmianą w stosunku do ubiegłego tygodnia, gdy liczba zachorowań wahała się między 20 a 25 tysiącami. Wynika to z dwóch czynników. Pierwszym z nich jest przejście na inny system sprawozdawczości. Do tej pory bazowaliśmy na informacjach, które pochodziły z rejestrów prowadzonych przez sanepid. Później dane były scalane i raportowane w sposób centralny przez resort zdrowia.

- System charakteryzował się jednak pewnymi opóźnieniami. Po tym, jak badanie wykonało laboratorium, dopiero zgłoszenie dodatniego wyniku do sanepidu i wprowadzenie go do rejestru powodowało, że informacja ta pojawiała się w raporcie ministerstwa. Przez wpisane w ten system opóźnienie tak naprawdę nie znaliśmy obecnego stanu epidemii, a ten sprzed doby lub kilku dni - tłumaczył Adam Niedzielski. 

Zobacz wideo Minister Zdrowia: Spadek zachorowań wynika m.in. z innego systemu sprawozdawczości

- Nowy system, który wprowadziliśmy we wtorek, ma zupełnie inna jakość. Polega on na zapisach informatycznych wprowadzanych do systemu już na poziomie laboratorium. Tym samym likwidujemy opóźnienie, które powstawało między wprowadzeniem wyniku przez laboratorium do momentu, aż wynik pojawiał się w sanepidzie i był raportowany przez resort - dodał. 

Niedzielski: Spadek liczby zachorowań to również efekt wprowadzonych obostrzeń

Jak dodał Niedzielski, na spadek liczby zachorowań, o którym ministerstwo raportuje w tym tygodniu, wpływ miały również obostrzenia wprowadzone przez rząd na początku listopada. - Właśnie wtedy wprowadziliśmy naukę zdalną dla klas I-III i zamknęliśmy galerie handlowe. Mieliśmy wówczas do czynienia z najbardziej ostrym uruchomieniem hamulca awaryjnego. Cieszę się, że hamulec zadziałał i liczba nowych przypadków jest mniejsza - powiedział Niedzielski. 

Podkreślił jednak, że jego resort nie skupia się jedynie na dziennych przyrostach zachorowań. 

- Obserwujemy, że w skali ogólnopolskiej maleje liczba hospitalizacji związanych z COVID-19, choć jeszcze w nieznaczny sposób.  Wciąż jesteśmy daleko od strefy komfortu, bowiem 10 czy 15 tys. przypadków wykrywanych dziennie to cały czas ogromne obciążenie dla systemu opieki zdrowotnej - zaznaczył. 

Niedzielski mówił też o niepokojącej liczbie zgonów wśród zakażonych pacjentów. W środę zmarły 674 osoby - najwięcej od początku epidemii. - Z mojego punktu widzenia jest to zagadnienie najtrudniejsze. Chciałbym zapewnić, że bardzo intensywnie pracujemy, by na każdym etapie procesu leczniczego zapewnić rozwiązania, które przełożą się mniejszą liczbę zgonów - stwierdził. 

Ocenił też, że kluczowym w kontekście usprawnienia systemu ochrony zdrowia jest to, by zespoły ratownictwa mogły działać sprawniej. - Wprowadziliśmy testy antygenowe do zespołów ratownictwa medycznego. Mają one kluczową rolę do odegrania, bo oznaczenie zakażonego pacjenta w trakcie przewozu powoduje, że cała ścieżka się udrażnia. Pacjent z dodatnim wynikiem od razu jedzie do szpitala covidowego i nie trafia na zwykły SOR - tłumaczył minister zdrowia. Wspomniał też o wprowadzonych rozwiązaniach dotyczących monitorowania zasobu łóżkowego. 

Przygotowaliśmy też system, który pozwala monitorować zasób i wykorzystywanie łóżek. Bardzo chciałem podziękować MON i żołnierzom WOT, którzy poprawili jakość tego systemu. Mamy mniejszą liczbę sytuacji, gdy karetka musi dłużej czekać.

Niedzielski: Może nas czekać trzecia fala epidemii. Dlatego nie wycofujemy się ze szpitali tymczasowych

Minister zdrowia odniósł się też do ostatnich doniesień medialnych na temat szpitali tymczasowych (szczególnie głośno było o pustych łóżkach na Stadionie Narodowym).

- W ostatnim czasie pojawiło się dużo sygnałów, które wskazywały na zasadność tworzenia szpitali tymczasowych, zwłaszcza w momencie, gdy epidemia wyhamowuje. Ale my ciągle podkreślamy, że takie placówki są ostatnią linią obrony, którą wykorzystamy w razie pojawienia się ryzyka trzeciej fali. Trzeba to sobie otwarcie powiedzieć, że takie ryzyko nad nami wisi. Może się ona nałożyć na szczyt zachorowań grypowych, czyli przełom lutego i marca - wskazał Niedzielski. 

- Szpitale tymczasowe, które przygotowujemy w każdym województwie, są zabezpieczeniem przed trzecią falą. Szpitale wybudowane, wyposażone i nieuruchomione będą czekały na jej ewentualne nadejście - dodał. Zaznaczył też, że do marca rząd nie zamierza podejmować żadnych decyzji o ewentualnym wstrzymaniu budowy szpitali tymczasowych. 

- Trzecia fala nie jest nieunikniona. Jej pojawienie się zależy od naszego zachowania. Bo nawet przy optymistycznych scenariuszach związanych z szczepionką, nie jest możliwe, by w lutym szczepienia już uodporniły nas populacyjnie na to niebezpieczeństwo. Dlatego z całą stanowczością będziemy przygotowywali takie rozwiązania - również w zakresie obostrzeń - które dadzą szansę na obronę przed wirusem - zapowiedział Niedzielski. 

Niedzielski zaapelował też, by przyszłoroczne ferie spędzić w domu - Mimo różnych głosów nasze stanowisko jest konserwatywne. Ferie spędzamy w domu. To jedyna broń, która może nas uchronić przed trzecia falą - powiedział. Wspomniał też, że ostateczne wytyczne dot. ferii będą powiązane z ustaleniami poczynionymi na forum ogólnoeuropejskim. - Część rządów chce wprowadzić w tym zakresie daleko idące obostrzenia i oczekują tego również od innych krajów - przekazał.