Prof. Krzysztof Simon: Zakaża się 100 tys. ludzi dziennie. Większość bezobjawowo

Profesor Krzysztof Simon uważa, że oficjalne dane podawane przez Ministerstwo Zdrowia dotyczące liczby zakażeń należałoby pomnożyć co najmniej przez pięć. Wtedy można uzyskać liczbę faktycznie zakażonych koronawirusem osób - także tych, którzy są bezobjawowi i nie są poddawani testom.

Dolnośląski konsultant w dziedzinie chorób zakaźnych prof. Krzysztof Simon w rozmowie z "Rzeczpospolitą" powiedział, że obecne środki i możliwości pozwalają na testowanie jedynie pacjentów z objawami zakażenia koronawirusem. Według eksperta przez to liczba zakażeń jest niedoszacowana.

Zobacz wideo Niemal połowa testów na COVID-19 z wynikiem pozytywnym. „Zupełnie mnie to nie dziwi”

Krzysztof Simon: Jak zrobi się 70 tysięcy testów u osób klinicznych to będzie więcej przypadków 

- Tę liczbę trzeba pomnożyć co najmniej przez pięć. To ok. 100 tysięcy dziennie. 100 tysięcy ludzi zakaża się, w większości bezobjawowo i to im nie szkodzi, ale mogą transmitować - mówił prof. Simon. - Jeśli robi się mniej testów to wykrywa się mniej zakażeń jako takich. Jak zrobi się 70 tysięcy testów u osób klinicznych to będzie więcej przypadków - powiedział dalej epidemiolog. Ekspert dodał, że o spadku liczby zakażeń może świadczyć także mniejsza liczba osób, które przebywają w szpitalach.

Koronawirus w Polsce.MZ: 15 362 nowe zakażenia koronawirusem i aż 674 ofiary śmiertelne

Profesor pochwalił jednak ministra zdrowia Adama Niedzielskiego, że "zaczął walczyć z epidemią i nie opowiada o wyższości Bożego Narodzenia nad Wielkanocą". Krzysztof Simon dodał jednak, że nie rozumie niektórych obostrzeń.

- Nie widzę powodów, żeby na wakacje i na ferie nie jechały osoby, które przeszły zachorowania i mają przeciwciała. Podstawowym elementem każdej epidemii jest rozrzedzenie - a tu ktoś wpadł na pomysł, aby kumulować to całe towarzystwo - dodał odpowiadając na pytanie o jeden termin ferii zimowych dla wszystkich dzieci w kraju. Ekspert krytykował też całkowite zamknięcie klubów fitness. Według epidemiologa wystarczyło ograniczyć liczbę klientów.

Szpital Narodowy na Stadionie Narodowym w Warszawie.Szef Szpitala Narodowego: Możemy przyjąć większą ilość pacjentów