Szef szpitala na Stadionie Narodowym odpiera zarzuty: Nasi lekarze mają co robić

- Nasi lekarze mają co robić. Staraliśmy się zapewnić im jak najlepsze warunki bytowe, jak to miało miejsce od początku pandemii - odniósł się do relacji jednego z lekarzy pracujących w szpitalu tymczasowym na Stadionie Narodowym kierujący placówką dr Artur Zaczyński. Anonimowy lekarz w rozmowie z dziennikarzem Pawłem Reszką mówił o zaskakująco dobrych warunkach zakwaterowania oraz o małym obłożeniu pracą.

Dziennikarz "Polityki" Paweł Reszka w sobotę na Facebooku przedstawił rozmowę z doktorem M., który leczy pacjentów z COVID-19 na Stadionie Narodowym. Jak relacjonuje dziennikarz, spotkanie z jego rozmówcą odbyło się "w pięciogwiazdkowym Regent Warsaw Hotel (dawniej Hyatt Warszawa) - jednym z droższych w Warszawie".

Szpital tymczasowy dla chorych na covid-19 na Stadionie NarodowymLekarz z Narodowego: Karmią doskonale, leczyć nie ma kogo. "Jest mi wstyd"

"Tam właśnie zakwaterowano personel szpitala tymczasowego. Na Narodowym - są nowoczesne respiratory, najdroższy sprzęt medyczny, ale prawie nie ma pacjentów. Niektórzy lekarze dyżurują w pustych sektorach. Zarobki personelu są wysokie, koszty funkcjonowania ogromne: - Chciałem panu o tym opowiedzieć, bo mi wstyd, że w tym uczestniczę" - takimi słowami rozpoczyna relację rozmowy w mediach społecznościowych.

Dyrektor Szpitala Narodowego odpowiedział na tekst Pawła Reszki: Nasi lekarze mają co robić. Staraliśmy się zapewnić im jak najlepsze warunki bytowe

W reakcji na to doktor Zaczyński odniósł się do zarzutów przestawionych w rozmowie, że lekarze pracujący w Szpitalu Narodowym nie mają co robić.

"Każdy lekarz ma wydany zakres obowiązków zarówno po strefie skażonej, jak i czystej. Są wyznaczone zadania w trakcie dyżuru. Jeżeli ktoś chciałby zaangażować się jeszcze mocniej w walkę z pandemią bardziej niż w szpitalu tymczasowym, ma możliwość i prawo udzielać pomocy na Wołoskiej 137" - stwierdził.

"Będziemy za to bardzo wdzięczni, ale nie możemy też zmuszać nikogo" - podkreślił.

Równocześnie kierownik szpitala potwierdził, że starano się zapewnić lekarzom pracującym na Narodowym "jak najlepsze warunki bytowe - również korzystając z oferty PHH [Polski Holding Hotelowy - red.], który udostępnił naszym lekarzom swoje pokoje, jak to miało miejsce od początku pandemii".

Dr Zaczyński: Szpital tymczasowy nie jest regularną placówką

Zaczyński przedstawił, jak wygląda infrastruktura szpitala i zapewnił, że "w chwili obecnej na terenie województwa mazowieckiego nie występuje brak łóżek w szpitalach standardowych".

"Każdy pacjent wymagający intensywnej opieki ma taką opiekę zagwarantowaną" - podkreślił.

Zaznaczył, że w kwestii kadry oraz liczby łóżek szpital jest "zorganizowany tak, że są w nim przygotowane łóżka gotowe do przyjmowania pacjentów, natomiast wielkość obsady personelu jest dopasowywana do aktualnych potrzeb wynikających z liczby przebywających w szpitalu pacjentów".

"W tej chwili kadry są przygotowane do obsługi 56 łóżek. Jeżeli zajdzie taka potrzeba, w ciągu doby możemy tę liczbę zwiększyć do 112, itd. Liczby te prognozujemy na podstawie bieżących informacji na temat potrzeb w tym zakresie. To najbardziej efektywny sposób zarządzania kadrą" - przyznał.

Natomiast, jak wytłumaczył dalej, oddział intensywnej terapii zorganizowano tak, by zapewnić leczenie pacjentowi, który trafi do niego z izby przyjęć lub SOR, a jego stan zacznie się załamywać. "Dlatego powstał dla pacjentów oddział Intensywnej Terapii pre OIT, zakład diagnostyki obrazowej z tomografem i RTG mobilnym oraz ultrasonografem" - stwierdził. Dodał, że jeżeli jest możliwość przyjęcia takiego pacjenta przez standardową placówkę, to Szpital Narodowy zapewnia taki transport. 

Koronawirus. Testy. Zdjęcie ilustracyjneRząd planuje badania przesiewowe pod kątem koronawirusa. Trzy województwa

Zaczyński zaznaczył, że "szpital tymczasowy nie jest regularną placówką, gdzie jest ordynator i zespół specjalistów, którzy do 15 pracują, a potem na dyżurze zostają dwie osoby".

"W szpitalu tymczasowym jest ordynator i zespół dyżurny, który się zmienia co trzy godziny (dłuższa praca w kombinezonach i maskach jest niemożliwa). W ciągu 24 godzin jest osiem zmian zespołów. W zakresie objawów COVID-19 szpital jest przygotowany na leczenie większości zakażonych SARS-CoV-2" - zapewnił.

Szef szpitala tymczasowego na Stadionie Narodowym wyraził również nadzieję, że szpital, którym kieruje "nie będzie musiał działać przy pełnym obłożeniu, bo zgodnie z jego ideą do takiej sytuacji dojdzie wtedy, kiedy wyczerpią się możliwości standardowych placówek". 

(PAP). Autorzy: Klaudia Torchała/tor/robs

Koronawirus: wszystkie aktualne informacje i zalecenia na gov.pl.

Zobacz wideo Brak miejsc w szpitalach. Czemu łóżka na Stadionie Narodowym stoją puste?