Eksperci apelują o badania wybranej losowo grupy osób. Ma to pomóc w "racjonalnej walce" z epidemią

Naukowcy z powołanego w PAN zespołu doradczego ds. COVID-19 Zespół Polskiej Akademii Nauk alarmują, że dzienna liczba nowych przypadków zakażeń koronawirusem może być nawet dziesięć razy wyższa od tej, która jest podawana w oficjalnych raportach. Eksperci proponują przeprowadzanie systematycznego testowania reprezentatywnej części społeczeństwa, co miałoby dać szerszy obraz o sytuacji epidemicznej w Polsce.

Członkowie zespołu doradczego ds. COVID-19 przy prezesie Polskiej Akademii Nauk wskazują w najnowszym stanowisku, że już w miesiącach letnich "trzeba było podjąć zdecydowane działania mitygujące rozwój epidemii, wprowadzić surowe zalecenia utrzymywania dystansu między osobami, dezynfekcji i noszenia masek".

Zdaniem ekspertów, wtedy był również czas na to, by rozbudować i zmodernizować system testowania tak, "aby mógł przyjąć zwielokrotnioną liczbę zachorowań spodziewaną na jesieni". "Głosy ekspertów nawołujących do tego zostały jednak zlekceważone" - wskazują naukowcy.

Koronawirus. Zdjęcie ilustracyjnePierwszy "domowy" test na koronawirusa zatwierdzony. Wynik już po 30 minutach

Przyjęty w Polsce sposób testowania w zasadzie ciągle ogranicza się do osób, które mają wyraźne objawy zakażenia dróg oddechowych. W związku z tym osoby zakażone, które nie mają objawów choroby lub mają objawy skąpe czy nietypowe nie są identyfikowane. Szacuje się, że jest ich nawet do dziesięciu razy więcej niż raportowanych dziennie przypadków, a wiele wskazuje na to, że to właśnie te osoby są głównie roznosicielami wirusa

- alarmują członkowie zespołu doradczego.

Zobacz wideo Brak miejsc w szpitalach. Czemu łóżka na Stadionie Narodowym stoją puste? (wypowiedź z 16.11)

Zespół doradczy ds. COVID-19: Testujmy reprezentatywną część społeczeństwa

Zdaniem ekspertów, "potrzebna jest zmiana podejścia do strategii testowania w Polsce i skupienie się na testowaniu tych, które z racji swoich obowiązków zawodowych mają kontakt z wieloma osobami i mogą przyczyniać się do istotnego rozprzestrzeniania się epidemii".

Naukowcom chodzi m.in. o pracowników ochrony zdrowia, nauczycieli, służby mundurowe, pracowników służb komunalnych i fabryk kluczowych dla funkcjonowania kraju. Jak tłumaczy zespół, takie osoby powinny mieć dostęp do łatwego i szybkiego testowania, co zminimalizuje ryzyko rozsiewania infekcji.

KoronawirusMinisterstwo Zdrowia: 19883 zakażeń koronawirusem. Najwięcej na Mazowszu

W stanowisku zalecono również, by wprowadzono powszechną zasadę polegającą na pozostaniu w domu, jeśli ktoś odczuwa jakiekolwiek objawy choroby układu oddechowego. Powrót do normalnego funkcjonowania powinien być, zdaniem naukowców, możliwy po 2-3 dniach od ustąpienia objawów.

Zespół Polskiej Akademii Nauk proponuje również, by przeprowadzać systematyczne testowanie reprezentatywnej części społeczeństwa, a mianowicie grupy osób wybranej losowo z bazy PESEL.

Jedynie ten sposób testowania pozwoli na prowadzenie prawdziwie racjonalnej walki z epidemią. Dopiero z jego pomocą będzie można odpowiedzieć na wiele pytań, między innymi czy otwarcie szkół spowoduje nagły przyrost liczby wykrytych przypadków. Czy otwarcie teatrów, kin, muzeów, basenów i siłowni wpłynie znacząco na rozwój epidemii. Ta strategia testowania pozwoli na bardziej zniuansowane działania niż "naciskanie hamulca z całej siły"

- wskazują eksperci.

Przewodniczącym interdyscyplinarnego zespołu doradczego ds. COVID-19 powołanego w czerwcu w PAN jest prof. Jerzy Duszyński, a jego zastępcą - prof. Krzysztof Pyrć. W zespole zasiadają również sekretarz dr Aneta Afelt (Uniwersytet Warszawski), prof. Radosław Owczuk (Gdański Uniwersytet Medyczny), dr hab. Anna Ochab-Marcinek (Instytut Chemii Fizycznej PAN), dr hab. Magdalena Rosińska (Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego - Państwowy Zakład Higieny), prof. Andrzej Rychard (Instytut Filozofii i Socjologii PAN) oraz dr hab. Tomasz Smiatacz (Gdański Uniwersytet Medyczny).