Szef Szpitala Narodowego: Boję się, że w najbliższych tygodniach zostaną zajęte wszystkie łóżka

- Aktualnie mamy 30 osób, to zmienna, jedni pacjenci przyjeżdżają, jedni są wypisywani do domu, jedni są przenoszeni do szpitali, jeśli stan wymaga leczenia specjalistycznego. W tym tygodniu spodziewamy się zwiększonej liczby - mówił w Porannej Rozmowie Gazeta.pl neurochirurg dr Artur Zaczyński, szef szpitala tymczasowego na PGE Narodowym. Dodał, że może dojść do sytuacji, w której wszystkie łóżka w Szpitalu Narodowym będą zajęte.

Jak zaznaczył szef Szpitala Narodowego, dotychczas do placówki tymczasowej przyjęto ok. 60 pacjentów, choć łączna liczba zgłoszeń wyniosła 170. - Aktualnie mamy 30 osób, to zmienna, jedni pacjenci przyjeżdżają, jedni są wypisywani do domu, jedni są przenoszeni do szpitali, jeśli stan wymaga leczenia specjalistycznego. W tym tygodniu spodziewamy się zwiększonej liczby pacjentów ze względu na widoczny na Mazowszu przyrost zachorowań - mówił w rozmowie z Jackiem Gądkiem o sytuacji w Szpitalu Narodowym dr Artur Zaczyński.

- Infrastruktura, która jest w stanie zapewnić bezpieczne warunki u tych pacjentów, jest o wiele lepszym miejscem niż szpital tymczasowy. Musimy pamiętać, że szpital tymczasowy działa w oparciu o system dyżurowy. Tutaj nie ma pełnej obsady w ciągu dnia lekarzy, w formie ordynatora i asystentów medycznych, którzy są w warunkach oddziału, tylko to jest system dwóch lekarzy na pięćdziesiąt sześć łóżek, co jest dosyć sporym wyzwaniem, jeżeli chodzi o opiekę - podkreślił dr Artur Zaczyński.

Gość Gazeta.pl przyznał, że "boi się, że w najbliższych tygodniach" może nastąpić wypełnienie wszystkich łóżek w Szpitalu Narodowym. Dodał, że "fala na razie stoi". - Czasami ta stojąca fala może się wznieść ponad jakiekolwiek wyobrażenia - powiedział.