Koszalin. 73-latek z podejrzeniem COVID spędził sześć godzin w karetce, krążył między miastami

73-latek musiał godzinami czekać na przyjęcie do szpitala, a karetka krążyła między Szczecinkiem a Koszalinem. Przedstawiciele ochrony zdrowia mówią, że to kwestia braku koordynacji, a sytuacja w województwie nie jest jeszcze tak zła, jak w niektórych miejscach Polski.
Zobacz wideo Kosiniak-Kamysz: Najgorsze rozegrało się w momencie otwarcia szkół

Pogotowie do 73-latka wezwano w sobotę. Mężczyzna stracił przytomność i podejrzewano, że może być zakażony koronawirusem. Karetka pogotowia zabrała mężczyznę do szpitala w Szczecinku, jednak tam ratownicy usłyszeli, że na oddziale prowadzona jest dezynfekcja. Zostali wysłani do oddalonego o 70 km Koszalina - opisuje portal gk24.pl.

Jednak także szpital w Koszalinie nie przyjął chorego. Marzena Sutryk, rzeczniczka prasowa Szpitala Wojewódzkiego w Koszalinie powiedziała w rozmowie z portalem, że "ratownicy i osoby kierujące pacjenta ze Szczecinka zachowały się nieodpowiedzialnie". Jej zdaniem decyzja mogła "zdestabilizować funkcjonowanie szpitala" i pacjenta z podejrzeniem koronawirusa należało przyjąć Szczecinku "gdzie są do tego warunki" i zrobić test na COVID.  

- Ponadto należało skontaktować się z nami, by zapytać, czy są wolne miejsca, a tych miejsc akurat wtedy nie było - powiedziała. Dodała, że szpital w Koszalinie "nie odmawia przyjmowania pacjentów", ale "sytuacja jest bardzo trudna" i potrzeba większej koordynacji między szpitalami a pogotowiem. 

"Nie jest dramatycznie, ale z dnia na dzień coraz gorzej"

Mężczyzna w końcu został zabrany z powrotem do Szczecinka. Tam zakończyła się w międzyczasie dezynfekcja i przed godziną trzecią w nocy, po sześciu godzinach w karetce, 73-latek został przyjęty. Na tym się jednak nie skończyło - rano karetka zabrała mężczyznę do oddalonego o kolejne 70 km Wałcza, bo tam mógł otrzymać odpowiednią opiekę. 

Paulina Targaszewska, rzeczniczka Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w komentarzu dla gk24.pl powiedziała, że "na szczęście sytuacja nie jest jeszcze tak dramatyczna, jak w innych regionach kraju, np. w Warszawie", ale z każdym dniem jest gorzej. Zapewniła, że takie sytuacje są "sporadyczna", jednak obawia się, że może ich przybywać ze względu na przyrost zachorowań. 

Lekarzu, pielęgniarko, ratowniku medyczny, diagnosto, pracowniku sanepidu, pracowniku ochrony zdrowia, farmaceuto - napisz do nas na adres: redakcjagazetapl@agora.pl. Pokaż nam, jak wygląda Wasza codzienna praca, podziel się z nami swoją perspektywą. Oddajemy Wam nasze łamy, bo to jest dziś nasza misja. Nie jesteśmy w stanie pojechać na front wojny z wirusem i relacjonować, jak wygląda walka z pandemią. Byłoby to nieodpowiedzialne i niebezpieczne. Wysyłajcie do nas nagrania, zdjęcia, informacje, raporty z codziennej walki z COVID-19. Tylko Wy możecie pokazać, jak podstępny jest koronawirus. Tylko Wy możecie nam wskazać, jak możemy Was teraz wesprzeć.