Prof. Włodzimierz Gut: Dystans nie istnieje, maseczki prawidłowo nosi tylko 40 proc. osób

W poniedziałek Ministerstwo Zdrowia poinformowało o kolejnych 7482 osobach zakażonych koronawirusem oraz 41 ofiarach śmiertelnych COVID-19. Według profesora Włodzimierza Guta wysokie w ostatnim czasie liczby są wynikiem nieprzestrzegania obostrzeń.

Prof. Włodzimierz Gut w rozmowie w RMF FM przyznał, że liczby nowych zakażeń i ofiar śmiertelnych będą zależeć od zachowania społeczeństwa. Według eksperta na wiosnę sytuacja epidemiologiczna w Polsce nie była tak poważna, ponieważ większość osób przestrzegała zaleceń rządu

Prof. Włodzimierz Gut: Dystans społeczny praktycznie w Polsce nie istnieje

- Powiem tu krótko. Dlaczego było dobrze? Było dobrze, ponieważ użycie masek sięgało ponad 70 procent (…). I tzw. dystans społeczny został zredukowany o 60 procent. Najkorzystniej było dokładnie 13 kwietnia, potem zaczęło nam wszystko rosnąć, w związku z czym doszliśmy do poziomu bardzo ryzykownego, gdzie jeden zakażony przypada na mniej więcej 500 osób. A z tyloma się dziennie spotykamy - wyjaśnił profesor Włodzimierz Gut. 

Według eksperta ostatnia gwałtowna fala zakażeń koronawirusem w Polsce jest wynikiem rozluźnienia społecznego i "kwestionowania epidemii przez pewne grupy". - Dystans praktycznie w Polsce nie istnieje, a maseczki prawidłowo nosi tylko 40 proc. ludzi - mówił dalej. Profesor podkreślał, że sytuacja z nowymi zakażeniami będzie zależeć od tego, jak w najbliższym czasie zachowa się społeczeństwo. A tego niestety nie da się przewidzieć.

Zobacz wideo Jak dalej rozwinie się epidemia koronawirusa w Polsce?

"Nie da się tak w ciągu jednego dnia: hop, błyśniemy, staje szpital. Jest problem obsługi, wyposażenia"

Włodzimierz Gut został też poproszony o komentarz w sprawie budowy tymczasowego szpitala na Stadionie Narodowym w Warszawie. - Jeżeli nie pobuduje, to mu się zarzuci, że niczego nie robi. Jeżeli pobuduje - w mieście, w którym jest czerwona strefa i dużo zachorowań - to będzie, że nadgorliwy i chce przestraszyć. Zawsze będzie niedobrze - ocenił wirusolog. 

Profesor dodał jednak, że najtrudniejsza sytuacja związana jest ze szpitalami dedykowanymi, które mają zajmować się wyłącznie pacjentami zakażonymi koronawirusem. Ekspert zwraca też uwagę na brak personelu medycznego oraz wyposażenie placówek. - Nie da się tak w ciągu jednego dnia: hop, błyśniemy, staje szpital. Jest problem obsługi, wyposażenia. Wyposażenie prawdopodobnie się znajdzie, bo już krzyk był, że za dużo jest respiratorów. Nie dokupimy lekarzy czy pielęgniarek - dodał. 

Więcej o: