Ewa wykonuje testy na koronawirusa. "Jesteśmy zmęczeni, wyeksploatowani, obciążeni fizycznie"

"Jest mi przykro, że pojawiają się opinie o tym, że personel się nie angażuje. Jesteśmy zmęczeni, wyeksploatowani, obciążeni fizycznie i psychicznie" - pisze do nas pani Ewa, która pracuje w laboratorium wykonującym testy na koronawirusa. Podkreśla, że praca wymaga wielkiego skupienia, a odpowiedzialność jest ogromna - głównie od wyniku testu zależy diagnoza.
Zobacz wideo „W naszym szpitalu leczymy COVID na oddziale geriatrii”

Lekarzu, pielęgniarko, ratowniku medyczny, diagnosto, pracowniku sanepidu, pracowniku służby zdrowia - napisz do nas na adres: redakcjagazetapl@agora.pl. Pokaż nam, jak wygląda Wasza codzienna praca, podziel się z nami swoją perspektywą. Oddajemy Wam nasze łamy, bo to jest dziś nasza misja. Nie jesteśmy w stanie pojechać na front wojny z wirusem i relacjonować, jak wygląda walka z pandemią. Byłoby to nieodpowiedzialne i niebezpieczne. Wysyłajcie do nas nagrania, zdjęcia, informacje, raporty z codziennej walki z COVID-19. Tylko Wy możecie pokazać, jak podstępny jest koronawirus. Tylko Wy możecie nam wskazać, jak możemy Was teraz wesprzeć.

W odpowiedzi na naszą prośbę pani Ewa opisała, jak wygląda jej praca w laboratorium zajmującym się COVID-19. 

Angażuję się w pracę od kilkudziesięciu lat. Marzec 2020 odmienił rzeczywistość, życie wszystkich obróciło się o 180 stopni, ciężka sytuacja trwa nadal i ciągła niepewność, kiedy się skończy, potęguje strach i bezsilność. W czasie pandemii moja praca i praca zespołu pracującego w laboratorium COVID-19 jest ciężka

- pisze. Podkreśla, że "każda praca jest ciężka", ale na pracownikach laboratorium ciąży "ogromna odpowiedzialność". 

"Jesteśmy zmęczeni, wyeksploatowani, obciążeni fizycznie"

Jak relacjonuje, pracownicy są podzieleni na zespoły, by zachować ciągłość pracy i zdarza się, że gdy jeden pracownik zachoruje, to druga grupa przejmuje obowiązki. Pani Ewa podkreśla, że pracują "w trudnych warunkach kadrowych i finansowych, w ogromnym stresie". "Ale działamy zawsze według procedur, zawsze mając na uwadze dobro pacjenta. Wyniki, które autoryzujemy, muszą być wiarygodne i takie są" -  napisała. 

Podkreśliła, że każdy z pracowników jest "zaangażowany". O rzekomym "braku zaangażowania" pracowników ochrony zdrowia mówił minister Jacek Sasin. "Do ciężkiej pracy jesteśmy przyzwyczajeni, laboratorium to nie miejsce wciskania guzików, to praca wymagająca procedur, myślenia, ciągłego skupienia, wiedzy i doświadczenia każdego pracownika" - opisała. 

Testy w kierunku obecności wirusa SARS-CoV-2 są wykonywane w specjalnym pomieszczeniu, które pracownicy nazywają "jaskinią". Jak opisuje pani Ewa, praca z materiałem genetycznym jest wyjątkowa". "Jest to proces długi, który na każdym etapie wymaga dokładności i precyzji. Opracowywanie wyników to również tzw. papierkowa robota, nie daje wytchnienia, a wymaga dalszego skupienia i kolejnych nakładów czasowych" - relacjonuje i pisze:

"Jest mi przykro, że pojawiają się opinie o tym, że personel medyczny siedzi, nie ma pracy, że się nie angażuje, że oddziały są puste. Nie jest tak! Jesteśmy zmęczeni, wyeksploatowani, obciążeni fizycznie i psychicznie. My mamy świadomość, że skoro ok. 70 proc. decyzji lekarskich opiera się na wynikach badań laboratoryjnych, to jesteśmy ważnym ogniwem w diagnostyce pacjenta. Otóż okazuje się, że nie jesteśmy, jak zwykle anonimowi, niezauważeni, "wciskacze guzików” za 2800 zł brutto...".