Koszalin. Mandaty i wnioski do sądu o ukaranie uczestników pikiety koronasceptyków

Po proteście przeciwko walce z epidemią w Koszalinie policja ukarała kilka osób mandatami za brak maseczek. Część mandatów nie przyjęła, dlatego policja skierowała do sądu wniosek o ich ukaranie. Na manifestacji było 200 osób, choć limit zgromadzeń to obecnie 150 osób. Podobne manifestacje obyły się w sobotę w innych miastach.

Koszalińska policja skieruje do sądu wniosek o ukaranie organizatorki i kilku uczestników protestu przeciwko pandemicznym obostrzeniom. Akcja odbyła się w sobotę na Rynku Staromiejskim w Koszalinie. Komisarz Monika Kosiec powiedziała Polskiemu Radiu Koszalin, że uczestnicy pikiety złamali przepisy:

- W manifestacji wzięło udział ponad 200 osób - tak wynika z naszych informacji, natomiast obowiązujące przepisy, mówią, że tych osób może być do 150. Drugi wniosek będzie dotyczył tego, że kobieta nie miała zakrytego nosa i ust - powiedziała policjantka. - Również zostanie przez nas skierowany wniosek do koszalińskiego sanepidu, że podczas tej manifestacji nie był zachowany reżim sanitarny - dodała

Były mandaty, pouczenia, będą też kolejne wnioski do sądu - powiedziała komisarz Kosiec. - Wobec ośmiu osób zostaną skierowane wnioski do sądu o ukaranie - albo nie posiadały maseczek, albo nie zachowały należytego odstępu. Osoby nie przyjęły mandatu karnego - poinformowała policjantka. - Pięć osób zostało ukaranych mandatem karnym za niezachowanie odstępu bądź te osoby nie miały maseczek. Policjanci dwie osoby pouczyli - dodała.

Większość uczestników protestu nie miała zasłoniętych ust i nosa. Koszalin z powodu liczby zakażeń jest w czerwonej strefie epidemicznej. Zainfekowanie koronawirusem testy wykazały u 219 osób, 462 są w kwarantannie. W sobotę w Polsce potwierdzono 5300 zakażeń koronawirusem, zmarły 53 osoby.

Zgromadzenia koronasceptyków rozwiązane za łamanie obostrzeń

Protesty odbyły się m.in. w Warszawie na Placu Zamkowym i okolicy ratusza, we Wrocławiu i Lublinie, a także w mniejszych miastach, m.in. w Wejherowie i Koszalinie. Pojawiły się hasła o "plandemii", nawiązując do tytułu filmu przedstawiającego teorie spiskowe na temat koronawirusa. Uczestnicy twierdzą też, że w mediach nie jest pokazywana prawda o koronawirusie, zaś nakaz noszenia maseczki "uderza w ich wolność". W protestach uczestniczyli też tzw. antyszczepionkowcy, czyli przeciwnicy szczepień ochronnych.

W Gdańsku władze miasta rozwiązały zgromadzenie ze względu na nieprzestrzeganie obostrzeń. Onet.pl podaje, że policja użyła wobec protestujących gazu łzawiącego. Także we Wrocławiu zgromadzenie koronasceptyków zostało rozwiązane. Prezydent miasta Jacek Sutryk napisał, że zgromadzenie, na którym nie przestrzegano obostrzeń, narażało bezpieczeństwo mieszkańców miasta. 

Więcej o: