Wadliwe testy u polskich turystów w Egipcie. Większość z 140 osób wcale nie ma koronawirusa

Prawie nikt z grupy Polaków, która poleciała w tym tygodniu do Egiptu, nie będzie musiał pozostać na kwarantannie. Obowiązkowe testy po przylocie wykazały, że prawie połowa z nich ma być zakażona koronawirusem. Jednak takie wyniki wzbudziły wątpliwości i po ponownych testach okazało się, że te pierwsze były wadliwe. Tylko kilka osób rzeczywiście ma wynik pozytywny.
Zobacz wideo Dziennikarz pyta premiera, czy nie powinien przeprosić Polaków. Ten w odpowiedzi pokazuje wykres

360 turystów poleciało z Polski do Marsa Alam we wtorek 6 października. Egipt od niedawna ponownie jest otwarty dla turystów z Polski. Jednak obowiązkowy jest test na koronawirusa. Jakiś czas po tym, jak grupa Polaków rozjechała się do hoteli, aż 140 z nich dostało informację o pozytywnym wyniku testu i obowiązkowej izolacji. 

Okazuje się jednak, że w rzeczywistości tylko kilkoro z nich ma koronawirusa. Tak duża liczba rzekomo zakażonych od początku wzbudziła wątpliwości u turystów, szczególnie że żadna z tych osób nie miała objawów choroby. Zdecydowano się na powrotne wyrywkowe testy i niektórych osób.

Jak podaje Polsat News, w ogromnej większości wynik pierwszego testu był błędny. U prawie wszystkich ponowne zbadanie dało wynik negatywny. Tylko u czterech osób potwierdzono zakażenie koronawirusem i one muszą pozostać w kwarantannie.

Na razie Egipt nie zmaga się z drugą falą epidemii koronawirusa. W czwartek 8 października potwierdzono 121 nowych przypadków zakażenia koronawirusa. Od początku września dzienna liczba zachorowań nie była wyższa niż 200 przypadków. Łączna liczba zakażeń w Egipcie to ponad 104 tys. przypadków, liczba ofiar przekroczyła 6 tysięcy.