Kolejki karetek przed oddziałami ratunkowymi. Do Warszawy dołączyły Wrocław i Mielec

Przed przepełnionymi szpitalami coraz ustawiają się kolejki karetek z chorymi w środku. W tym tygodniu zdarzyło się to w Warszawie, Wrocławiu i Mielcu. W pojazdach na przyjęcie oczekiwali nie tylko pacjenci z podejrzeniem SARS-CoV-2, ale również ci cierpiący na inne choroby. Dyrektor warszawskiego pogotowia przekazał w rozmowie z tvnwarszawa.pl, że liczba interwencji w stolicy wzrosła o około 30 procent w porównaniu do wiosennej fali epidemii.

W związku ze znacznym wzrostem zachorowań na COVID-19 oraz obostrzeniami sanitarnymi wprowadzonymi w służbie zdrowia, przed niektórymi Szpitalnymi Oddziałami Ratunkowymi zaczęły się ustawiać kolejki karetek z pacjentami. Do takiej sytuacji doszło m.in. w szpitalu przy ulicy Stępińskiej w Warszawie, gdzie przed wjazdem na SOR ustawiło się aż dziesięć pojazdów. Jak informował portal tvnwarszawa.pl, w jednym z nich przewożony był pacjent, który potrzebował natychmiastowej pomocy.

Zobacz wideo Minister Zdrowia zapowiada zmianę strategii w walce z koronawirusem

- Akurat w przypadku Szpitala Czerniakowskiego zwiększony jest transport pacjentów z rejonu najbliższego tej placówce, ze względu na to, że Szpital MSWiA na Wołoskiej, gdzie trafiają pacjenci koronawirusowi, mocno ograniczył przyjęcia na swoje oddziały. Zwiększona liczba pacjentów jest teraz wszędzie, ale Stępińska najbardziej odczuwa ten wzrost - tłumaczył w rozmowie z tvnwarszawa.pl Karol Bielski, dyrektor Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego i Transportu Sanitarnego "Meditrans". Ddodał, że powodem wydłużenia czasu przekazania pacjentów są także wewnętrzne procedury szpitali związane z epidemią koronawirusa. Jak zaznaczył, problemem jest również brak miejsc na oddziałach. - Epidemia tylko pogłębiła i uwypukliła tę sytuację. Jest znacznie trudniej niż wiosną tego roku - stwierdził.

Bielski przekazał też, że liczba interwencji warszawskiego pogotowia wzrosła o około 30 procent w porównaniu do wiosennej fali epidemii.

Kolejki karetek przed oddziałami SOR. Do Warszawy dołączyły Wrocław i Mielec

Jak informuje "Fakt", widok ustawionych w rzędzie karetek można było zaobserwować również w czwartek na parkingu pod warszawskim szpitalem im. Orłowskiego. Tam akurat oczekiwało pięć pojazdów. 

To jednak nie koniec, bo problem z "obsłużeniem" oczekujących ambulansów wystąpił również we Wrocławiu. Na podjeździe przez szpitalem przy ul. Borowskiej stało dziewięć samochodów. 

"Kolejka karetek na SOR pojawiła się we wtorek, gdy z powodu COVID zamknięto wszystkie SOR-y w mieście i byliśmy jedyną placówką przez cały dzień. W czwartek, również z powodu koronawirusa, zamknięto SOR na Kamieńskiego i u nas zrobił się tłok" - powiedziała "Faktowi" Monika Kowalska, rzeczniczka Szpitala Uniwersyteckiego przy ul. Borowskiej we Wrocławiu.

Z kolei korek przed Szpitalem Specjalistycznym w Mielcu liczył pięć pojazdów, a pacjenci w karetkach oczekiwali nawet cztery godziny, bo dostać się na SOR. Na miejsce wezwano nawet policję, a sprawę - zgodnie z zapowiedzią urzędu wojewódzkiego - ma zbadać prokuratura

Portal hej.mielec.pl podaje, że w jednym z ambulansów znajdował się pacjent z podejrzeniem zakażenia wirusem SARS-CoV-2. Przyjęto go dopiero, gdy zwolniło się miejsce na oddziale zakaźnym. Przedstawiciele szpitale podkreślają, że zator utworzył się, ponieważ SOR w mieleckim szpitalu jest przepełniony, a oczekujących chorych nie było po prostu gdzie odesłać. 

"Obecnie mamy przyrost podejrzeń i zachorowań z powodu wirusa COVID-19, a oprócz tego pacjenci cierpią również na wiele innych chorób zagrażających życiu, dlatego ruch tak na SOR-ze, jak i karetek jest oczywiście znacznie wzmożony. Oprócz tego niestety poradnie medycyny rodzinnej, jak zgłaszają pacjenci, nie działają w zwykłym trybie, co skutkuje tym, że wielu z nich, nie uzyskawszy pomocy w swojej przychodni, wzywa karetkę lub stara się dostać na SOR. [...] osoby w stanie niezagrażającym życiu nie powinny szukać pomocy medycznej w miejscach zarezerwowanych dla najciężej chorych" - tłumaczą przedstawiciele Pogotowia Ratunkowego w Mielcu cytowani przez portal hej.mielec.pl.

"Niestety wczoraj przez wiele godzin dyspozytor informował, że był z tym ogromny problem, miejsc w całym województwie nie było, dlatego karetki nie miały gdzie się z pacjentami udać. Musiały czekać. Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że wszystko to są sytuacje niepożądane, dlatego obecnie każdy przypadek jest indywidualnie oceniany. Z poziomu Mielca nie da się wprowadzić systemowych zmian i usprawnić ogólnopolskich procedur" - dodali ratownicy. 

Więcej o: