Prof. Simon o osobach, które negują istnienie koronawirusa: "To jest taki symbol głupoty"

Profesor Krzysztof Simon po raz kolejny podkreślił, że liczba zakażonych w Polsce jest znacznie wyższa, niż podają to oficjalne dane Ministerstwa Zdrowia. Według epidemiologa, jeśli epidemia będzie rozwijała się dalej w takim tempie, to wkróce cała Polska będzie w czerwonej strefie. Ekspert krytykował też osoby negujące istnienie wirusa: "To jest taki symbol głupoty, jak opowiadanie, że Słońce jest zielone".

Kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu był gościem programu "Kropka nad i" w TVN24. Profesor został poproszony o komentarz do obostrzeń, które zaczną obowiązywać w Polsce od soboty 10 października. Krzysztof Simon wypowiedział się także na temat aktualnego stanu służby zdrowia.

Profesor Simon o służbie zdrowia: Lekarze są skrajnie przemęczeni i przepracowani, na granicy wydolności

Prof. Krzysztof Simon powiedział, że polska ochrona zdrowia "jest na granicy wydolności", zwłaszcza jeśli chodzi o oddziały lub szpitale zakaźne. Lekarz podkreślił jednak, że jest to sytuacja, której należało się spodziewać przy takich wzrostach zakażeń. Według profesora na cztery tysiące objawowych zakażonych (i potwierdzonych testami), przypada 15-16 tys. ludzi, którzy są zainfekowani SARS-CoV-2 i nie mają objawów, ale transmitują wirusa dalej.

- Ludzie, z którymi współpracuję, moi asystenci i koledzy z drugiego oddziału, są skrajnie przemęczeni i przepracowani, na granicy wydolności psychicznej, fizycznej - powiedział. Profesor dodał, że w całym kraju brakuje pracowników medycznych, którzy mogliby wesprzeć oddziały zakaźne. Dla przykładu podał Dolny Śląsk. - W oddziałach rejonowych jest po 1-2 zakaźników, to jest stanowczo za mało. Muszą pomagać im lekarze rezydenci - stwierdził.

- Obawiam się, że w tym tempie to zaraz będzie cała strefa czerwona, poza wioskami wysoko w górach - powiedział ekspert pytany o nowe obostrzenia wprowadzone przez rząd. Profesor Simon apelował o noszenie maseczek i przestrzegania zasad dystansu i dezynfekcji. Ekspert zastanawiał się także, dlaczego od czterech miesięcy w kraju toczy się wojna o wesela, które "pozakażały już tysiące czy dziesiątki tysięcy osób". 

Zobacz wideo Ile może jeszcze potrwać pandemia koronawirusa?

Prof. Simon: Nie wiem co się dzieje, jaki dziwny mamy ten naród. Trzeba się przebić do społeczeństwa: możesz kogoś uśmiercić

Lekarz podkreślił, że nie można negować faktu, że epidemia koronawirusa w Polsce jest kontrolowana z trudem. Według niego problemem są także osoby, które z niezrozumiałych powodów nie wierzą w istnienie wirusa i nie stosują się do zaleceń.

- To jest taki symbol głupoty, jak opowiadanie, że Słońce jest zielone (...). Nie wiem co się dzieje w tym społeczeństwie, jaki dziwny mamy ten naród. Musimy przebić się do społeczeństwa, że jest epidemia, mamy słabą służbę zdrowia, a ludzie coraz częściej zaczynają umierać. Ja wiem, że większość ludzi nie zachoruje i nic im nie będzie. Ale te 10 mln wrażliwych i podatnych żyje jednak w tym kraju. Trzeba się przebić do społeczeństwa: możesz kogoś uśmiercić - powiedział.

Na koniec profesor przyznał, że powrót dzieci do szkół we wrześniu mógł wpłynąć na rozwój epidemii w kraju. Ocenił jednak, że uczniowie muszą się socjalizować i nie można pozbawiać ich kontaktów z rówieśnikami. Podkreślił, że żadne dziecko z temperaturą czy kaszlem nie powinno iść do szkoły.

Więcej o: