Koronawirus w Polsce. Pytanie do Morawieckiego, czy nie powinien przeprosić Polaków. Ten pokazuje wykres

- Czy dzisiaj pan premier nie powinien przeprosić Polaków za to, że przekonywał pan, że wirus jest już niegroźny? - takie pytanie zadano premierowi Mateuszowi Morawieckiego podczas konferencji prasowej ws. nowych obostrzeń wprowadzanych w Polsce. - Szanowni państwo, warto popatrzeć na pewien wykres... - zaczął swoje tłumaczenia premier. Nie przeprosił.

W czwartek na konferencji prasowej premier Mateusz Morawiecki wraz z ministrem zdrowia informował o wprowadzeniu nowych obostrzeń w związku z nagłym wzrostem zakażeń koronawirusem. Ogłoszono m.in. obowiązywanie na terenie całej Polski tzw. żółtej strefy - oznacza to m.in, przywrócenie obowiązku noszenia maseczek ochronnych.

Czytaj też: Mateusz Morawiecki: Żółta strefa od 10 października w całym kraju. Wraca obowiązek noszenia maseczek

Morawiecki zapytany na konferencji, czy nie powinien "przeprosić Polaków za słowa o wirusie". Odpowiedział

Zobacz wideo Dziennikarz pyta premiera, czy nie powinien przeprosić Polaków. Ten w odpowiedzi pokazuje wykres

- Nie możemy dorobku ostatnich siedmiu miesięcy zmarnować przez zbyt łagodne podejście do ochrony zdrowia i gospodarki (...) Jesteśmy o kilka kroków przed brakiem łóżek i respiratorów - mówił na konferencji Mateusz Morawiecki. Gdy nadeszła tura pytań od dziennikarzy, jedno z nich dotyczyło słów premiera, który wcześniej sam przekonywał, że wirus jest niegroźny. 

- Czy dzisiaj pan premier nie powinien przeprosić Polaków za to, że przekonywał pan, że wirus jest już niegroźny? - zapytał dziennikarz "Faktów" TVN. Premier odpowiedział na pytanie słowami:

Szanowni Państwo, warto popatrzeć na pewien wykres, kiedy wirus rzeczywiście w całej Europie i w Polsce był w odwrocie. Przypomnijmy sobie sytuację z czerwca, wtedy likwidowaliśmy praktycznie wszystkie obostrzenia, wtedy gospodarka wracała z powrotem do życia, wtedy otwieraliśmy różne obszary gospodarki.. Właściwie wszyscy się tego domagali i było to zasadne. Jednocześnie, jak powiedział pan minister zdrowia następowało zmniejszenie bazy izolatoriów, zmniejszenie bazy szpitalnej, widzieliśmy zmniejszenie wykorzystania szpitali jednoimiennych... Jednocześnie proszę też spojrzeć na ten wykres, na którym bardzo wyraźnie widać, że w tym właśnie czasie, gdy wspominałem o tym, że sytuacja jest łagodniejsza, sytuacja była łagodniejsza, zarówno w Polsce, jak i we wszystkich krajach Europy. Myślę, że najlepiej opierać się na faktach, na liczbach, wtedy liczba osób zdrowiejących przekraczała w ogóle liczbę osób wchodzących do systemu, czyli w ogóle zakażonych

- mówił, dodając, że "mieliśmy sytuację, jaką wtedy opisywaliśmy". Premier nie zdecydował się na powiedzenie słowa "przepraszam", mówił za to dalej:

Latem zgodnie z przewidywaniami epidemiologów wirus osłabł, mówiąc delikatnie, a nawet niektórzy wnioskowali, że problem drugiej fali nie nadejdzie... [nie wskazał, jakie prognozy o braku nadejścia drugiej fali ma na myśli - red.]. My przed tą drugą falą przestrzegaliśmy, ale zgodnie z tym co działo się w całej Europie gospodarkę w czerwcu otworzyliśmy

- podkreślił.

"Trzeba pójść na wybory tłumnie"

Czy gdy premier mówił o "niegroźnym wirusie" sytuacja epidemiologiczna w Polsce faktycznie była tak dobra? Przypomnijmy, słowa padły podczas wizyty premiera w Tomaszowie Lubelskim. - Cieszę się, że coraz mniej obawiamy się tego wirusa, tej epidemii. To jest dobre podejście, bo on jest w odwrocie. Już teraz nie trzeba się go bać. Trzeba pójść na wybory tłumnie 12 lipca. Wszyscy, zwłaszcza seniorzy, nie obawiajmy się, idźmy na wybory. Będą zachowane wszystkie wymogi sanitarne - mówił. - Młodsi, starsi, w sile wieku. To jest bezpieczniejsze niż jak codziennie wychodzicie do sklepu, na pocztę, do kościoła czy wszędzie indziej. Wszyscy musimy pójść do urn wyborczych. Apeluję zwłaszcza do osób, które nie poszły, bo się obawiały czegoś. Nie ma się już czego bać - zaznaczył.

Wówczas liczba nowych przypadków koronawirusa plasowała się w granicach ok. 400 dziennie. Występowały jednak miejscowo duże ogniska, a kryzys ze zbiorowymi zakażeniami zaczął się m.in. w kopalniach. Od sierpnia rozpoczęły się kolejne wzrosty zakażeń.  - To nie jest przekaz spójny i oddający rzeczywistość. Oczywiście, nie należy się bać, bo emocje utrudniają racjonalny osąd, natomiast nie można też odtrąbić zwycięstwa nad pandemią. Bylibyśmy chyba jedynym krajem na świecie, który tak zrobił - komentował wówczas słowa premiera dr Grzesiowski na antenie TOK FM.

Więcej o: