Jarosław Pinkas: Liczba zakażonych spadnie po 15 października. Kolejny wzrost w okolicach świąt

Szef GIS Jarosław Pinkas powiedział, jakie są prognozy dotyczące rozwoju epidemii koronawirusa w Polsce. Z jego słów wynika, że do 15 października nie należy się spodziewać znaczącej zmiany przyrostu liczby zakażonych.

Główny Inspektor Sanitarny Jarosław Pinkas był gościem radia RMF FM. Mówiąc o prognozach dotyczących epidemii koronawirusa w Polsce, stwierdził, że do 15 października liczba nowych przypadków potwierdzanych każdego dnia powinna utrzymać się podobnym poziomie, co dziś. Po tym terminie ma nastąpić "subtelny" spadek. Kolejnego wzrostu liczby zakażonych powinniśmy się spodziewać w okolicy świąt Bożego Narodzenia. 

- To wynika z migracji, naszych zachowań, z tego, że przed świętami będziemy robić zakupy - mówił Jarosław Pinkas. 

Szef GIS przedstawił podobną prognozę podczas poniedziałkowego wywiadu dla Programu Trzeciego Polskiego Radia. Mówił wówczas, że do 15 października liczba rejestrowanych przypadków koronawirusa w Polsce może wynosić do 1500 dziennie.

Szef GIS: Liczba osób, które zakaziły się w szkołach, jest niewielka

Gospodarz programu, Robert Mazurek, zauważył, że liczba nowych przypadków koronawirusa raportowanych każdego dnia przez resort zdrowia jest ściśle związana z tym, ile testów się wykonuje. Kiedy zapytał, co by się stało, gdyby liczba badań została wyraźnie podniesiona, szef GIS stwierdził, że w Polsce obowiązuje strategia testowania, którą wykorzystują także inne kraje. 

- Testujemy tych, którzy mają objawy, to jest racjonalne. Nie badamy tych, którzy byli na kwarantannie. Pacjenci izolowani nie muszą mieć badania kontrolnego. Zajmujemy się ograniczaniem ryzyka. Robimy to [zgodnie - red.] z aktualnym stanem wiedzy, ponieważ ona się zmienia, to i strategie się zmieniają - mówił Pinkas.

Szef GIS pytany o powrót dzieci do szkół stwierdził, że uczniowie muszą się socjalizować, a rząd, Ministerstwo Zdrowia i Główny Inspektorat Sanitarny mają minimalizować ryzyko z tym związane. 

- Szkoły nie przynoszą nam w tej chwili wielkiego zagrożenia. Liczba osób, które zakaziły się w szkołach, jest niewielka - przekonywał.