Szczepionka na grypę. Pół miliona dawek trafi do rezerwy. Dr Grzesiowski: Nie rozumiemy, dla kogo

Pół miliona dawek szczepionki na grypę ma trafić do rezerwy. Doktor Paweł Grzesiowski powiedział, że nie rozumie, kto ma z nich skorzystać. Zaznaczył też, że taka decyzja oznacza, iż zwykli obywatele będą mieli jeszcze bardziej ograniczony dostęp do szczepień.

W drugiej połowie września media obiegła informacja, że część dostaw szczepionek na grypę jest blokowana na potrzeby rezerw państwowych. To, że tak się stanie, zapowiedział minister zdrowia Adam Niedzielski. Polska zamówiła ok. dwóch milionów dawek, a pół miliona ma trafić do rezerwy. Tę decyzję rządzących skomentował dr Paweł Grzesiowski, który był gościem radia RMF FM

- Nie do końca rozumiemy, dla kogo są te szczepionki. Nikt o tym nie powiedział, poza tym, że ogłoszono, że pół miliona dawek ma zostać zatrzymanych w rezerwach państwowych. Czy to są szczepionki dla medyków, dla polityków czy dla wojska, tego nikt z nas nie wie. Natomiast to oznacza, że dla zwykłych ludzi tych szczepionek będzie jeszcze mniej.

Zobacz wideo Epidemie towarzyszą ludzkości od tysięcy lat

Dr Grzesiowski: Między majem a lipcem nikt nie myślał o pandemii, szykowano się na wybory

Lekarz mówił także o tym, kto odpowiada za to, że Polska nie zamówiła na czas wystarczającej liczby dawek szczepionki na grypę. Dr Paweł Grzesiowski stwierdził, że zamawia się je między majem a lipcem, ale wówczas nikt nie przejmował się pandemią, a rządzący przygotowywali się do wyborów prezydenckich.

- Niestety z tego powodu być może jesteśmy w tej chwili w tej sytuacji epidemicznej, w jakiej jesteśmy. Dlatego, że czas na zamawianie szczepionek przeciw grypie jest, jak się sezon jeszcze nie zacznie. A jak sezon się już zacznie, to szczepionka jest rozdystrybuowana do wszystkich innych krajów - mówił dr Grzesiowski.

Medyk odniósł się także do pomysłu kwalifikowania pacjentów do szczepień na grypę. Zdaniem Grzesiowskiego zaszczepieni powinni zostać przede wszystkim pracownicy służby zdrowia oraz osoby z grupy podwyższonego ryzyka, czyli osoby, które ukończyły 60. rok życia i mają choroby przewlekłe.

- Dla nich szczepionka to nie tylko szansa na uniknięcie grypy, ale także powikłań COVID-19, dlatego że może tak się zdarzyć, że jednoczasowo mamy dwa wirusy w swoim organizmie i wówczas przebieg tej choroby jest bardzo ciężki - powiedział immunolog.