Jarosław Pinkas o wzroście zakażeń: Wiedzieliśmy, że tak będzie. Jestem spokojny, bo muszę być spokojny

Jarosław Pinkas na antenie Polsat News przekonywał, że sytuacja związana z epidemią koronawirusa jest pod kontrolą, a służba zdrowia jest wydolna. - Mam wiedzę, że wystarczy łóżek szpitalnych, że liczba zajętych respiratorów jest stosunkowo mała - stwierdził. Według szefa GIS wzrost zakażeń nie jest efektem otwarciem szkół, a "powrotu do normalności".

W sobotę Ministerstwo Zdrowia poinformowało, że liczba zakażeń koronawirusem w ciągu doby wzrosła o 1584. Podobny przyrost zanotowano w piątek, a od kilku dni liczba ta utrzymuje się w okolicach tysiąca. 

Zobacz wideo Duda przyrównał rządy PO-PSL do koronawirusa. Siemoniak komentuje

- Sytuacja jest niepokojąca, ale byliśmy przekonani, że tak będzie. Nasze prognozy od 1 września jasno wskazywały, że w związku z tym, że wracamy do normalności, będziemy mieli większą transmisję rozproszoną i to wszystko się potwierdza - skomentował w Polsat News główny inspektor sanitarny Jarosław Pinkas. Dodał, że "taka sytuacja będzie miała miejsce przed kilka najbliższych tygodni".

Jarosław Pinkas o wzroście zakażeń: Jestem spokojny

- Później można się spodziewać, że nastąpi zmniejszenie przypadków. Natomiast ja cały czas jestem spokojny, bo muszę być spokojny. Mam wiedzę, że wystarczy łóżek szpitalnych, że liczba zajętych respiratorów jest stosunkowo mała, oscyluje w tej chwili ok. setki - przekonywał. Jak dodał, służba zdrowia jest wydolna. Zaapelował, by stosować się do zasad sanitarnych - nosić maseczki, utrzymywać odpowiedni dystans i stosować dezynfekcję.  - Proszę zobaczyć, jak wygląda to w Europie. Liczba przypadków, nawet u naszych sąsiadów jest blisko 10-krotnie większa. Tam nastąpiło zbytnie rozluźnienie, my jesteśmy bardziej rozsądni - stwierdził. Jak podkreślił, to nie szkoły spowodowały drastyczny wzrost zakażeń, a "powrót do normalności".