Dr Grzesiowski o rekordach zachorowań: Nie podzielam spokoju przedstawicieli Ministerstwa Zdrowia

- Potrzebne są szybkie działania korygujące w dotychczasowej strategii - powiedział dr Paweł Grzesiowski, komentując kolejne rekordy zakażeń koronawirusem w Polsce. Dodał, że przyczyniają się do tego z jednej strony powrót do szkół czy pracy stacjonarnej, z drugiej - nienoszenie maseczek.

Od tygodnia w Polsce padają kolejne rekordy nowych zachorowań na COVID-19. Dziennie nowych przypadków zakażenia wirusem jest 1000-1500, nawet 2-3 razy więcej niż w szczycie pierwszej fali wirusa wiosną. 

Współczynnik reprodukcji R, mówiący o tym, czy epidemia się rozwija czy "zwija", wynosi już prawdopodobnie ponad 1,3 - najwyższej od kwietnia. Bezpieczny poziom to poniżej 1.

- Ja nie podzielam spokoju przedstawicieli Ministerstwa Zdrowia, że to jest normalne - skomentował obecną sytuację epidemiczną immunolog dr Paweł Grzesiowski na antenie TVN24. Wskazał, że liczba nowych zakażeń wzrosła o 40 proc. tydzień do tygodnia i potrzebne są "szybkie działania korygujące w dotychczasowej strategii".

Podkreślił, że wzrost zakażeń nie wynika ze "złudzenia statystycznego", które może być powodowane np. zmianą zasad co do kierowana pacjentów na test. Podkreślił, że mamy większy odsetek dodatnich testów, a "z całej Polski napływają sygnały, że jest więcej pacjentów na izbach przyjęć". Wśród możliwych przyczyn wzrostu zachorowań wymienił powrót to szkół i pracy stacjonarnej części firm, a także niechęć noszenia maseczek u niektórych osób. 

Kolejny z rzędu rekord nowych zachorowań na COVID-19

Resort zdrowia poinformował w piątek, że w ciągu doby wykryto 1587 nowych zakażeń koronawirusem. To rekordowy dobowy przyrost infekcji. Zmarły 23 osoby, które były zakażone koronawirusem lub chorowały na COVID-19. W tym samym czasie wyzdrowiały 582 osoby. 

Rzecznik ministerstwa zdrowia Wojciech Andrusiewicz powiedział, że rekordowy wzrost liczby zakażeń koronawirusem nie wynika z wybuchu dużych ognisk patogenu. Na piątkowej konferencji prasowej wskazał, że infekcje są związane z powrotem do normalnego życia i zwiększoną liczbą interakcji między Polakami, co sprzyja powstawaniu rozproszonych ognisk zakażeń.

 - Tych kontaktów, interakcji na co dzień mamy dużo więcej niż na wiosnę i na pewno niż w lecie, kiedy nie spotykaliśmy się na ulicach miast, w pracy - powiedział Wojciech Andrusiewicz. Rzecznik resortu zdrowia dodał, że zakażenia pojawiają się na imprezach rodzinnych, w zakładach pracy, opieki zdrowotnej, czy domach pomocy społecznej. Przypomniał, że w najbliższym czasie zakazane zostaną odwiedziny w DPS-ach.