USA. Liczba ofiar koronawirusa przekroczyła 200 tys. Tyle zakładał "najczarniejszy scenariusz"

Liczba ofiar śmiertelnych koronawirusa w Stanach Zjednoczonych przekroczyła 200 tysięcy - podała agencja Reutera. To wynik przewidywany w "najczarniejszych scenariuszach" z marca - wówczas badacze zakładali, że zostanie przekroczony dopiero pod koniec epidemii.

Liczba ofiar koronawirusa przekroczyła w USA 200 tysięcy, co daje najwyższy wynik ze wszystkich krajów, które mierzą się z pandemią. Z danych udostępnionych przez agencję Reutera wynika, że w Stanach Zjednoczonych każdego dnia "życie z powodu koronawirusa trafi około 800 osób". To wciąż dużo, choć i tak znacznie mniej w porównaniu do szczytu zachorowań i zgonów odnotowanego w kwietniu. Wówczas dzienna liczba ofiar przekraczała 2800 (rekord padł 15 kwietnia, gdy odnotowano 2806 zgonów).

Zobacz wideo Uczelnie przygotowują się na nowy rok akademicki. Koronawirus stworzył nowe obszary do badań naukowych

USA. Padł rekord 200 tysięcy zgonów. To tyle, ile zakładano w najczarniejszych scenariuszach

Zakażenie koronawirusem od początku pandemii wykryto u 6,9 mln Amerykanów. Liczba 200 tysięcy zgonów, którą odnotowano jeszcze przed falą jesiennych zachorowań, była w pierwszych miesiącach pandemii uważana za "najczarniejszy scenariusz" i największą przewidywaną liczbę ofiar śmiertelnych koronawirusa do końca epidemii w USA. Mówili o niej naukowcy z Amerykańskiego Narodowego Instytutu Alergii i Chorób Zakaźnych w marcu tego roku (przed takim scenariuszem ostrzegał dyrektor instytutu, epidemiolog dr Anthony Fauci). W kwietniu rewidowali swoje scenariusze, wskazując, że być może liczba ofiar zatrzyma się na 60 tysiącach - Wierzę, że nastąpi tendencja spadkowa i będzie to raczej 60 tys. zgonów, a nie 200 tysięcy - mówił wówczas Fauci. Stało się jednak inaczej. 

Według danych CDC ponad 70 procent osób w Stanach Zjednoczonych, które straciły życie z powodu koronawirusa, było w wieku powyżej 65 lat. Ze statystyk wynika też, że na COVID-19 zmarło sześciu na 10 tysięcy mieszkańców USA, co jest jednym z najwyższych wskaźników wśród krajów rozwiniętych.

Trump zapowiada szczepionkę w listopadzie. Biden ostrzega

Agencja Reutera z powodu odnotowania w USA niechlubnego rekordu przypomina słowa prezydenta Donalda Trumpa, który mówił, że "koronawirus praktycznie nikogo nie dotyczy". Swoje słowa powtórzył także w poniedziałek 21 września podczas wiecu wyborczego w stanie Ohio. - Koronawirus dotyka osób chorujących na serce. Jeśli mają inne problemy zdrowotne, to faktycznie też ich dotyka - mówił. Jak dodał, wcześniej istotnie zbagatelizował zagrożenie koronawirusem, bo nie chciał "wywoływać paniki".

Dyrektor Amerykańskiego Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorobom (CDC) Robert Redfield powiedział przed Kongresem, że maseczki ochronne na twarz "zapewnią lepszą ochronę niż szczepionka", która będzie szeroko dostępna dopiero pod koniec drugiego lub trzeciego kwartału 2021 roku. Trump, który był wcześniej wobec szczepionki sceptyczny, teraz przekonuje, że zostanie ona wprowadzona na rynek jeszcze przed wyborami 3 listopada. Jego główny kontrkandydat w wyścigu o prezydenturę Joe Biden ostrzegł przed zbyt pośpiesznym wypuszczaniem szczepionki. - Powiem jasno: ufam szczepionkom, ufam naukowcom, ale nie ufam Donaldowi Trumpowi - skwitował.