Koronawirus. W maju Chorwacja miała opanowaną sytuację. Później wpuściła turystów

Chorwacja była jednym z nielicznych państw, które pod koniec maja nie odnotowały żadnych nowych przypadków zakażenia koronawirusem. Teraz jest przykładem tego, jak turystyka przyczyniła się do drugiej fali COVID-19 w Europie - pisze "The Wall Street Journal".

Ze względów ekonomicznych przed wakacjami Chorwacja otworzyła swoje granice dla turystów, którzy po miesiącach izolacji chętnie przyjechali do nadmorskich kurortów. Do ich dyspozycji były m.in. bary i kluby.  Jak zauważa "The Wall Street Journal", kraj ten jest świetnym przykładem tego, jak podróże w czasach koronawirusa przyczyniły się do rozwoju pandemii. Do analogicznych sytuacji doszło m.in. na południu Francji czy w hiszpańskich kurortach turystycznych.

Wzrost zakażeń po otwarciu granic

Przypomnijmy, że decyzje o zamknięciu lokali usługowych, ograniczeniu liczby osób mogących przebywać w sklepie czy w końcu zamknięciu granic kraje zaczęły podejmować w marcu. Jednak szybko odbiło się to na gospodarce, więc europejskie rządy decydowały się na jej stopniowe "odmrażanie". W czerwcu zostały otwarte wewnętrzne granice Unii Europejskiej, co spowodowało ożywienie się turystki. "The Wall Street Journal" zwraca uwagę, że przez to wzrosła liczba osób zakażonych SARS-CoV-2. W Niemczech, Austrii czy Czechach mówi się wprost, że zwiększona liczba chorych na COVID-19 to efekt powrotów z wakacji z Chorwacji.

Dyrektor Krajowego Instytutu Zdrowia Publicznego Chorwacji Krunoslav Capak uważa, że ludzie głównie zarażają się w barach i na imprezach w klubach nocnych.

Część turystów przybyła do nas już zainfekowanych, ale zdecydowana większość osób zachorowała, będąc tutaj

- twierdzi. Mimo że nadal obowiązują pewne restrykcje sanitarne, turyści lub właściciele m.in. hoteli czy restauracji nie zawsze się do nich stosują.

Najwięcej zachorowań w Chorwacji stwierdzono 3 września. Było ich wówczas 369 w ciągu doby. Na przełomie marca i kwietnia stwierdzano tam około 90 przypadków dziennie. Natomiast od połowy maja do połowy czerwca Chorwaci odnotowali jedynie pojedyncze przypadki lub ich brak.

Chorwacka Wspólnota Turystyczna odpowiada na zarzuty

Dzień po publikacji tekstu Agnieszka Puszczewicz, Dyrektor Przedstawicielstwa Chorwackiej Wspólnoty Turystycznej w Polsce, przesłała do redakcji Gazeta.pl obszerne oświadczenie. Stwierdza w nim, że przedstawianie Chorwacji, jak przykładu na to, że turystyka doprowadziła do drugiej fali pandemii, jest krzywdzące i nieprawdziwe. W oświadczeniu wyjaśniono, jakie wysiłki podjęto, by zapewnić mieszkańcom i gościom najwyższego poziomu ochrony zdrowia. Poniżej cytujemy oświadczenie:

Przed otwarciem granic chorwackie hotele, prywatne apartamenty, kempingi, gospodarstwa agroturystyczne oraz szeroko rozumiane obiekty gastronomiczne, a także wszystkie pozostałe podmioty z branży turystycznej otrzymały szczegółowe wytyczne i rekomendacje dotyczące ich pracy.

Wytyczne zostały wydane przez odpowiednie instytucje państwowe, zajmujące się ochroną zdrowia publicznego, w oparciu o aktualnie dostępną wiedzę na temat choroby COVID-19. Były one dostosowane do otwarcia granic i przyjęcia Gości z najwyższym priorytetem dotyczącym bezpieczeństwo zdrowia zarówno Gości, jak i mieszkańców.

Do kontroli i nadzoru wjazdu Gości z zagranicy została użyta najnowsza technologia. System eVisitor zapewnił codzienny wgląd w liczbę osób, które przekroczyły granicę Chorwacji, a także informacji, z państw przyjechały. System Enter Croatia, który zbierał dane w celach epidemiologicznych, pozwalał na zmniejszenie zatorów na przejściach granicznych oraz umożliwił Gościom zgłoszenie adresu, pod którym spędzali wakacje.

W celu ochrony zdrowia Gości i miejscowej ludności wszystkim podmiotom gastronomicznym działającym na rynku zalecono skrócenie czasu pracy, określono dozwoloną liczbę osób przebywających w przestrzeni zamkniętej, a także rekomendowano, aby wszyscy pracownicy, którzy mieli bezpośredni kontakt z Gośćmi, nosili maseczki. Zabroniono organizacji dużych koncertów i festiwali. Od samego początku sezonu turystycznego państwowe inspekcje regularnie kontrolowały przestrzeganie wytycznych epidemiologicznych, a wszystkie obiekty, które się do nich nie zastosowały, zostały ukarane.

Wszystkie podjęte kroki i działania służb państwowych spowodowały, że w sezonie turystycznym nie odnotowano ani jednego ogniska choroby w regionach turystycznych, ani w kompleksach hotelowych, jak i innych obiektach zakwaterowania (od kampingów do kwater prywatnych).

Jest to potwierdzenie, że chorwaccy przedsiębiorcy bardzo poważnie podeszli do wytycznych epidemiologicznych. Odpowiedzialne zachowanie pracowników sektora turystycznego, bezpieczeństwo destynacji oraz adekwatne rekomendacje, dotyczące bezpieczeństwa gości i mieszkańców, potwierdzają wyniki tegorocznego sezonu. Chorwację w 2020 odwiedziło ponad 7,3 miliona Gości co daje nam rezultat 51proc. w stosunku do zeszłego roku. Fakt, że tak wielka liczba Gości przyjechała do Chorwacji w roku pandemii, potwierdza atrakcyjność i popularność tej destynacji oraz zaufanie, jakim darzą nas Goście.

Dzięki odpowiedzialnemu zachowaniu mieszkańców, właściwym decyzjom instytucji państwowych, jaki i profesjonalizmowi personelu medycznego Chorwacja notuje relatywnie niewielką liczbę przypadków koronawirusa. Według danych ECDPC na dzień 21 września 2020 liczba przypadków na 100 tys. mieszkańców w ostatnich 14-dniach jest stabilna. Powyższe dane pokazują, że dzięki odpowiedzialnemu zarządzaniu oraz respektowaniu wytycznych epidemiologicznych również po szczycie sezonu turystycznego Chorwacja nadal notuje niewielką liczbę zachorowań.

Jednocześnie pragniemy podkreślić fakt, że większość przypadków COVID-19 wykrytych w lecie w Chorwacji dotyczyło jej mieszkańców. Wszystkie działania, jakie podjęła Chorwacja, zostały docenione przez Światową Radę Podróży i Turystyki (WTTC), która uznała ją za bezpieczną i realizującą globalne standardy higieny i bezpieczeństwa. Jesteśmy również dumni, że ASTA uznała nas za "Międzynarodową Destynację Roku".

Zobacz wideo Nauczyciel roku 2018: Nie ukryjemy się przed wirusem pod peleryną niewidką