Pinkas za rekord zakażeń wini powrót do szkół, osiemnastki i wesela. "Ludzie trochę zapomnieli o pandemii"

W sobotę odnotowano dzienny rekord zakażeń koronawirusem - 1002 przypadki. Zdaniem szefa Głównego Inspektoratu Sanitarnego "ludzie trochę zapomnieli o pandemii". Stwierdził jednocześnie, że spodziewano się wzrostu zakażeń.

Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 1002 nowych przypadkach zakażeń koronawirusem. To rekordowy dobowy przyrost. Od wczoraj zmarło 12 osób, a po zakażeniu wyzdrowiało 549 osób. W ciągu doby o 52 wzrosła liczba zajmowanych łóżek przez pacjentów, którzy są hospitalizowani. Obecnie wynosi 1 977. Pod respiratorami są 83 osoby. 

W rozmowie z Onetem o przyczynach wzrostu liczby zakażeń mówił szef GIS Jarosław Pinkas. - To rezultat tego, że m.in. dzieci wróciły do szkół. Ta liczba zakażonych nie jest duża, biorąc też pod uwagę sporą liczbę testów. W całej Europie jest taka sytuacja. I ona nie jest u nas tak nasilona jak przykładowo we Francji czy w Hiszpanii - ocenił.

Ludzie trochę zapomnieli o pandemii. Osiemnastki teraz wchodzą w rachubę, bo młodzież jest głodna spotkań. Do tego dochodzą wesela. Tak to wygląda. I tego się spodziewaliśmy

- powiedział Pinkas. 

Ekspert o rekordzie zakażeń koronawirusem w Polsce: Nie można mówić o żadnym końcu pierwszej fali

Szef GIS dodał, że prognozy zapowiadały wzrost zakażeń do 15 października. Podkreślił jednak, że kluczowe dane dotyczą pacjentów przebywających pod respiratorem i dostępu do opieki zdrowotnej. - To jest klucz do walki z pandemią. Nie doprowadzać do sytuacji z zaburzonym dostępem do opieki zdrowotnej. Takiej sytuacji aktualnie nie ma. Liczba chorych używających respiratora nie wzrasta - stwierdził. 

Zobacz wideo Sośnierz: Nie spodziewałem się, że będziemy się tak długo męczyli z wygaszaniem epidemii