Lekarz rodzinny zleci test na koronawirusa podczas teleporady. Jest porozumienie z ministrem

Jeśli objawy wskazujące na chorobę COVID-19 będą "graniczyły z pewnością", lekarze rodzinni będą mogli zlecać testy na koronawirusa w ramach teleporady - bez konieczności bezpośredniego kontaktu z pacjentem. To ustalenia po blisko czterogodzinnym spotkaniu kierownictwa resortu zdrowia z Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce.

Zgodnie z przygotowaną przez Ministerstwo Zdrowia nową strategią walki z epidemią koronawirusa, lekarze rodzinni będą mogli samodzielnie zlecać wykonanie testu osobom z infekcjami górnych dróg oddechowych. Lekarze POZ obawiają się jednak o bezpieczeństwo swoich pacjentów i personelu medycznego. O ich wątpliwościach pisaliśmy w materiale: Lekarze krytykują nową strategię w walce z COVID-19: "Rosyjska ruletka" w poradniach POZ.

Według nowych wytycznych włączenie lekarzy POZ do systemu testowania pacjentów ma się zaczynać od teleporady. Jeśli w ciągu 3-5 dni od niej u pacjenta nadal będą występowały symptomy zakażenia, powinien on udać się do poradni POZ w celu osobistej konsultacji z lekarzem rodzinnym. Internista może następnie zadecydować o skierowaniu pacjenta na wymaz. 

Zobacz wideo Uczelnie przygotowują się na nowy rok akademicki. Koronawirus stworzył nowe obszary do badań naukowych

Zakończyło się spotkanie ministra zdrowia z lekarzami rodzinnymi. "Utworzyliśmy furtkę"

Przedstawiciele Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce przedstawili swoje zastrzeżenia w poniedziałek podczas spotkania z kierownictwem Ministerstwa Zdrowia. Choć rozmowy trwały ponad cztery godziny, ostatecznie udało się dojść do porozumienia. 

- W ostatni czwartek ogłosiliśmy jesienną strategię walki z koronawirusem. Włączamy do tej aktywnej walki również lekarzy rodzinnych. Będzie polegało to na tym, że lekarze otrzymają uprawnienie do zlecania testów, przy czym dopiero po badaniu fizykalnym. Pacjenci bardzo chcieli mieć bezpośredni kontakt z lekarzem. Teleporady stały się obecnie tak popularnym narzędziem, że powrót do badań bezpośrednich będzie niejako powrotem do normalności - powiedział po spotkaniu minister zdrowia Adam Niedzielski

- Był to jednak element strategii, który wzbudził dużo emocji, opartych na rzetelnej kalkulacji ryzyka. Skoro więcej pacjentów pojawi się w przychodni, rośnie potencjalne ryzyko kontaktu z koronawirusem. Postanowiliśmy więc utworzyć pewnego rodzaju furtkę. Polega ona na tym, że w przypadku pojawienia się najbardziej oczywistych objawów, takich jak gorączka, kaszel, duszności czy utrata węchu lub smaku, nie będzie konieczności odbycia tradycyjnej wizyty przed zleceniem testu. To ukłon w kierunku oczekiwań lekarzy rodzinnych. Będziemy oczywiście monitorować, czy to rozwiązanie okaże się optymalne - wyjaśnił Niedzielski. 

Szef resortu zdrowia dodał, że początkowo stanowiska obu stron "bardzo się różniły", ale "w poczuciu odpowiedzialności" udało się wypracować wspólne rozwiązanie. - Chciałbym podziękować Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce właśnie za otwartość i rzetelny dialog - podkreślił Niedzielski. Zapowiedział też, że kolejne podobne spotkanie odbędzie się pod koniec września. 

- Z wielką przyjemnością mogę powiedzieć, że nasze rozmowy toczyły się w doskonalej atmosferze. Były one wyrazem troski lekarzy rodzinnych o naszych pacjentów. Staraliśmy się wypracować takie narzędzie, które będzie dobre zarówno dla osób zakażonych, jak i pozostałych pacjentów, np. onkologicznych czy z chorobami przewlekłymi, którzy muszą znaleźć się w naszych przychodniach - stwierdził dr Michał Sutkowski, rzecznik KLRwP.

Więcej o: