Koronawirus. Ozdrowieńcy o trudach walki: Byłem nie jedną, ale dwoma nogami na tamtym świecie

W Polsce z zakażenia koronawirusem wyzdrowiało już 49 820 pacjentów. Opowiadają oni o bólu, strachu i osamotnieniu, związanym z pobytem w szpitalu zakaźnym. Osobom, którym nie wierzą w wirusa SARS-CoV-2 odpowiadają: To nie jest ściema.

Do ozdrowieńców dotarł dziennikarz Piotr Świerczek z programu "Czarno na białym" TVN24. Wszyscy pacjenci leczeni byli w Krakowie na przełomie kwietnia i maja. Co opowiadają o zakażeniu koronawirusem?

Ozdrowieńcy o koronawirusie: To nie ściema, najgorszemu wrogowi tego nie życzę

Jednym z bohaterów reportażu jest pan Zdzisław, który na oddziale zakaźnym zdążył przejść na emeryturę. Leżał na nim dokładnie przez 99 dni. Pacjent jest pewny, że nie uda mu się wrócić do sprawności takiej, jaką miał przed zakażeniem. - Jestem żywym przykładem, że koronawirus to nie ściema. Ordynator powiedział mi, że byłem nie jedną, ale dwoma nogami na tamtym świecie - mówi.

Pani Ewa po zakażeniu koronawirusem trafiła na OIOM z niewydolnością wielonarządową. Opowiada, że pewnego razu obudziła się i nie czuła swoich mięśni. Dodatkowo bała się o rodzinę, która przeszła zakażenie bezobjawowo. Pacjentka zmaga się także z powikłaniami po zakażeniu, przez co musi być pod stałą opieką lekarską. Mimo wyzdrowienia cały czas jest na zwolnieniu lekarskim i źle się czuje. - Szybko się męczę, zasycha mi w gardle, wymiotuję. Druga sprawa to kwestia uszkodzenia wątroby po lekach, które uratowały mi życie - dodaje.

- Najgorszemu wrogowi nie życzę przechodzenia koronawirusa i tego, co się potem dzieje. Bo jeżeli są osoby, które przejdą bezobjawowo, nie mają pewności, że za kilka lat, za kilka miesięcy, coś im się nie odezwie - przestrzega pacjentka.

Zobacz wideo Czy luzowanie obostrzeń i odmrażanie gospodarki były przedwczesne?

Z lekarza stał się pacjentem: Zadzwoniłem do rodziny, w zasadzie to pożegnałem się z żoną

- W momencie, kiedy dostałem informację, że jak nie pójdę pod respirator, to nie dożyję do poniedziałku, to byłem przekonany, że umrę. Zadzwoniłem do rodziny, powiedziałem, jaka jest sytuacja, porozmawialiśmy chwilę, w zasadzie to pożegnałem się z żoną. Stwierdziłem, że jeśli pójdę pod respirator, usnę i umrę, to jest to jakaś niezła opcja, bo przestanę się wreszcie dusić. Gdy 6 maja zostałem obudzony, naprawdę się zdziwiłem - powiedział lekarz Ireneusz Orman, który zakaził się koronawirusem najprawdopodobniej podczas pracy w szpitalu.

Ireneusz Orman dodał, że koronawirus nie powinien być porównywany z grypą, ponieważ SARS-CoV-2 daje silniejsze objawy u podatnych osób. - Parę razy przechodziłem ciężką grypę, ale to jest absolutnie, w ogóle bez porównania, kompletnie - dodaje lekarz.