Jak wygląda praca w sanepidzie w czasie epidemii? "Człowiek chciałby każdemu pomóc, ale nie jest w stanie"

- Te emocje po prostu nas przerastają, bo człowiek chciałby każdemu pomóc, ale nie jest w stanie - mówi jedna z pracownic nowosądeckiego sanepidu w programie "Czarno na białym". Są kolejki, telefony nie przestają dzwonić, a i tak niektórzy nie mogą się skontaktować z inspektoratem. Zmiany w systemie zapowiada szef GIS.

We wtorek w "Czarno na białym" został wyemitowany reportaż na temat pracy sanepidu. Dziennikarz TVN24 rozmawiali m.in. z pracownikami nowosądeckiej filii, którzy od marca pracują 24 godziny na dobę przez cały tydzień. Odbierają setki telefonów dziennie, nawet o 4 nad ranem. Ludzie, którzy dzwonią chcą uzyskać informacje na temat kwarantanny czy izolacji, ale także martwią się, że umrą, albo dzwonią z problemami zdrowotnymi, takimi jak wysokie ciśnienie. Pracownicy sanepidu są przemęczeni, w trakcie pracy nie mają czasu jeść, a także zaniedbują swoje rodziny.

U nas tych emocji jest tak dużo, że czasami te emocje po prostu nas przerastają, bo człowiek chciałby każdemu pomóc, ale nie jest w stanie

- zaznacza jedna z pracownic i dodaje, że łzy się pojawiają codziennie. Inna pracownica opowiada, że na biurku ma trzy telefony i kiedy wszystkie trzy dzwonią, ona musi wybrać, który odebrać. Z kolei dyrektor nowosądeckiego sanepidu Mateusz Wójcik mówi, że jeśli jest taka potrzeba, to nawet kierowca odbiera telefony. Jak podkreśla, wszyscy zostali do tego przeszkoleni.

Osobom, które przychodzą do sanepidu, także puszczają nerwy. Denerwują się, bo przedłuża im się kwarantanna lub izolacja, bo zaginął ich wynik testu, bo nie mogą się dodzwonić. Niektórzy są tak zdesperowani, że łamią zasady i wychodzą z domu, choć im nie wolno.

Pinkas zapowiada zmiany

Pierwszy przypadek zakażenia koronawirusem stwierdzono w Polsce 4 marca. Do tej pory SARS-CoV-2 w kraju zakaziło się 67 922 osób. Wskutek COVID-19 zmarło 2 058 chorych. Wyzdrowiało 47 030 Polaków.

Nagrania z sanepidu pokazał Jarosławowi Pinkasowi reporter "Czarno na białym". Główny Inspektor Sanitarny przeprasza i zapowiada, że zmiany systemu mają być jeszcze we wrześniu. Jak dodaje, od początku epidemii nie zatrudniono żadnego nowego pracownika, chociaż sam odebrał kilkadziesiąt telefonów od znajomych, którzy nie mogli się skontaktować z sanepidem.

Zobacz wideo Nauczyciel roku 2018: Nie ukryjemy się przed wirusem pod peleryną niewidką
Więcej o: