Szumowski bronił Morawieckiego za słowa o "słabszym wirusie". Powoływał się na rządowych ekspertów

Na przełomie czerwca i lipca premier Mateusz Morawiecki zachęcał do udziału w wyborach, przekonując, że latem koronawirus jest "dużo słabszy". W czwartek szefa rządu próbował tłumaczyć minister zdrowia Łukasz Szumowski, powołując się na opinie doradzających rządowi ekspertów. Miesiąc po wyborczej "zachęcie" Morawieckiego, Światowa Organizacja Zdrowia ogłosiła, że pogoda nie ma wpływy na rozprzestrzenianie się wirusa. Co ważniejsze, wcześniej WHO nie stawiała w tej kwestii tak jednoznacznych prognoz jak premier Morawiecki.

W trakcie kampanii przed II turą wyborów prezydenckich premier Mateusz Morawiecki zachęcał do wzięcia udziału w głosowaniu. - Wszystkich zapraszam - śmiało idźcie do urn wyborczych 12 lipca. Młodsi, starsi, w sile wieku. To jest bezpieczniejsze niż jak codziennie wychodzicie do sklepu, na pocztę, do kościoła czy wszędzie indziej. Wszyscy musimy pójść do urn wyborczych. Apeluję zwłaszcza do osób, które nie poszły, bo się obawiały czegoś - mówił 30 czerwca Morawiecki, podczas wiecu w Kraśniku przekonywał też, że w Polsce zachorowań na COVID-19 jest coraz mniej, choć nie potwierdzały tego oficjalne dane przekazywane wówczas przez Ministerstwo Zdrowia.

Zobacz wideo Zbigniew Girzyński komentuje słowa premiera na temat „odwrotu koronawirusa”

Morawiecki: Latem koronawirus jest słabszy. Szumowski tłumaczy słowa premiera

- Nie ma się już czego bać. Latem wirusy grypy i ten koronawirus też są słabsze, dużo słabsze. Widać to już dzisiaj po sytuacji w Polsce, spokojnie można iść na wybory i wszystkich do tego zachęcam - dodał premier.

W czwartek 6 sierpnia w Polsce odnotowano kolejny już w ostatnich dniach rekord zakażeń (726 nowych przypadków). Wcześniej tego samego dnia Ministerstwo Zdrowia ogłosiło listę 19 powiatów, w których powrócą bardziej restrykcyjne obostrzenia w związku z panującą tam sytuacją epidemiczną,

W trakcie konferencji prasowej ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego zapytano, czy jako minister zdrowia nie powinien zareagować na słowa premiera o tym, że latem koronawirus jest "dużo słabszy".  - Panie ministrze, lekarzem się jest, politykiem się bywa. Czy ktoś powinien przeprosić za to, że gdy premier, magister historii, opowiadał ludziom, że koronawirus latem jest słabszy, pan profesor medycyny nie reagował - zapytał jeden z dziennikarzy.

- Mógłbym panu dać listę epidemiologów i wirusologów z WHO, ECDC czy CDC, którzy w pierwotnych komunikatach mówili o tym, że latem prawdopodobnie będziemy mieli sezonowy wzrost, a promieniowanie UV zmniejsza aktywność wirusa. Myślę, że pan redaktor nie ma jednak tak pełnego oglądu sytuacji, jak ja i pan premier. Otrzymujemy bowiem raporty od wielu ekspertów, którzy wyraźnie wspominali o tym, że latem będziemy mieli osłabienie wirusa - odparł Szumowski. 

WHO nie stawiała tak jednoznacznych prognoz jak Morawiecki

Miesiąc temu premier rzeczywiście mógł całkowicie zawierzyć wspomnianym doradcom i uznać, że koronawirus z całą pewnością osłabnie latem. O tym, że dana pora roku wydaje się nie oddziaływać na wirusa SARS-CoV-2 Światowa Organizacja Zdrowia poinformowała kilka dni temu, przy okazji podając w wątpliwość twierdzenia Morawieckiego. - Lato to problem. Ten wirus lubi każdą pogodę - powiedziała 28 lipca rzeczniczka WHO Margaret Harris.

Nie zmienia to jednak faktu, że wcześniej WHO - w przeciwieństwie do premiera - raczej nie stawiała w tej kwestii tak jednoznacznych prognoz. 

Nie wiemy, jak SARS-CoV-2 zachowa się w przyszłości. W tym momencie mamy za mało danych, by zasugerować, że np. zimą jego aktywność zwiększy się lub nie. Nie możemy polegać na tym, że pora roku lub temperatura będą odpowiedzią na rozprzestrzenianie się choroby

- powiedział 10 czerwca Michael Ryan, epidemiolog i jeden z dyrektorów wykonawczych WHO (cytat za agencją Reuters)

Jeszcze wiosną wielu epidemiologów rzeczywiście miało nadzieję, że latem liczba zakażeń nowym koronawirusem spadnie, a przebieg pandemii będzie przypominać mniej więcej to, co widzimy w przypadku sezonowej grypy. Lato powinno było przygasić ogień epidemii, który miał się rozpalić ponownie dopiero jesienią, gdy nadejdą słotne, zimne dni. Wtedy spodziewano się drugiej fali COVID-19. Teraz wielu naukowców zrewidowało te przypuszczenia.

Michael Osterholm z Centre for Infectious Disease Research and Policy był jednym ze współautorów koncepcji drugiej jesienno-zimowej fali SARS-CoV-2. Na początku sierpnia w wywiadzie "Business Insider" przyznał później, że COVID-19 "nie jest chorobą sezonową.

Więcej na ten temat na Zdrowie.gazeta.pl: >>>COVID-19: zapomnijcie o falach. Epidemia to jeden długotrwały pożar

- Jesteśmy na początku pandemii, kiedy to nowy wirus pojawia się w populacji po raz pierwszy. Zatem brak odporności całych społeczności staje się głównym motorem rozprzestrzeniania się patogenu i pogoda w tym czasie nie ma większego znaczenia - oceniła Rachel Baker z Princeton's Environmental Institute

- Mit słabszego wirusa powstał dość dawno i wziął się z grypy. Trzeba jednak pamiętać, że nie każdy wirus jest grypą - powiedział w RMF FM prof. Włodzimierz Gut, wirusolog. Dopytywany o to, czy wypowiedź premiera była błędem, odparł: Na pewno nie był to sukces intelektualny. - Premier jest ekspertem w innej dziedzinie. Gdybym wziął się za bankowość, podejrzewam, że zrobiłbym jeszcze większe błędy - stwierdził Gut.