Szef WHO: Część wzrostów zachorowań na COVID-19 napędzana tym, że młodzi tracą czujność

Pierwszy milion przypadków koronawirusa na świecie został przekroczony po czterech miesiącach, a teraz milion zachorowań jest wykrywanych co cztery dni. Według szefa WHO Tedrosa Ghebreyesusa wzrost liczby zachorowań w niektórych krajach jest związany z tym, że latem młodzi ludzie "stracili czujność".

Minęło już ponad pół roku pandemii koronawirusa, a w skali świata liczba chorych wciąż rośnie coraz szybciej. Pod koniec lipca średnia wykrywanych każdego dnia przypadków zakażenia koronawirusem przekroczyła 250 tys. Z ostrym wzrostem liczby zachorowań mierzą się Stany Zjednoczone, duża część Ameryki Łacińskiej i kilkadziesiąt innych państw. Niektóre kraje Europy, gdzie sytuacja jeszcze niedawno była opanowana teraz przywracają obostrzenia. 

W czwartek na konferencji prasowej dyrektor generalny Światowej Organizacji Zdrowia Tedros Ghebreyesus powiedział, że chociaż to seniorzy są bardziej narażeni na ostry przebieg COVID-19, to nie jest prawdą, że młodym nic nie grozi. - Jednym z wyzwań z jakimi się zmagamy jest przekonanie młodych ludzi ws. tego ryzyka - stwierdził. 

- Dane sugerują, że wzrosty w liczbie przypadków COVID-19 w niektórych krajach są częściowo napędzane tym, że młodzi ludzie tracą czujność w trakcie lata na półkuli północnej 

- stwierdził szef WHO. - Mówiliśmy to wcześniej i teraz to powtórzymy: młodzi ludzie nie są niepokonani. Młodzi ludzie mogą się zakazić; młodzi ludzie mogą umrzeć; młodzi ludzie mogą zakażać innych wirusem - ostrzegł i dodał, że dlatego muszą przestrzegać tych samych zasad co wszyscy. - Każdego dnia wszyscy podejmujemy decyzje, które wpływają na zdrowie nasze i innych - stwierdził. 

Na konferencji poinformował także, że WHO opublikowało wytyczne dot. zapobiegania ogniskom COVID-19 w domach opieki. Ghebreyesus zwrócił uwagę, że w niektórych krajach nawet 40 proc. ofiar epidemii to pensjonariusze takich ośrodków. Od początku pandemii zakażenie koronawirusem potwierdzono u 17,3 mln osób, a 670 tys. z nich zmarło. 

Polska Izba Lekarska o "skrajnie nieodpowiedzialnych" zachowaniach

W Polsce Naczelna Izba Lekarska wystosowała apel o rozwagę w związku z rosnącą liczbą zakażeń koronawirusem oraz - jak ocenili autorzy apelu - "coraz liczniejszymi" przypadkami niestosowania się do zaleceń mających chronić ludzi przed COVID-19. Izba zaapelowała o noszenie maseczek i zachowywanie odległości od innych.

NIL przekonuje, że zmęczenie epidemią i sezon urlopowy nie mogą uzasadniać ignorowania zaleceń sanitarnych. "Z trwogą obserwujemy w całym kraju liczne przypadki lekceważenia tych zasad. Zachowania takie są skrajnie nieodpowiedzialne i prowadzą do sytuacji, w której druga fala epidemii może pojawić się w Polsce nie w związku z jesienną falą przeziębień i zachorowań, ale znacznie wcześniej, na skutek takich właśnie zachowań" - napisano w apelu.

Autorzy pisma odwołują się do pracy i wysiłku, jakie w walkę z pandemią włożyło społeczeństwo, a zwłaszcza - jak podkreślono - personel medyczny. Wspomniano też o negatywnym wpływie pandemii na gospodarkę. "Obecnie obserwowane ignorowanie zasad bezpieczeństwa to zaprzepaszczenie tego, co ogromnym wysiłkiem i kosztem ekonomicznym udało się nam wszystkim osiągnąć w ostatnich miesiącach" - oceniła Naczelna Izba Lekarska.

W Polsce zarejestrowano w czwartek 615 nowych zakażeń koronawirusem. To najwyższa dobowa liczba przypadków od początku pandemii. W ciągu doby zmarło 15 osób. Liczba ofiar COVID-19 wzrosła do 1 709, a zakażeń do 45 031. Liczba osób, które wyzdrowiały wzrosła do 33 643.

Więcej o: