Co nas czeka w przypadku II fali epidemii? Zdaniem lekarza możliwe są "lokalne lockdowny"

Do takich jak w marcu i kwietniu obostrzeń związanych z epidemią już nie wrócimy. Co jednak jeśli przyjdzie druga fala koronawirusa i liczba zachorowań zacznie gwałtownie rosnąć? Zdaniem dr Pawła Grzesiowskiego moga pojawić się "lokalne lockdowny", czyli wprowadzenie dodatkowych ograniczeń w konkretnych obszarach i ogniskach COVID-19.
Zobacz wideo Sośnierz: Nie spodziewałem się, że będziemy się tak długo męczyli z wygaszaniem epidemii

Od kilku dni liczba wykrytych zachorowań na COVID-19 jest wyższa od średniej z ostatnich tygodni. Jednak nawet jeśli trend się utrzyma ta liczba będzie rosnąć, raczej nie będzie to "druga fala" epidemii, ponieważ wciąż jeszcze jesteśmy w tej pierwszej. Jednak eksperci w Polsce i na świecie obawiają się drugiej fali jesienią, kiedy warunki dla rozprzestrzeniania się choroby będą bardziej sprzyjające. 

Dlaczego jesienią koronawirus może rozprzestrzeniać się silniej? Rozwój epidemii w wielu miejscach na świecie - także w tropikach - sugeruje, że w przeciwieństwie do grypy sezonowej same wysokie temperatury i słońce nie wpływają bezpośrednio na to, jak łatwo się zakazić. Jednak wraz z jesienią przyjdzie spadek odporności związany z pogodą i zachorowalnością na grypę sezonową czy przeziębienie. Ponadto wraz z niższymi temperaturami więcej czasu spędza się w zamkniętych pomieszczeniach, a od września możliwy jest powrót uczniów do szkół. Te czynniki mogą zwiększyć zagrożenie rozprzestrzeniania się choroby i właśnie drugiej fali epidemii.

Możliwe lockdowny w konkretnych powiatach

Jednak rządzący z ministrem zdrowia Łukaszem Szumowskim na czele mówią, że nie jest planowany ponowny "lockdown" - czyli zamrożenie gospodarki i ograniczenia w poruszaniu w takiej skali, jak miało to miejsce w marcu i kwietniu. Szumowski w rozmowie z PAP stwierdził, że "pełnego lockdownu nie da się już przeprowadzić, zarówno z punktu widzenia medycznego, jak i gospodarczego".

Jak zatem może wyglądać walka z epidemią? Immunolog doktor Paweł Grzesiowski w rozmowie z serwisem money.pl ocenił, że o ile wiosną ogólnokrajowy lockdown "spełnił swoje zadanie" i pomógł opanować epidemię, to w przypadku drugiej fali "bardziej uzasadnione będą lokalne lockdowny". 

- Na przykład przy wykryciu przypadków w jakimś powiecie można tam ograniczyć działalność szkół czy restauracji na dwa tygodnie. Są takie przypadki na świecie - i w ten sposób udaje się walczyć z ogniskami wirusa - powiedział dr Grzesiowski. Jego zdaniem dzięki stosowanym na co dzień środkom bezpieczeństwa - maseczkom i higienie rąk - ograniczamy epidemię i nie będzie konieczny powrót do obostrzeń w skali całego kraju. 

Czytaj też: Blisko rekordu nowych zachorowań na COVID-19. "Wychodzą wiece wyborcze bez masek, wesela

Więcej o: