Australia. 5-milionowe Melbourne znów odcięte od świata po wzroście zakażeń. "Pierścień" wokół miasta

Pięciomilionowe australijskie miasto Melbourne w stanie Wiktoria zostało odcięte od świata na sześć tygodni. Wszystko przez epidemię koronawirusa, która ponownie dała tam o sobie znać - jednego dnia na terenie stanu odnotowano 191 nowych przypadków wirusa, co bardzo zaniepokoiło władze. Obowiązuje pełny lockdown - mieszkańcy mogą opuszać domy tylko w kilku przypadkach.

Z powodu wzrostu zakażeń koronawirusem pięć milionów mieszkańców miasta Melbourne w Australii będzie miało zakaz opuszczania domów na sześć tygodni, poza ważnymi wyjątkami - podaje BBC. O wprowadzeniu ponownego lockdownu zdecydował premier stanu Wiktoria, Daniel Andrews po tym, jak na terenie stanu odnotowano w poniedziałek 191 nowych przypadków koronawirusa (w całej Australii liczba odnotowanych tego dnia przypadków wynosiła 199).

Zobacz wideo Czy pandemia koronawirusa to już historia dla branży bukmacherskiej?

Melbourne z ponownym lockdownem. Policja: "zakładamy pierścień wokół miasta"

Od środy w nocy mieszkańcy Melbourne będą musieli pozostać w domach poza kilkoma wyjątkami. Nadal będzie można wyjść do pracy, do sklepu spożywczego oraz do lekarza. Zamknięte na sześć tygodni zostaną wszystkie restauracje i puby, siłownie oraz zakłady fryzjerskie.

Premier stanu Wiktoria podkreślił, że 191 nowych zakażeń jednego dnia to powód do niepokoju i "najwyższy dzienny poziom nowych przypadków od początku epidemii". Jak podano, w środę liczba ta spadła do 134 - to nadal znacznie wyżej, niż w pozostałych częściach kraju. Łącznie od początku epidemii w Australii odnotowano niecałe 9 tysięcy przypadków koronawirusa i 106 zgonów.

Jak relacjonuje BBC, australijska policja poinformowała, że "zakłada pierścień wokół miasta" i ustanawia punkty kontrolne, w których mieszkańcy będą mogli być sprawdzani "w dowolnym miejscu i czasie". Na międzystanową granicę między Nową Południową Walią i Wiktorią wysłano kilkuset policjantów i żołnierzy, którzy będą jej pilnować. Za złamanie obostrzeń grożą wysokie grzywny, a nawet kara więzienia. 

Po tym, jak zapowiedziano, że Melbourne zostanie ponownie zamknięte, tłumy mieszkańców ruszyły do sklepów po najpotrzebniejsze produkty. Niektórzy protestują, domagając się od władz wycofania decyzji o lockdownie.

Kwarantanna w wieżowcach. Władze potwierdziły "lokalną transmisję" koronawirusa

W miniony weekend władze Melbourne poddały kwarantannie trzy tysiące osób mieszkających w dziesięciu wieżowcach po tym, jak wykryto wśród nich 53 osoby zakażone. Mieszkańcom nakazano pozostanie w domach przez pięć dni - nie mogą w ogóle z nich wychodzić, a budynków pilnuje policja. Władze potwierdziły, że doszło do "lokalnej transmisji wirusa", a od mieszkańców bloków zakażały się też kolejne osoby. Australijski rząd nakazał zbadanie sposobu, w jaki urzędnicy państwowi nadzorowali przebieg epidemii i procedury dotyczące kwarantanny.

Eksperci alarmują, że złagodzenie restrykcji sprawiło, że mieszkańcy Australii stali się mniej czujni i przestali przestrzegać zasad dystansu społecznego. 

- Wszyscy zaczęli myśleć, że to już się skończyło. A tak wcale nie jest - powiedział w rozmowie z BBC prof. John Matthews z Uniwersytetu w Melbourne.

Dla porównania - w Polsce wykryto w środę 277 nowych przypadków koronawirusa i poinformowano o śmierci kolejnych 14 osób minionej doby. Od początku epidemii w Polsce zanotowano 36 689 przypadków koronawirusa, z czego najwięcej (ponad 13 tysięcy) w województwie śląskim.

Więcej o: