Wiece bez maseczek, premier przekonuje: COVID to choroba jak inne. Prof. Simon: Absurd absolutny

Na kampanijnych wiecach z kandydatami spotykają się tłumy, maseczki nosi mało kto, a premier Mateusz Morawiecki zachęca do tłumnego głosowania i przekonuje: To już jest teraz choroba, można powiedzieć, jak inne. - To absurd absolutny - ocenił w rozmowie z Gazeta.pl prof. Krzysztof Simon. Podkreślił, że noszenie maseczek - także na wiecach - to kwestia odpowiedzialności za innych.
Zobacz wideo Kamiński: bitwą rozstrzygającą powinna być debata telewizyjna

Choć policyjne radiowozy nie ogłaszają już tego na ulicach, to wciąż - formalnie i realnie - mamy stan epidemii. Codziennie średnio ok. 300 osób uzyskuje pozytywny wynik testu na koronawirusa, prawie dwa tysiące pacjentów jest hospitalizowanych. Każdego dnia kilka-kilkanaście osób chorych na COVID umiera. Wciąż trzeba nosić maseczki i zachować odstępy. 

Jednak zazwyczaj nie widać tego na wiecach i spotkaniach kandydatów na prezydenta. Są tłumy - głównie bez maseczek, uściski dłoni, przytulanie. Brak maseczek - w tłumie na wiecach i w innych okolicznościach, gdy są wymagane - ostro skrytykował profesor Krzysztof Simon, ordynator oddziału zakaźnego Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego we Wrocławiu. - Epidemia była, jest i będzie, dopóki nie będziemy mieli szczepionki i skutecznych leków - przypomniał w rozmowie z Gazeta.pl.  

Maseczka to "szacunek dla innych"

Prof. Simon zwrócił uwagę, że dla większości społeczeństwa zazwyczaj wirus nie stanowi dużego zagrożenia, gdyż ciężki i zagrażający życiu przebieg choroby mają głównie osoby starsze oraz z chorobami współistniejącymi. - Niespełna 30 milionom on aż tak nie zagraża. Ale jest jeszcze 9,5 miliona ludzi starszych, z wielochorobowością, młodszych obciążonych innymi chorobami - powiedział. Podkreślił, że ich zdrowie - i życie - zależy od tego, czy pozostali, w tym młodsi ludzie "zachowają solidarność społeczną" i będą stosować się do zasad, przede wszystkim zachowania dystansu zakrywania ust i nosa.   

- Młodzi czasem śmieją się z osób w masce. To prymitywizm i idiotyzm - ocenił prof. Simon i dodał, że noszenie maseczki to element szacunki dla innych osób. - Mam w szpitalu umierających ludzi. Oni znikąd się nie wzięli. Przyszedł wnuk, znajomy chorujący bezobjawowo przyniósł zakupy. Na tej zasadzie się to przenosi - stwierdził. 

Zachowanie dystansu i zasady noszenia maseczek powinno obowiązywać tak samo w tłumach na wiecach politycznych. Zaś dla osób szczególnie narażonych - uważa Simon - dobrym pomysłem może być rezygnacja z udziału w takim wydarzeniu, szczególnie biorąc pod uwagę brak środków ostrożności u innych. - Jeśli ktoś ma 65 lat i pięć różnych chorób - niezależnie, czy popiera takie czy inne ugrupowanie - niech nie idzie na taki wiec, niech wspiera zdalnie - stwierdził. 

"Choroba taka jak inne"? Lekarz: To absurd 

Poza brakiem środków ostrożności, pojawiły się też wypowiedzi, w których politycy przekonują, że epidemia przestała być problemem. Premier Mateusz Morawiecki, który aktywnie wspiera kampanię Andrzeja Dudy,  w Tomaszowie Lubelskim mówił: Cieszę się, że coraz mniej obawiamy się tego wirusa, tej epidemii i to jest dobre podejście, bo on jest w odwrocie (...). Trzeba pójść na wybory tłumnie 12 lipca.

W czwartek w Wysokiem Mazowieckiem (Podlaskie) także apelował o tłumny udział w głosowaniu. - To już jest teraz choroba, można powiedzieć, jak inne, czekamy tylko na szczepionkę. Myślę, że kilka miesięcy i ktoś na świecie ją wynajdzie, bo wielkie pieniądze poszły na jej opracowanie - mówił o epidemii. 

Prof. Simon z niedowierzaniem stwierdził, że takie słowa z ust premiera to musi być "fake news". Jednak wypowiedzi są prawdziwe, a słowa o "chorobie takiej jak inne" cytowała m.in. Polska Agencja Prasowa.

- To absurd absolutny, wbrew nawet temu, co mówi Światowa Organizacja Zdrowia. Epidemia jest. Nowych przypadków jest ciągle ok. 300 dziennie. Specjalne oddziały są utrzymywane. Jak się jedno robi, to trzeba robić drugie, a nie mówić, że epidemii nie ma. To się ze sobą kompletnie wyklucza 

- stwierdził. Podkreślił, że gdyby zupełnie nie były przestrzegane zasady sanitarne, to zachorowań byłoby znacznie więcej. 

O tym, że COVID-19 nie jest "chorobą taką jak inne" pisali wielokrotnie od początku epidemii lekarze i eksperci. Koronawirus jest bardziej zakaźny od grypy sezonowej, ma wyższa śmiertelność - szczególnie u osób starszych, nie mamy na niego ani szczepionki czy leku, ani nabytej odporności. Do momentu wynalezienia leku i szczepionki będzie istnieć zagrożenie gwałtownego wzrostu epidemii i przeciążenia szpitali, bo będzie miało konsekwencje nie tylko dla osób z krupy wysokiego ryzyka, ale wszystkich innych. 

Więcej o: