Polska mogła zamawiać respiratory z całej UE, wybrała firmę byłego handlarza bronią. Nowe wątki sprawy

Nie kończą się wątpliwości wokół respiratorów, które Ministerstwo Zdrowia zamówiło przez firmę E&K. Jak opisuje portal tvn24.pl, resort, zamiast korzystać z usług nieznanej spółki, mógł wybrać bezpieczniejsze, unijne przetargi.

W kwietniu, w trakcie pandemii koronawirusa, Ministerstwo Zdrowia kupiło respiratory od firmy E&K z Lublina. Miało otrzymać 1,2 tys. aparatów, wycenionych na około 200 mln zł. Umowę w tej sprawie podpisano 14 kwietnia, ale dotychczas resort otrzymał kilkadziesiąt respiratorów, dokładnie 50.

Pojawiły się więc wątpliwości wokół całej transakcji, zwłaszcza że wyszło na jaw, że E&K nie ma żadnego doświadczenia w branży medycznej, a jej sytuacja finansowa i dotychczasowa działalność pozostawiają wiele do życzenia. Szef firmy Andrzej Izdebski w przeszłości był m.in. zamieszany w nielegalny handel bronią. Różne wątki opisywała "Gazeta Wyborcza", a także portal tvn24.pl, respiratorami zainteresowali się także politycy opozycji.

Dotychczasowe publikacje o E&K i sprawie respiratorów:

Zamówienie na respiratory. Wybrano E&K, a nie unijne przetargi

Do sprawy powrócił portal tvn24.pl, którego dziennikarz Szymon Jadczak wskazuje, że resort zdrowia wybierając E&K podjął niezrozumiałą decyzję, jeśli patrzeć na gwarancje dostaw respiratorów.

Z jednej strony jest firma o zerowym doświadczeniu w branży medycznej. Ma na koncie dwa postępowania upadłościowe prowadzone przed Sądem Rejonowym w Lublinie, zatrudnia trzech pracowników. Z drugiej strony są największe światowe koncerny medyczne (...) zobowiązujące się do dostaw respiratorów w ciągu kilku miesięcy w ramach przetargu gwarantowanego przez Komisję Europejską

- czytamy.

Zobacz wideo Sośnierz: Jeśli CBA potwierdzi nieprawidłowości, sprawą Szumowskiego powinna zająć się prokuratura

CBA milczy, E&K oddała 10 mln euro

Jadczak wytyka, że Polska przystąpiła do wspólnego mechanizmu zakupów UE późno, bo dopiero 6 marca 2020 roku. Mogła więc wziąć udział we wspólnych zakupach respiratorów (przetarg z 17 marca) państw wspólnoty. Polska mogła składać zamówienia bezpośrednio u największych światowych producentów poprzez Komisję Europejską. Tak się jednak nie stało.

14 kwietnia, a więc dzień przed końcem unijnych przetargów, podpisano umowę z firmą E&K. Teraz CBA - podkreśla tvn24.pl - nie odpowiada na pytania, czy prześwietliło E&K, a Ministerstwo Zdrowia w sprawie respiratorów odsyła właśnie do Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

Według nieoficjalnych ustaleń portalu, gdyby Polska zamówiła respiratory poprzez unijny przetarg, to pierwsze urządzenia trafiłyby do kraju pod koniec czerwca. Zamiast tego jest 50 respiratorów od E&K i niepewność, kiedy dotrą kolejne. Zwłaszcza że firma Izdebskiego zaczęła zwracać pieniądze za niedostarczone respiratory. Jak dotąd jest to około 10 mln euro (z około 35 mln, które E&K otrzymała od resortu).

Więcej o: