Wirusolog o luzowaniu obostrzeń: Nieodpowiedni czas. Ludzie pomyśleli, że nic specjalnego im nie grozi

Dr hab. Tomasz Dzieciątkowski przyznaje, że luzowanie ograniczeń związanych z epidemią koronawirusa rozpoczęto zbyt wcześnie. - Sytuacja epidemiologiczna SARS-CoV-2 jest cały czas płynna i dotyczy całego kraju, w związku z tym nie powinniśmy sobie odpuszczać - mówi Gazeta.pl wirusolog. - Proszę wszystkich Polaków, żeby zachowali zdrowy rozsądek i obiektywne spojrzenie - liczba zakażeń COVID-19 wciąż nie maleje - podkreśla.

W poniedziałek padł kolejny smutny rekord - liczba zakażeń w ciągu doby urosła o 599, najwięcej od początku epidemii. Rząd pospieszył się ze znoszeniem ograniczeń?

Dr hab. Tomasz Dzieciątkowski, wirusolog: Nie potrafimy sobie do końca poradzić z koronawirusem. Uważam, że w nieodpowiednim czasie złagodzono dotychczasowe restrykcje, więc ludzie pomyśleli, że nic specjalnego im nie grozi. Zaczynają zachowywać się irracjonalnie, urządzają sobie "koronagrille" i "koronaparty" w restauracjach. To nie jest jeszcze moment na tego typu przyjemności. Rozluźnianie tych restrykcji, przede wszystkim znoszenie nakazu używania maseczek, ale też wycofywanie się z innych obostrzeń dotyczących przestrzeni społecznej, powinno mieć miejsce dopiero wtedy, gdy obserwujemy spadek zakażeń. Tego spadku nie obserwowaliśmy do tej pory. Wiadome jest to, że w pewnym momencie trzeba było wprowadzić powrót do pracy, bo inaczej się nie da, ale czy można było zrezygnować z obowiązku noszenia maseczek i dystansu społecznego? Moim zdaniem nie.

Zobacz wideo Tłumy słuchały Trzaskowskiego w Poznaniu. Co z zaleceniami epidemiologów?

Ministerstwo Zdrowia podkreśla, że najwięcej przypadków zakażeń mamy na Śląsku. Czy to coś zmienia?

To żaden argument. Ze Śląska jest krótka droga autostradą do Małopolski i Krakowa, prawdopodobnie jest też spora grupa osób, która mieszka na Śląsku i pracuje w Małopolsce. Ograniczenia w przemieszczaniu się byłyby trudne do wprowadzenia; teoretycznie można by sobie wyobrazić wprowadzenie kordonu sanitarnego wokół tzw. ogniska epidemicznego, jeśli to byłoby jedno, czy nawet dwa miasta na Śląsku. W 1963 roku zrobiono coś takiego na Dolnym Śląsku, we Wrocławiu, gdzie była epidemia ospy prawdziwej. Sprawdzano, kto ma szczepienia, a kto nie, kto może wjechać i wyjechać. Trudne do wyobrażenia, ale bez obostrzeń ryzykujemy, że któraś osoba przewiezie tego koronawirusa do Małopolski. Sytuacja epidemiologiczna SARS-CoV-2 jest cały czas płynna. W zeszłym tygodniu takie ognisko epidemiczne było na terenie Wielkopolski, innym miejscem, gdzie było dużo zakażeń, było Mazowsze, a w tej chwili kolejnym takim regionem jest województwo świętokrzyskie. Epidemia cały czas dotyczy całego kraju i w związku z tym nie powinniśmy sobie odpuszczać.

Poniżej jakiego pułapu w liczbie zakażeń na dobę powinniśmy zejść, by zniesienie ograniczeń można byłoby uznać za słuszne?

Nie powinniśmy mówić o liczbach bezwzględnych, a o wskaźniku reproduktywności wirusa R0. To wartość liczbowa, która mówi nam, ile osób wrażliwych jest w stanie zakazić jedna zakażona osoba. Jeżeli współczynnik R0 jest powyżej 1, to znaczy, że epidemia nadal rośnie. Tak jest cały czas w Polsce, gdzie R0= 1,03-1,07. U naszych sąsiadów, na terenie Niemiec, współczynnik ten wynosi obecnie 0,69-0,73. Tam epidemia COVID-19 wyhamowuje. Warto cały czas pamiętać, że w Polsce z powodu problemów z wydolnością laboratoriów diagnostycznych wykonywana jest za mała liczba testów, więc do końca nie wiemy, jaki w populacji mamy odsetek osób zakażonych bezobjawowo SARS-CoV-2.

Kolejny dzień z rzędu w dziennych raportach Ministerstwa Zdrowia liczba przypadków wynosi powyżej 500, dzisiaj niemal 600. Grozi nam sytuacja, która miała miejsce m.in. we Włoszech?

Nie życzę nam tego. Według scenariuszy przeprowadzonych przez ECDC żaden kraj, żaden system opieki zdrowotnej kraju europejskiego, nawet niemiecki, nie wytrzymałby na dłuższą metę wariantu lombardzkiego. Ludzie zaczęliby umierać nie na COVID-19, tylko na inne choroby, których po prostu nie miałby kto leczyć.

Podzieliłby się pan jakąś radą z rządem?

Rządowi nie chce niczego podpowiadać, proszę jedynie wszystkich Polaków, żeby zachowali zdrowy rozsądek i obiektywne spojrzenie - liczba zakażeń COVID-19 wciąż nie maleje. To, że rząd zniósł pewne restrykcje, nie oznacza, że my sami nie możemy ich przestrzegać. Nośmy maseczki, myjmy ręce jak najczęściej, nie zaszkodzi nam w żaden sposób dwumetrowy odstęp w kolejkach.

Więcej o: