Duże kraje rządzone przez populistów z największym wzrostem zakażeń. "To nie przypadek" [WYKRES DNIA]

Brazylia, Stany Zjednoczone, Rosja i Wielka Brytania - to te państwa znajdują się w czołówce największych krajów pod względem nowych przypadków zakażeń koronawirusem. Tak wynika z analizy przeprowadzonej przez "New York Timesa". Dziennik podkreśla, że te państwa rządzone są przez populistycznych polityków, którzy określają siebie często jako antyestablishmentowych.

Amerykański dziennik "New York Times" przeanalizował dane dotyczące nowych przypadków zakażeń koronawirusem w państwach, w których żyje więcej niż 50 mln osób. Według stanu na 28 maja najwięcej zakażeń na 100 tys. mieszkańców odnotowuje się w Brazylii, Stanach Zjednoczonych, Rosji i Wielkiej Brytanii. Przywódcami w tych krajach są prezydenci Jair Bolsonaro, Donald Trump, Władimir Putin oraz premier Boris Johnson.

Jak podkreślają autorzy analizy - David Leonhardt i Lauren Leatherby - te kraje są rządzone przez "populistycznych przywódców, którzy określają siebie jako antyelitę i antyestablishment". Dodają, że zdaniem ekspertów "nie jest to przypadek", bo tacy populiści "zwykle odrzucają opinie naukowców i promują teorie spiskowe".

embed

- Twierdzą, że mają coś w rodzaju zdrowego rozsądku, którego brakuje ekspertom. To nie działa bardzo dobrze w walce z COVID-19 - ocenia w rozmowie z "NYT" amerykański politolog Steven Levitsky.

Świadczyć mogą o tym nie tylko wypowiedzi, lecz także działania poszczególnych polityków. Skrajnie prawicowy prezydent Brazylii Jair Bolsonaro początkowo lekceważył epidemię, a koronawirusa nazywał "małą grypą". Był i nadal jest przeciwny izolacji społecznej oraz noszeniu masek. Jak podaje CNN, w ostatnich dniach zagroził także przedstawicielom samorządów, że jeśli zaczną zamykać miasta, to "uzbroi społeczeństwo". 

Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump krytykował z kolei władze stanów wprowadzających ograniczenia, twierdząc, że "są one zbyt surowe" i "można osiągnąć te same rezultaty, robiąc nieco mniej". Sugerował również m.in., że sposobem na walkę z koronawirusem mogłoby być wstrzykiwanie środka dezynfekującego do organizmu.

W Wielkiej Brytanii premier Boris Johnson nie podjął początkowo drastycznych kroków w walce z epidemią, licząc na to, że mieszkańcy kraju nabędą "stadną odporność". Później jednak rząd zmienił strategię, wprowadzając ograniczenia w poruszaniu się i kontaktach społecznych.

"Wszyscy czterej liderzy zlekceważyli też wskazówki dotyczące środków ochrony osobistej, odmawiając noszenia maski lub podając ręce" - komentuje NYT.

Dziennik podkreśla, że nie ma prostego przełożenia między liczbą zachorowań a tym, kto rządzi danym krajem. "NYT" wskazuje, że dość dobrze z epidemią poradzono sobie na Węgrzech Wiktora Orbana i na Filipinach rządzonych przez Rodrigo Duterte. "Zarówno Orban, jak i Duterte wykorzystali kryzys jako pretekst do dalszego tłumienia przeciwników politycznych" - czytamy.

Zobacz wideo Czy w te wakacje będziemy mogli wyjechać za granicę? Co z obozami i koloniami dla dzieci?

Koronawirus na świecie. Liczba zakażeń

Według stanu na 3 czerwca zakażenie koronawirusem stwierdzono u ok. 6,4 mln osób na całym świecie. Najwięcej w Stanach Zjednoczonych (ponad 1,8 mln), Brazylii (ponad 550 tys.), Rosji (ponad 430 tys.) i Wielkiej Brytanii (ponad 270 tys.).

W USA zmarło ponad 107 tys. zakażonych, w Brazylii ponad 31 tys., w Rosji ponad 5 tys., a w Wielkiej Brytanii ok. 40 tys.

Więcej o: